Zamknij

Awantura o owce. Te, które Gdańsk wypożyczył za 150 tys., należą do wspólnika jednego z urzędników

16.08.2022 16:00
owce
fot. Radio ZET

Owce, które Gdańsk wypożyczył za blisko 150 tysięcy złotych, należą do biznesowego wspólnika jednego z urzędników. Urzędnik ten odpowiadał za znalezienie wykonawcy tego projektu. To ustalenia Radia ZET w sprawie zwierząt, które sprowadzono, by były "naturalnymi kosiarkami" przy opływie Motławy.

Urzędnikiem odpowiedzialnym za zapytanie ofertowe w sprawie projektu "Opływ na Wypasie" był Jerzy Burdyński z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Jest on jednocześnie wspólnikiem w firmie zajmującej się oczyszczaniem powierzchni. Pojechaliśmy na Kaszuby, do miejscowości, w której zarejestrowana jest spółka. Krążąc po okolicach zastaliśmy... kilka owiec wrzosówek w towarzystwie barana. Okazuje się, że zwierzęta należą do wspólnika pana Burdyńskiego - Huberta Hagno.

W rozmowie z Radiem ZET przedsiębiorca powiedział, że na czas wypożyczenia przekazał swoje piętnaście owiec nieodpłatnie firmie Kamiś z okolic Przywidza, która wygrała w tej sprawie zapytanie ofertowe (firma Kamiś zajmuje się między innymi wulkanizacją samochodów ciężarowych i odbiorem odpadów budowlanych). Co więcej, baca odpowiedzialny za opiekę nad gdańskimi owcami to syn właściciela owiec. Hubert Hagno zapewnia, że jego syn Tymoteusz pracuje przy Opływie Motławy jako wolontariusz, bo studiuje nauki przyrodnicze.

Tymczasem w przeszłości - dokładnie w 2019 roku - firma, w której Jerzy Burdyński widnieje w KRS jako członek zarządu, publikowała w swoich mediach społecznościowych zdjęcia z czyszczenia Pomnika Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Jej prezes zapewnia w rozmowie z Radiem ZET, że nigdy nie wygrała żadnego przetargu organizowanego przez Gdański Zarząd Dróg i Zieleni, a w opisywanej operacji brała udział jedynie należąca do nich maszyna czyszcząca, którą wypożyczyli innej firmie. W GZDiZ urzędnicy w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że badali sprawę prowadzenia przez urzędnika biznesu, ale analizy prawne wykazały, że przepisy nie stoją tutaj na przeszkodzie do takiej działalności.

W Gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni trwa kontrola urzędu miasta. Rozpoczęła się jeszcze przed weekendem po doniesieniach o tym, że owce wypożyczono za zbyt wysoką cenę, że zapytanie ofertowe było wyjątkowo krótko widoczne i że płot, paśnik i namiot dla owiec powstał w zaledwie dwa dni po otwarciu ofert. Opozycyjni radni z PiS sugerowali, że to wszystko może wskazywać na "ustawkę". Jerzy Burdyński przez cały dzień nie odbierał telefonu, a rzeczniczka Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni powiedziała, że do czasu zakończenia trwającej kontroli nie może komentować sprawy.

Radio ZET

C