Student po tragedii na WAT: Wuefista zignorował go

13.06.2019 16:00
WAT
fot. JAKUB WOSIK/REPORTER

W czasie ostatnich upalnych dni podczas zaliczenia na Wojskowej Akademii Technicznej trzech studentów zasłabło, jeden z nich zapadł w śpiączek i zmarł. ''Wuefista zignorował go, nie udzielił pierwszej pomocy, zostawił go, wpisał mu do zeszytu, że nie zaliczył'' - pisze czytelnik radiozet.pl. 

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Jak wynika z informacji Radia ZET, podczas zaliczenia jeden z dowódców kazał biegać plutonowi 10 kilometrów w pełnym umundurowaniu i z pełnym osprzętem. Trzy osoby zemdlały podczas biegu, a jedna zapadła w śpiączkę. Mężczyzna, który zapadł w śpiączkę, wczoraj zmarł. 
Informacje te potwierdza reporterowi Radia ZET Jackowi Czarneckiemu rzeczniczka WAT Ewa Jankiewicz. Sprawę bada już prokuratura.

LIST STUDENTA po tragedii na WAT: 

To było standardowe zaliczenie. Każdy je biega na trzecim roku raz w życiu. Podchorąży nie wiedział, jaki to wysiłek, bo biegł go pierwszy raz. Biegł z rozkazu wuefisty nie dowódcy. Wuefiści to emerytowani pułkownicy. Nie potrafią i nie mają wiedzy, żeby sensownie poprowadzić wf. Często jesteśmy kontuzjowani przez ich głupotę.

O godzinie 11.40 przy temperaturze powyżej 30 stopni, podchorążowie zaliczali bieg na 10 km w pełnym oporządzeniu, w ciężkich butach wojskowych i mundurze. Jest to niesamowity wysiłek, w takich warunkach nie powinno się biegać, wręcz nie powinno się przebywać na dworze w pełnym słońcu. Wuefista zignorował pogodę, kazał biec. Po 6 km jeden z podchorążych zemdlał, zaczął się dusić własnym językiem. Wuefista zignorował go, nie udzielił pierwszej pomocy, zostawił go, wpisał mu do zeszytu, że nie zaliczył. Dopiero jego koledzy z plutonu zadzwonili po karetkę. Trafił na oddział intensywnej terapii w śpiączce. Zmarł wczoraj w szpitalu.

Dwa lata temu po tym samym biegu dużo osób także trafiło do szpitali. Wuefistów nie obchodzi nasze bezpieczeństwo, często biegamy np. tory przeszkód po deszcz, co według regulaminu jest zakazane. Proszę o nagłośnienie tej sprawy. Każdy z nas mógł być na jego miejscu. Nie chcemy, żeby wf był dla nas niebezpieczny i prowadzony przez niekompetentnych wuefistów.

Nasz czytelnik jest podchorążym (studentem wojskowym) Wojskowej Akademii Technicznej Warszawie. Od dowódców otrzymał zakaz rozmowy z dziennikarzami.

RadioZET.pl