`

Eksperci w Radiu ZET o sytuacji Ukrainy: USA i Europa mają różnicę w ocenie wiarygodności Putina

3 min. czytania
10.03.2025 16:19
Obserwuj nas na Google

- Jest zdecydowana różnica między Zełenskim i Zachodem a USA w ocenie i percepcji wiarygodności Putina, ten konflikt zaostrzył się właśnie w Białym Domu w czasie wizyty Zełenskiego - ocenił w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” amerykanista dr hab. Tomasz Płudowski. Dr Daniel Szeligowski dodał, że “Ukraina musi teraz pokazać Trumpowi, że jest gotowa do ustępstw”.

Radio ZET
fot. Radio ZET

Szeligowski stwierdził, że teraz “nie dziwi mnie to, że spada zaufanie Polaków do USA, nastroje publiczne są kształtowane przez media, a to wszystko co do nas dociera, to są wiadomości negatywne”. - Sama ta otoczka medialna, bardzo mocno oddziałuje na emocje Polaków - wskazał. Płudowski dodał, że “obecny spadek zaufania jest związany z tym, że Amerykanie sami sobie szkodzą, z administracją Trumpa, jego ludźmi, stylem w jakim się wypowiadają, traktowanie sojuszników, trudno rozumieć, dlaczego sobie to robią”.  

- Trudno teraz zrozumieć o chce osiągnąć i jaką wizję ma Donald Trump, poza tym, że chce zakończyć wojnę w Ukrainie, ale raczej staje się stronnikiem Putina - wskazał Płudowski.  

O relacjach USA z Ukrainą, Szeligowski mówił, że “będą dwie kwestie omawiane na rozmowach USA-Ukraina, po pierwsze stosunki dwustronne między Waszyngtonem i Kijowem oraz rodzaj zawieszenie broni, ale nie zakończenia wojny”.  

- Ze strony ukraińskiej jest pewna propozycja rozejmu, ale to jest po to, żeby przerzucić trochę piłeczkę na stronę rosyjską - tłumaczył.  

Dodał, że “Trump zarzucił Zełenskiemu, że jest hamującym porozumienia, przez co trzeba teraz pójść na daleko idące ustępstwa i przekonać Trumpa, że Ukraina jest gotowa do rozmów”.   

Z tym zgodził się Płudowski. - Chodzi o zamrożenie tego konfliktu, tylko nie wiadomo za jaką cenę się to odbędzie i na jak długo. Putin zdaje się mieć cele daleko idące, te cele są nieprzewidywalne. Ogólnie dąży do odzyskania wpływów w Europie Środkowej - mówił.  

Wskazał tu, że “jest zdecydowana różnica między Zełenskim i Zachodem a USA w ocenie i percepcji wiarygodności Putina, ten konflikt zaostrzył się właśnie w Białym Domu w czasie wizyty Zełenskiego”. - Wówczas Zełenski słusznie poddał w wątpliwość takie naiwne myślenie Vance i Trumpa, że można wierzyć Putinowi w to co mówi - dodał.

Oglądaj

Sikorski wygrał? Eksperci w Radiu ZET o wymianie wpisów między Muskiem i Sikorskim: Znalazł się pod presją 

- Uważam, że w tym sensie ta odpowiedź, ten ping pong z Elonem Muskiem był skuteczny - przekonywał w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” dr Daniel Szeligowski z PISM. Amerykanista dr hab. Tomasz Płudowski, wskazywał, że język jakiego używa obecna administracja Trumpa odstrzasza sojuszników USA.  

- To nie jest tak, że on nagle poczuł się sam z siebie odpowiedzialny za dobro Ukrainy i objawił tutaj wszem wobec, że będzie Ukrainę popierał i że będzie im pomagał. To nieprawda, moim zdaniem po prostu on został zepchnięty do narożnika i znalazł się pod presją. Musiał wyjaśnić tę sytuację - mówił Szeligowski.  

Przyznał, że “w związku czym to jest jedna kwestia, że on też jeżeli znajdzie się pod presją, to będzie musiał się bronić. Na ile traktować serio to co mówi Donald Trump? Na serio traktujmy to co robi, a słowa to może o niektórych zapomnijmy, bo on później sam jak przyznaje, zapomina albo nie pamięta, że coś powiedział, a to co na razie robi nam wskazuje dość wyraźnie kierunek, w którym w którym zmierza”. 

- Z jakiegoś powodu Elon Musk ten wpis popełnił, to znaczy popełnił, bo jednak sieci społecznościowe mają to do siebie, że na niego działają, to być może jest jego własna firma, ale te presje można na niego wywierać - dodał Szeligowski.  

Płudowski przyznał, że “ten język, którego używa administracja Trumpa jest językiem takim dosyć nowym, związanym z mediami, ale on jest skuteczny, jeśli chodzi o obronienie własnego interesu. On jest dobrze odbierany przez własny elektorat. To jest taki przekaz nacjonalistyczny czy można powiedzieć patriotyczny”. 

Wskazał, że “po obu stronach to widać. Minister Sikorski mówi o polskim podatniku, o tym, że to są nasze środki, więc to jest oczywiście my stoimy za nim murem, można powiedzieć”. 

- Widzimy tutaj taką zgodę zarówno wśród władzy jak i opozycji. W Stanach Zjednoczonych wydaje mi się, że również zwłaszcza republikanie dobrze odbierają tego rodzaju język, to znaczy my tutaj jesteśmy numerem jeden na świecie, nie będziemy ponosili przesadnych kosztów - wyjaśniał Płudowski.  

Dodał, że jego zdaniem “jest to język, który jest niedyplomatyczny i który jest nieskuteczny, dlatego że w stosunkach międzynarodowych zniechęca po prostu sojuszników do Stanów Zjednoczonych i to jest strata, która jest niepowetowania”.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET