Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Obóz Zaatari: 80 tys. uchodźców próbuje przetrwać zimę

15.01.2018 20:49
xxx wiadomosci

Zaatari, najludniejszy obóz dla uchodźców syryjskich w Jordanii, wielkością, infrastrukturą i organizacją przypomina niewielkie miasto. Znajduje tu schronienie ok. 80 tys. osób, które uciekły przed wojną domową, a obecnie próbują przetrwać w obozie zimę.

Obóz Zaatari: 80 tys. uchodźców próbuje przetrwać zimę fot. Wikimedia Commons

W wyniku trwającej od marca 2011 r. wojny domowej ponad 5,5 mln Syryjczyków zdecydowało się opuścić kraj. Spośród nich 5,3 mln trafiło do państw sąsiadujących z Syrią.

W samej Jordanii, liczącej ok. 9,5 mln mieszkańców, znajduje się 1,2 mln osób pochodzenia syryjskiego, a ponad połowa z nich ma status uchodźcy. Jedynie co piąty syryjski uchodźca w Jordanii mieszka w obozie (ponad 100 tys. osób), reszta jest zdana na siebie i lokalną społeczność, która często pomaga m.in. w znalezieniu pracy i schronienia.

Obóz Zaatari powstał w lipcu 2012 r. jako jeden z pierwszych obozów dla syryjskich uchodźców w Jordanii i jest położony na północy kraju, w odległości ok. 10 km od granicy z Syrią. Początkowo był właściwie zbiorowiskiem prowizorycznych namiotów, bez dostępu do bieżącej wody.

Liczba uchodźców zmieniała się tam z biegiem lat i w chwili największego napływu ludności zza syryjskiej granicy wynosiła ok. 120 tys. Obecnie władze jordańskie nie przyjmują do obozu kolejnych uchodźców, a przebywa w nim ich około 80 tys., z czego niemal połowę stanowią dzieci.

5 kilometrów kwadratowych

Po przekroczeniu granicy z Jordanią Syryjczycy byli rejestrowani jako uchodźcy m.in. przez UNHCR (Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców) czy rząd jordański. Następnie autobusem przebywali drogę ok. 5 km dzielącą punkty rejestracyjne od obozu Zaatari. Część z nich rejestrowała się bezpośrednio w obozie. Obecnie uchodźcy po uzyskaniu stałej przepustki mogą także opuszczać teren Zaatari.

Po zamknięciu granicy syryjsko-jordańskiej władze Jordanii otworzyły kilkadziesiąt „nieformalnych” przejść granicznych, którymi Syryjczycy przedostawali się na terytorium jordańskie. Ze względu na rozmiary obozu Zaatari i rosnące zapotrzebowanie rząd jordański zdecydował się otworzyć także drugi obóz – Al-Azrak, kilkadziesiąt kilometrów na wschód od stolicy Jordanii, Ammanu.

Zaatari finansowany jest nie tylko przez władze jordańskie, UNHCR i organizacje pozarządowe, ale także ze środków poszczególnych rządów, w tym m.in. USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Nowej Zelandii, Francji, Kanady, Bahrajnu, Norwegii, Japonii, Szwecji, Arabii Saudyjskiej czy Słowacji oraz z funduszy Unii Europejskiej.

Obóz zajmuje łącznie powierzchnię ponad 5 km kw. Przypomina raczej niewielkie miasto niż obóz dla uchodźców. Poruszanie się między namiotami, barakami, sklepami ze względu na dzielące je odległości jest dość trudne, szczególnie dla osób starszych czy matek z dziećmi. Podstawowym środkiem komunikacji w obozie jest rower.

Niemal wszystkie ulice w obozie nie są utwardzone. Asfaltowe drogi znajdują się tylko przy wyjeździe, natomiast cała infrastruktura obozowa połączona jest ziemistymi ścieżkami, które latem i wiosną zamieniają Zaatari w kłębowisko kurzu i pyłu. Zimą, kiedy pada deszcz, ścieżki pokryte są warstwą błota, które utrudnia przemieszczanie się np. matek z wózkami.

Rowery, przekazane przez rząd holenderski, można spotkać w Zaatari na każdym kroku. Prowizoryczne wozy zaprzęgnięte w osły służą jedynie do przewożenia większych przedmiotów, natomiast rower jest dla syryjskich uchodźców w obozie tym, czym dla mieszkańców miast samochód.

35 litrów wody dziennie

Sam obóz jest podzielony na 12 dystryktów zaopatrzonych w bieżącą wodę, którą uchodźcy czerpią ze zbiorników rozmieszczonych wzdłuż dróg. Każdemu mieszkańcowi obozu przysługuje 35 litrów wody dziennie. Limit ten został zwiększony z ok. 25 litrów m.in. ze względu na to, że woda jest tutaj używana do celów religijnych.

Na początku działalności jednym z największych problemów był dostęp do energii elektrycznej, której zapewnienie pochłaniało milion dolarów miesięcznie. Żeby ograniczyć koszty zbudowano m.in. system transformatorów, pozwalających na kontrolę użytkowania energii. Ponadto rząd niemiecki ufundował panele słoneczne zasilające część obozu, które zainstalowano w listopadzie ubiegłego roku. Obecnie koszt zaopatrzenia obozu w prąd to ok. 100 tys. dolarów rocznie.

Zaatari składa się z baraków z blachy falistej, a każdej osobie przysługuje darmowy namiot zapewniany przez UNHCR. Część baraków ozdobiona jest graffiti i malunkami wykonanymi przez uchodźców, które przedstawiają m.in. ich rodzinne strony, opuszczone w wyniku wojny miasta lub krajobrazy. Inne pozwalają zlokalizować np. sklepy czy punkty usługowe.

W obozie organizacje pomocowe oraz UNHCR zapewniają podstawową opiekę medyczną w przychodniach lekarskich. Zorganizowane są również punkty sanitarne i jadłodajnie, które zaopatruje Światowy Program Żywnościowy (WFP) wydający specjalne bony na jedzenie. Obecnie w obozie można również posługiwać się gotówką oraz realizować transakcje bezgotówkowe, na podstawie danych biometrycznych zbieranych podczas rejestracji uchodźców.

UNICEF uczy 23 tys. dzieci

W Zaatari Syryjczycy mogą liczyć także na podstawową edukację organizowaną przez UNICEF. W szkołach prowadzonych na terenie obozu uczy się ok. 23 tys. dzieci (ok. 88 proc. wszystkich dzieci w wieku szkolnym). UNICEF prowadzi także na terenie obozu oraz poza nim centra Makani, w których młodzież i dzieci mogą skorzystać z komputerów, uprawiać sport czy najzwyczajniej bawić się we własnym gronie pod okiem opiekunów.

Spora część infrastruktury obozowej stworzona została na potrzeby dzieci i młodzieży. W połowie stycznia trwają ferie zimowe, a dzieci korzystają z placów zabaw i boisk. Dziewczynki niezależnie od wieku chętnie grają w piłkę nożną, z kolei na siłowni dominują chłopcy. Młodzież uczęszcza także do centrów kształcenia zawodowego, gdzie m.in. kilkunastoletni chłopcy uczą się krawiectwa czy fryzjerstwa.

UNICEF w 2018 r. wdroży również Strategię na rzecz Przeciwdziałania Pracy Dzieci w Obozach, która będzie miała na celu zmniejszenie liczby przypadków pracy dzieci oraz ryzyka dla dzieci, które nadal pracują. W Zaatari pracuje dziś ok. 2 tys. dzieci, których sytuacja jest monitorowana przez organizacje pozarządowe po to, żeby mogły one powrócić do szkół.

Po ponad 5 latach działalności w obozie funkcjonuje również zorganizowana administracja, zawierane są małżeństwa, rodzą się dzieci – średnio 80 tygodniowo. UNHCR zarówno kieruje obozową administracją, jak i wraz z organizacjami humanitarnymi zapewnia pomoc psychologiczną.

Najpierw sąd religijny

W sprawach urzędowych uchodźcy muszą jednak najpierw udać się do sądu religijnego, który za wydanie odpowiedniego poświadczenia pobiera opłaty. Za wydanie aktu pierwszego małżeństwa należy zapłacić 23 dinary jordańskie (ok. 111 zł), za drugie i kolejne, w tym małżeństwo poligamiczne - 68 dinarów jordańskich (ok. 330 zł).  Rejestracja statusu singla, który nigdy wcześniej nie zawarł małżeństwa, kosztuje już tylko 6 dinarów jordańskich (ok. 30 zł), a rozwód kosztuje uchodźców od 20,5 do 22 dinarów (ok. 100-110 zł).

Bardzo wielu uchodźców ma telefony komórkowe, w tym smartfony, którą są dla nich jedyną możliwością kontaktu ze światem. Połączenia są jednak często blokowane od czasu, kiedy rząd jordański zaczął wydalać uchodźców z kraju po próbach ich kontaktu z rodzinami w Syrii. Jak donosiła organizacja Human Rights Watch, tego typu kontakty telefoniczne były odbierane przez władze jako próba działania na niekorzyść państwa jordańskiego. Wiele dzieci korzysta jednak ze smartfonów m.in. łącząc się z internetem przy głównej siedzibie UNICEF-u w obozie.

W okresie zimowym temperatura w północnej części Jordanii, gdzie usytuowany jest obóz, spada do ok. 4-7 stopni Celsjusza, w nocy zdarzają się nawet przymrozki. Temperatura, w połączeniu z dość silnym wiatrem i dużymi, jak na ten region świata, opadami, znacznie utrudnia życie uchodźców o tej porze roku. Dużym wyzwaniem zarówno dla władz jordańskich utrzymujących obóz, jak i UNHCR i organizacji pozarządowych jest pomoc w przetrwaniu tego okresu. UNICEF zorganizował w tym celu m.in. kampanię, mającą na celu zbiórkę koców. Dodatkowo organizacja przekazała wsparcie dla ponad 41 tys. dzieci, które otrzymały po 20 dinarów jordańskich (ok. 100 zł) na zakup zimowej odzieży i inne potrzeby. Wciąż jednak życie uchodźców w dużej mierze uzależnione jest w Zaatari od zmieniających się warunków pogodowych.
Z Al-Mafrak Mateusz Roszak

RadioZET.pl/pap/maal

Oceń
Tagi