„Żółte kamizelki” w Portugalii. Policja rozbija protesty
Podają się za członków ruchu „żółtych kamizelek” i od piątkowego poranka blokują drogi w ponad 30 miastach w Portugalii. Policja próbuje udrażniać krajowe trasy. W wielu sytuacjach dochodzi do siłowego rozbijania protestów.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Uczestnicy blokad w Portugalii nawiązują do trwających od miesiąca protestów we Francji. Według szacunków policji i mediów w całej Portugalii w manifestacjach „żółtych kamizelek” bierze udział kilka tysięcy osób. Utrudnienia w ruchu są jednak krótkotrwałe, bo policja próbuje spychać manifestantów na pobocze. Rano policja siłą usunęła protestujących z autostrady łączącej Lizbonę z północną częścią kraju.
W Portugalii i Hiszpanii planowane protesty "żółtych kamizelek”Funkcjonariusze interweniowali też w pobliżu stołecznego placu Markiza de Pombala. Policja zatrzymała tam trzech protestujących.
Jak tłumaczą służby, organizatorzy marszu nie przestrzegali tam wstępnych ustaleń z policją. Zamiast maszerować w kierunku parlamentu, zatrzymali się na środku jednej z głównych arterii Lizbony i wznosili okrzyki nawołujące rząd do walki z korupcją i oczyszczenia klasy politycznej z wpływów masonerii.
Portugalskie „żółte kamizelki” - żądania, geneza
10 grudnia w mediach społecznościowych pojawiła się strona w języku portugalskim nawołująca do organizacji protestów „żółtych kamizelek”, podobnych do tych, jakie od listopada organizowane są we Francji. Szybko zawiązały się komitety organizacyjne w innych regionach Portugalii.
Główne żądania portugalskich „żółtych kamizelek” to m.in.:
- odstąpienie od opodatkowania paliwa,
- ograniczenie liczby deputowanych w parlamencie,
- podniesienie płacy minimalnej do 700 euro miesięcznie.
Protesty ruchu rozpoczęte w listopadzie we Francji pierwotnie sprzeciwiały się planom podwyżki podatku paliwowego. Władze w końcu ugięły się i zawiesiły podwyżki, to jednak nie zakończyło protestów. Manifestanci zaczęli domagać się m.in. zmian w polityce społecznej, wyjścia Francji z UE i NATO, a część manifestantów także ustąpienia z urzędu prezydenta Emmanuela Macrona.
Ostatecznie Macron obiecał m.in., że zwróci się do rządu o podniesienie gwarantowanej płacy minimalnej o 100 euro miesięcznie od stycznia 2019 r. Zapewnił również, że wszystkie nadgodziny będą wypłacane bez podatków i dodatkowych opłat.
RadioZET.pl/PAP/JŚ
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET