Putin z wizytą blisko Polski. "Mamy swoje obawy"
Władimir Putin pojawi się w Kaliningradzie, najbardziej na zachód wysuniętej części Rosji. Przywódca Kremla będzie tak blisko Polski już 1 września. Według byłej ambasador Polski w Moskwie powodem takiej decyzji jest kryzys wizerunkowy dyktatora.
Władimir Putin przybędzie do Kaliningradu. Ostatni raz rosyjski przywódca odwiedził obwód kaliningradzki jeszcze przed pandemią COVID-19, w październiku 2019 roku. O wizycie powiadomił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Oficjalnie podróż rosyjskiego prezydenta zaplanowana jest z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego. 1 września w Rosji obchodzony jest "Dzień Wiedzy". Jednak zdaniem ekspertów dyktator ma także inne powody, by pojawić się w tym miejscu.
Putin uda się do Kaliningradu. Przesmyk suwalski w tle
– Tam także były gromadzone środki bojowe, była gromadzona broń, która miała straszyć państwa członkowskie NATO i UE, więc z pewnością tego rodzaju działania mogą być pewnym symbolem – mówił na antenie Polsat News Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych.
Przypomnijmy, 1. dzień września jest dla Polski symboliczny, ponieważ jest związany z obchodami wybuchu II wojny światowej. Zdaniem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, byłej ambasador Polski w Moskwie, data wizyty Putina w Kaliningradzie nie jest przypadkowa. Dyktator, który przeżywa kryzys wizerunkowy spowodowany niepowodzeniami w Ukrainie, pojawiając się tak blisko państw NATO, chce dać jasny sygnał.
– Drugi problem to jest jednak uczynienie z Krymu pola bitwy. I to z Krymu, który miał być rosyjski i nietykalny. Do tego dochodzi kontrofensywa ukraińska pod Chersoniem. I te wszystkie trzy rzeczy powodują narastający kryzys wizerunkowy Putina wewnątrz elit – tłumaczyła w rozmowie z "Faktem" ambasador Pełczyńska-Nałęcz.
Dodała, że Putin skorzysta z okazji, by dać "mocną i symboliczną wypowiedź". - Co to będzie, to nie wiem, ale wyobrażam sobie, że będzie się odgrażał. Bo skoro nie może nic zdziałać realnie, to będzie napinał mięśnie i imitował wielką siłę militarną – wyjaśniła.
Najbliższa lądowa droga z Kaliningradu na Białoruś prowadzi przez przesmyk suwalski, czyli polsko-litewskie pogranicze. Portal Politico, powołując się na zachodnich planistów wojskowych, napisał, że w razie starcia między Rosją a NATO miejsce to byłoby "pierwszym punktem kontaktu".
– My mamy od dawna swoje obawy, że Rosjanie będą chcieli przełożyć korytarz lądowy z Kaliningradu przez przesmyk suwalski. Niewykluczone, że Putin będzie próbował budować wokół tego narrację – podsumowała Katarzyna Pełczynska-Nałęcz w rozmowie z "Faktem".
RadioZET.pl/Fakt.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET