Skandal na Ukrainie. Polacy ruszyli nigdy nieużywany diabelski młyn w Czarnobylu?

Redakcja
15.09.2017 13:31
Czarnobyl
fot. youtube

W Prypeci, opuszczonym mieście-widmie, ruszył diabelski młyn. Ruszył po raz pierwszy i to dzięki Polakom, którzy wywołali przy okazji skandal. Sami Ukraińcy twierdzą jednak, że "ożywienie" tego kolosa jest niemożliwe.

Uroczyste otwarcie miało nastąpić 1 maja 1986 roku, w Dzień Święta Pracy. 4 dni wcześniej wybuchł blok w pobliskiej elektrowni atomowej. Radioaktywny opad skaził wszystko wokół. Setki ludzi zmarło, tysiące zachorowało, dziesiątki tysięcy mieszkańców ewakuowano. Niszczejący diabelski młyn stał się symbolem awarii. Symbolem tragedii.

Kilka dni temu symbol ożył. Film kręcącego się koła zamieścił na kanale Youtube Polak Krzysztof Grzybek. Jak podkreślił w opisie, młyn wraz z przyjaciółmi uruchomili ręcznie. Bez używania prądu. Przy tym niczego nie zniszczyli. A po nagraniu filmu postarali się aby przywrócić stan pierwotny.

Działacze ukraińskiej organizacji Chernobylzone zarzucają Polakom bezmyślność i brak szacunku dla ofiar tragedii. Jak mówią:

- Po pierwsze jeśli to koło by się zerwało to mogli zginąć ludzie. Po drugie władze mogą teraz uznać Prypeć za miejsce zagrożenia i zakazać wjazdu turystom z całego świata.

- Ten film to kłamstwo - mówią pracownicy ukraińskiej Państwowej Agencji Administrowania Strefą Czarnobylską. Natychmiast po opublikowaniu filmu wszczęto dochodzenie.

Specjaliści stwierdzili, że mechanizm diabelskiego młyna od bardzo dawna nie był używany. Ma być pokryty grubą warstwą rdzy i brudu. Dodatkowo główna oś koła jest tak zniszczona, że nie może się kręcić. Na ręczne uruchomienie młyna nie pozwala też jego waga. To kilkadziesiąt ton. Bez prądu byłoby to niemożliwe. 

To nie pierwszy skandal jaki wywołali polscy turyści w Czarnobylu. Były już nagie sesje fotograficzne. Był tez pokaz iluminacji, gdy po podłączeniu agregatu rozbłysły lampy na ulicach opuszczonej Prypeci.

Radio ZET/MC