To kolejny cel Putina? "Jeśli zdecyduje o napaści, zagra polską kartą"

3 min. czytania
28.07.2022 19:42
Obserwuj nas na Google

Putin może napaść na Litwę i Polskę? - Cała Litwa jest jednym wielkim przesmykiem suwalskim. Wszystko wskazuje na to, że gdyby upadła Ukraina i doszło do inwazji na Litwę, Rosjanie uderzyliby od strony Wilna, zaczynając od zamieszkanego głównie przez Polaków rejonu solecznickiego - mówi Dariusz Litwinowicz ze Związku Strzelców Litewskich w rozmowie z "Newsweekiem".

Władimir Putin
fot. ATTA KENARE/AFP/East News

Członek paramilitarnego Związku Strzelców Litewskich rozmawiał z "Newsweekiem". Dziennikarz Jacek Pawlicki zapytał swojego rozmówcę, czy Putin napadnie na Litwę. – Odpowiem tak jak McCain: Trzeba tak bardzo podnieść Rosjanom cenę ewentualnej napaści, żeby zanim na nas uderzą, dwa razy się zastanowili. Może wtedy dojdą do wniosku, że lepiej im się opłaca napaść na Marsa - odpowiedział Dariusz Litwinowicz.

Członek Związku Strzelców Litewskich dodał, że znów rośnie zainteresowanie organizacją. - Przechodzimy drugą falę napływu kandydatów. Pierwszą mieliśmy po rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku. Wtedy do organizacji wstąpiło 3,5 tys. osób i to nie dzieciaki czy staruszkowie, ale ludzie w sile wieku, chętni do nauki i gotowi do obrony kraju. Ja również jestem z tej "fali krymskiej". Do strzelców wstąpiłem w 2015 roku - mówił Litwinowicz.

Redakcja poleca

"Cała Litwa jest jednym wielkim przesmykiem suwalskim"

Wspominał, że od momentu rozpoczęcia  wojny w Ukrainie Związek Strzelców Litewskich prowadzi intensywne szkolenia i ćwiczenia. - Nasze zadanie to pomaganie litewskim służbom i armii, zapewnienie porządku publicznego i ochrona ważnych budynków, mostów, obiektów infrastrukturalnych. Gdyby zaistniała taka konieczność, mamy się też włączać w działania partyzanckie - wyliczał.

Litwinowicz przyznał, że przygotowany jest także na okupację Litwy. - Uważam jednak, że trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy, by do rosyjskiej inwazji na Litwę jednak nie doszło. Musimy więc dalej pomagać Ukraińcom na tyle, na ile możemy, bo póki walczą, utworzenie drugiego frontu niesie dla Rosji ogromne ryzyko. Pamiętajmy jednak, że Putin kieruje się własną logiką. Jeśli mimo wszystko zdecyduje się na otworzenie drugiego frontu, to na uderzenie wybierze miejsce trudne do obrony - ocenił.

W rozmowie padła również kwestia możliwego ataku na przesmyk suwalski - newralgiczny punkt na mapie NATO. "Najgroźniejsze miejsce na Ziemi znajduje się teraz w Polsce" - tak pisali o nim podczas wojny w Ukrainie dziennikarze portalu Politico. Litwinowicz zauważył, że gdyby wojska białoruskie miały przyjść Rosjanom na pomoc, to nie będą miały jak tam dotrzeć z ciężkim sprzętem.

Redakcja poleca

- Wystarczy spojrzeć na mapę, by zrozumieć, że jest krótsza i bezpieczniejsza droga z Rosji do Kaliningradu i na Białoruś. Na Litwie w czasach ZSRR budowano bardzo dobre drogi tranzytowe ze wschodu na zachód i z północy na południe. Te drogi prowadzą przez Wilno i Kowno. Momentami to są autostrady i to w dodatku umocnione tak, żeby mogły lądować na nich wojskowe samoloty transportowe. Tak więc cała Litwa jest jednym wielkim przesmykiem suwalskim. Wszystko wskazuje na to, że gdyby upadła Ukraina i doszło do inwazji na Litwę, Rosjanie uderzyliby od strony Wilna, zaczynając od zamieszkanego głównie przez Polaków rejonu solecznickiego - powiedział.

Litwinowicz przyznał, że gdyby Putin zdecydował się zaatakować Litwę, nie będzie rozgrywał karty rosyjskiej. [...] Bo Rosjan jest za mało, a wśród nich część stanowią rosyjskojęzyczni Białorusini. [...] Z Polakami jest inaczej, żyją w dużych skupiskach, a w rejonach solecznickim i wileńskim stanowią większość mieszkańców. Na Litwie Rosjanie mogą więc zagrać tylko polską kartą - podsumował.

RadioZET.pl/"Newsweek"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET