„Nie daj Boże, by ktoś podniósł ceny”. Tak Łukaszenka walczy z inflacją
Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka zakazał podwyższania cen w całym kraju – przekazała białoruska agencja informacyjna BelTA. Polityk zakazami chce zbić inflację, ale po drodze doprowadzić może do fali bankructw.
Inflacja to problem numer jeden niemalże na całym świecie. Polska walczy z drożyzną podwyżkami stóp procentowych i rządowymi tarczami, a Białoruś – zakazami. Od 6 października tamtejsi przedsiębiorcy mają zakaz podnoszenia cen.
Sposób na inflację? „Zakazujemy podwyżek”
Oficjalny zakaz obowiązuje od 6 października. Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka ogłosił swoją decyzję tego samego dnia na spotkaniu rządowym zorganizowanym „w celu omówienia spraw gospodarczych” w Mińsku. Białoruski prezydent miał krytykować przedsiębiorców, że ci nie gwarantują obywatelom akceptowalnych cen.
„Od 6 października zabroniona jest podwyżka cen. Zabroniona! Od dziś. Nie od jutra, ale od dzisiaj. Żeby nie zawyżali cen w ciągu dnia. Podwyżki cen są zabronione. Nie daj Boże, aby ktoś zdecydował się podnieść ceny lub dokonać indeksacji z mocą wsteczną” – mówił cytowany przez agencję BeITA polityk.
Jeśli przedsiębiorca uzasadni chęć podwyżki cen, najpierw będzie musiał zgłosić się do odpowiedniego urzędu, który wyda pozwolenie na podwyżkę. Będą to jednak wyjątkowe sytuacje i odgórnie określone kategorie towarów. Odtąd każdy przedsiębiorca jest pod ścisłą kontrolą urzędników, którzy monitorują poziom cen.
W okresie styczeń-sierpień tego roku stopa inflacji na Białorusi wyniosła 13,8 proc. Jak informuje agencja Reutera, władze spodziewają się, że w tym roku skala drożyzny sięgnie 19 proc.
RadioZET.pl/BeITA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET