Co z kredytem po śmierci kredytobiorcy?
Umorzenie kredytu po śmierci kredytobiorcy to rozwiązanie, po które warto sięgnąć. Niestety to, czy bank zdecyduje się umorzyć kredyt, zależy wyłącznie od jego decyzji, a wnioskować mogą o to osoby, które znajdują się w trudnej kondycji finansowej. Bank może umorzyć zadłużenie częściowo lub w całości. Jednak nawet w takiej sytuacji konieczne będzie zapłacenie podatku.
O umorzenie kredytu po śmierci kredytobiorcy spadkobiercy mogą się ubiegać po złożeniu stosownego wniosku. Dotyczy to osób, które spadek już przyjęły, zatem biorą na siebie także odpowiedzialność za długi osoby zmarłej. Chcąc wnioskować o umorzenie, należy podać dane dotyczące kredytu, a przede wszystkim wyjaśnić, z jakich powodów ubiegamy się o takie rozwiązanie. Należy szczegółowo opisać swoją sytuację życiową, wskazując, jakie przesłanki mogą wskazywać na trudność w spłacie zobowiązania — na przykład niepełnosprawność czy długotrwała choroba spadkobiercy.
Umorzenie kredytu przez bank. Jakie są procedury?
Co do zasady bank może, ale nie musi umorzyć kredytu po śmierci kredytobiorcy. Zagadnienie to nie jest bezpośrednio uregulowane w prawie. Banki stosują w tym zakresie różne praktyki, a wnioski o umorzenie są rozpatrywane indywidualnie. Najważniejszą sprawą jest sytuacja finansowa spadkobiercy, którą należy dokładnie przedstawić.
Po przyjęciu wniosku bank może umorzyć kredyt częściowo lub w całości. W pierwszym przypadku konieczne będzie spłacenie pozostałego zadłużenia. To odbywa się na mocy porozumienia banku i spadkobierców.
Umorzenie kredytu podlega opodatkowaniu
Jeżeli kredyt został umorzony — choćby częściowo — to pojawia się obowiązek podatkowy. Z perspektywy przepisów, wysokość umorzonego długu stanowi przychód spadkobiercy, więc ten zobowiązany jest uregulować podatek dochodowy od osób fizycznych, który wynosi 12 proc. dla dochodu do 120 tys. zł. oraz 32 proc. dla dochodu powyżej 120 tys. zł.
Źródło: Radio ZET/gazetaprawna.pl/podatki.gov.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET