Dwa znane batoniki tracą status „czekoladowych”. Nie spełniły norm
Dwa batoniki Nestle nie mogą już być nazywane „czekoladowymi”, po tym, jak producent zmienił ich recepturę. Mleczna czekolada w Wielkiej Brytanii musi zawierać co najmniej 20% suchej masy kakaowej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego batony Toffee Crisp i Blue Riband nie mogą już być nazywane „czekoladowymi”.
- Jakie normy musi spełnić produkt nazywany „czekoladą”.
- Dlaczego ceny kakao poszybowały.
Coraz więcej tłuszczów roślinnych
Batoniki Toffee Crisp i Blue Riband nie mogą już być nazywane „czekoladowymi”, ponieważ Nestle zmieniło ich recepturę. „Aby produkt mógł zostać określony w Wielkiej Brytanii jako mleczna czekolada, musi zawierać co najmniej 20% suchej masy kakaowej i 20% suchej masy mleka, a poziom ten spadał, gdy do wyrobu użyto większej ilości tańszego tłuszczu roślinnego” - pisze BBC.
Firma Nestle poinformowała, że zmiany w recepturach były konieczne ze względu na wyższe koszty produkcji. Teraz reklamuje batoniki jako „oblane gładką polewą o smaku mlecznej czekolady”. Koncern zapewnia, że ich smak się nie zmienił. Nie zamierza też wprowadzać kolejnych zmian w asortymencie.
Problem z czekoladą
Rosnące ceny kakao to problem związany ze zmianami klimatycznymi. W ostatnim czasie albo przez wiele miesięcy mamy suszę i drzewka usychają, albo ciągle pada, szerzą się grzybice i też usychają - tłumaczył w 2024 roku w rozmowie z Radiozet.pl Krzysztof Stypułkowski z „Manufaktury Czekolady Chocolate Story”.
W Unii Europejskiej kwestię czekolady reguluje Dyrektywa 2000/36/WE:
- Czekolada powinna zawierać minimum 35% masy kakaowej, czekolada mleczna minimum 25%, z kolei czekolada biała wyjątkowo nie zawiera w swoim składzie masy kakaowej, a jedynie tłuszcz kakaowy.
- Do 5 % masy gotowego produktu mogą stanowić tłuszcze roślinne inne niż masło kakaowe, pod warunkiem że nie zmniejszą one minimalnej zawartości masła kakaowego ani minimalnej zawartości suchych substancji kakaowych.
- Do czekolady mogą być dodawane inne składniki spożywcze (takie jak rodzynki czy orzechy), przy czym ich dodatek nie może przekroczyć 40% masy wyrobu końcowego.
- Czekolada stanie się towarem luksusowym. Natomiast w masowej sprzedaży pojawi się „tabliczka” - prognozował w 2024 roku Krzysztof Stypułkowski. To już się dzieje. W sklepach pojawiła się „mleczna tabliczka” do złudzenia przypominająca czekoladę, a batoniki „w polewie o smaku czekolady” za chwilę staną się standardem.
Źródło: Radio ZET/BBC/gov.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET