Miliony złotych rocznie. Za utrzymanie izb wytrzeźwień płacą podatnicy

2 min. czytania
18.02.2025 13:33
Obserwuj nas na Google

Chociaż za pobyt w izbie wytrzeźwień powinien zapłacić sam “zainteresowany”, w praktyce ściągalność opłat jest bardzo niska. W rzeczywistości za izbę wytrzeźwień płacą podatnicy, również z sąsiednich samorządów.  Problem widoczny jest szczególnie w miejscowościach turystycznych.

W Polsce jest coraz mniej izb wytrzeźwień
fot. EastNews/Zbyszek Kaczmarek
  • Koszty funkcjonowania izb wytrzeźwień z roku na rok rosną. Mowa o milionach złotych z kieszeni podatników.
  • Chociaż utrzymanie izby wytrzeźwień powinno należeć do danego samorządu, często “dokładają” się mieszkańcy innych gmin, na których terenie nie ma izby.
  • W Polsce działa obecnie 30 izb wytrzeźwień. Takich miejsc ma być coraz mniej.

Kto tak naprawdę płaci za izby wytrzeźwień? Koszty są gigantyczne

Od stycznia 2025 roku maksymalna opłata za noc w izbie wytrzeźwień wynosi 437,81 zł. To drożej, niż za nocleg w wielu luksusowych hotelach. Zapłata za noc na izbie ma być nauczką dla pijanego, ale w praktyce zatrzymani bardzo często nie zamieszają płacić. Jednocześnie poziom ściągalności opłat wynosi ok. 30 proc., co oznacza, że kosztami obciążani są podatnicy. Zdarza się przecież, że osoby trafiające do izby wytrzeźwień, nie mają nawet stałego adresu.

Zgodnie z obecnymi przepisami samorządy powyżej 50 tys. mieszkańców mogą prowadzić izby wytrzeźwień, nie jest to jednak ich obowiązek. Gdy w danym mieście nie ma izby, zwykle zawiera ono porozumienie z inną gminą, by w razie potrzeby przyjmowała zatrzymanych. W Polsce izb wytrzeźwień jest zaledwie 30, a ma być jeszcze mniej. Jak donosi portalsamorzadowy.pl, pod koniec 2024 r., dwa miasta z woj. śląskiego Bytom oraz Gliwice ogłosiły zamiar likwidacji swoich izb. Przyczyną były rosnące koszty utrzymania izb. O jakich kwotach mowa? Przykładowo, w Warszawie utrzymanie izby wytrzeźwień to koszt 15,3 mln zł rocznie.

Turyści “na dołku” to rosnący problem

Problem z utrzymywaniem izb wytrzeźwień opisuje serwis beskidzka24.pl, który zwraca uwagę, że dla miast położonych blisko miejscowości turystycznych izby wytrzeźwień są olbrzymim obciążeniem.

– Dlaczego my, jako mieszkańcy, mamy płacić za delikwenta, który u nas, na naszym terenie, szaleje przez tydzień czy dwa tygodnie? – alarmowała rok temu radna Bożena Dziedzic, podczas dyskusji dotyczącej uchwalenia przez Radę dotacji celowej, jaką w tym roku szczyrkowski samorząd ma przekazać Ośrodkowi Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym w Bielsku-Białej.

To właśnie do tego ośrodka nierzadko trafiają turyści z okolicznych miejscowości górskich, m.in. Szczyrku. W 2023 roku do izby wytrzeźwień w Bielsku-Białej, z którą Szczyrk ma podpisaną umowę, trafiło z 78 osób z ośrodków wczasowych.

Źródło: Radio ZET/portalsamorzadowy.pl/beskidzka24.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET