Odkryto "skarb" polskich stoczniowców z czasów pacyfikacji. Tu były pieniądze
To było wielkie zaskoczenie dla pracowników Centrum Solidarności "Stocznia" w Szczecinie, którzy przygotowywali się do obchodów rocznicy wybuchu strajku stoczniowców. W pomieszczeniu technicznym w świetlicy, w której przebywali stoczniowcy, natrafili na "zarys kwadratu w podłodze". Okazało się, że była tam skrytka z pieniędzmi i nie tylko.
Odkryli "skarb" stoczniowców. W skrytce były pieniądze i dokumenty
Pracownicy Centrum Solidarności "Stocznia" w Szczecinie podczas przygotowań do obchodów 45. rocznicy podpisania szczecińskich Porozumień Sierpniowych z 1981 roku natrafili na skrytkę, w której znajdowały się pieniądze i dokumenty, w tym teczka Andrzeja Milczanowskiego. Okoliczności, które temu towarzyszyły, są naprawdę nietypowe. – W świetlicy, gdzie w 1980 oraz w grudniu 1981 roku przebywali strajkujący, jest scena, na której obecnie znajduje się pomieszczenie techniczne. Zauważyliśmy, że w podłodze jest zarys kwadratu. Okazało się, że poniżej znajdowało się ukryte pomieszczenie, jakby kanał techniczny, w którym położone były kable — opisał a łamach "Rzeczpospolitej" Sebastian Ligarski, dyrektor szczecińskiego Centrum Solidarności "Stocznia".
Okazało się, że w skrytce umieszczone zostały dokumenty związkowe, teczka z notatkami radcy prawnego Andrzeja Milczanowskiego, a także zaplombowana puszka z pieniędzmi, która podpisano: "Dobrowolne datki na fundusz związku zawodowego funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej".
Dokumenty i pieniądze tkwiły w skrytce od 44 lat
Nie ma pewności co do tego, jak długo odkryte "artefakty" tkwiły w skrytce, ale wiele wskazuje na to, że mogły zostać w niej umieszczone od czasów pacyfikacji szczecińskiego strajku w grudniu 1981 roku, a zatem już ponad 44 lata. Przemawia za tym m.in. fakt obecności w skrytce datków na funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Trzeba jednak wiedzieć, że przed wprowadzeniem stanu wojennego to właśnie w świetlicy szczecińskiej stoczni prowadzili oni swój strajk głodowy. Domagali się m.in. zgody na utworzenie związku zawodowego funkcjonariuszy MO, ale także w proteście przeciw zwolnieniu milicjantów, którzy kilka miesięcy wcześniej próbowali związek utworzyć. Protestujący funkcjonariusze byli wspierani przez "Solidarność" i prawdopodobnie dlatego głodówka odbywała się właśnie na terenie stoczni.
Protest został spacyfikowany już po wprowadzeniu stanu wojennego — w nocy z 14 na 15 grudnia. Do stoczni wkroczyło wojsko, ZOMO oraz milicja. Doszło do aresztowań, po których sądy wojskowe skazały przywódców strajku na kary od 1,5 roku do 5 lat więzienia. Najwyższą, 5-letnią karę, dostał Andrzej Milczanowski.
Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita/szczecin.wyborcza.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET