Polska superbroń stała się hitem. "Lawina pytań z całego świata"
Polskie zestawy przeciwlotnicze Piorun robią furorę w Ukrainie. Stacje telewizyjne takie jak BBC pokazywały nagrania przedstawiające zestrzelenia rosyjskich śmigłowców i samolotów przy użyciu Piorunów. Firma Mesko ze Skarżyska-Kamiennej nie narzeka na brak zainteresowania swoim produktem. - Zaczęła się lawina zapytań ofertowych z całego świata - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Zbigniew Drabik, dyrektor Dywizji Rakietowej w Mesko.
Piorun jest polskim przenośnym zestawem przeciwlotniczym, który służy do zestrzeliwania nisko lecących celów. Podczas wojny w Ukrainie tego typu broń okazała się niezwykle skuteczna. Pioruny zestrzeliwują nie tylko rosyjskie śmigłowce, ale też samoloty z przestarzałymi, tzw. głupimi bombami, zmuszone do latania na niższych pułapach, by trafić w cel.
W czasie wojny za naszą wschodnią granicą powstało wiele spektakularnych nagrań, dokumentujących zestrzelenia rosyjskich maszyn przez polskie Pioruny. Jak pisze Wirtualna Polska, stało się to najlepszą możliwą reklamą dla producenta, firmy Mesko ze Skarżyska-Kamiennej.
Piorun będzie hitem eksportowym? "Lawina pytań z całego świata"
Jak przekazał producent, polskie rakiety sprawdzają się na wojnie lepiej, niż przewidywali konstruktorzy. - Skuteczność rakiet Piorun znacznie przewyższyła pierwotne założenia konstrukcyjne dotyczące prawdopodobieństwa skutecznego rażenia celów. Z informacji zwrotnych, jakie otrzymujemy z pola walki, wynika, że skuteczność prawidłowego działania rakiety jest bliska 100 proc. Piorun sprawdził się w zwalczaniu śmigłowców, samolotów i dronów - powiedział Wirtualnej Polsce Zbigniew Drabik, dyrektor Dywizji Rakietowej w Mesko.
Pioruny to inteligentne pociski. Są naprowadzane na źródło ciepła, jakim jest silnik lub rozgrzane krawędzie skrzydeł, ale też "zapamiętują" charakterystykę wykrytego celu. Dlatego Piorun nie da się też nabrać na flary, wystrzeliwane przez samolot broniący się przed zestrzeleniem. Rakieta za nimi nie poleci.
Jednym z najważniejszych elementów Pioruna jest programowalna głowica samonaprowadzającą, którą cechuje wysoka odporność na zakłócenia. Polskiego zestawu przeciwlotniczego można używać również w nocy, dzięki celownikowi optoelektornicznemu, wyposażonemu w kanał termowizyjny. Ale to nie wszystko, polskie pociski mają jeszcze jedną, ważną cechę.
Wojna w Ukrainie pokazała skuteczność polskiej broni
Filmy z trafień Piorunem zaczęły krążyć w Internecie. Jeden z najbardziej spektakularnych pochodzi z marca, gdy rakieta trafiła nisko lecący rosyjski śmigłowiec. Według przedstawiciela Mesko o sukcesie Pioruna przesądziło m.in. to, że potrafi zestrzelić bardzo nisko lecące cele, w przeciwieństwie do amerykańskiego Stingera.
- Tu mamy cel, lecący nisko nad ziemią, w dodatku znajdujący się na tle drzew. Warto przypatrzeć się, że strzelec znajduje się nieco w prawo od operatora kamery, ale też na wzniesieniu. Dla wielu systemów taka sytuacja rodzi problemy, bo obraz celu jest zakłócany przez promieniowanie tła. Zapewne, gdyby nie Piorun, nie doszłoby do tego zestrzelenia - skomentował nagranie dyrektor Drabik.
Wideo, które powstało na początku marca w okolicy podkijowskiej wsi Kozarowicze, pokazywała m.in. telewizja BBC. Po dwóch tygodniach zaczęła się lawina zapytań ofertowych z całego świata. - Maile na adres Mesko przyszły nawet z Afryki - powiedział Zbigniew Drabik w rozmowie z WP.pl.
Pioruny dla Norwegii
Pioruny kupują Amerykanie, Estończycy, a w grudniu ogłoszono, że zestawy przeciwlotnicze ze Skarżyska-Kamiennej trafią do Norwegii. - Rywalizowaliśmy z Amerykanami, Francuzami oraz ze Szwedami. I pokonaliśmy ich - powiedział cytowany przez Forsal dr Przemysław Kowalczuk, członek zarządu ds. rozwoju w Mesko SA. Liczba rakiet dla norweskiej armii nie została ujawniona. Wiadomo natomiast, że wartość umowy to nie mniej niż 50 mln euro. Dostawy mają być zrealizowane w ciągu 2,5 roku.
Rakiety wyprodukowane przez Mesko kupuje również polskie wojsko. Rzecznik Agencji Uzbrojenia ppłk Krzysztof Płatek poinformował, że w czerwcu podpisano aneks zwiększający zamówienia dla polskiego wojska o 3500 rakiet i 600 wyrzutni. Łączna wartość umowy to 4,5 mld zł. Firma planuje w 2023 roku zwiększyć produkcję nawet trzykrotnie, ale oficjalnie liczba jeszcze nie padła.
Pojawiają się pytania o ulepszenie tej broni. Wiadomo, że sam Piorun jest wersją rozwojową pocisku starszej generacji Grom. “Zestaw posiada nowy mechanizm startowy, pozwalający na m in. wybór: trybu pościg-spotkanie, rodzaju celu, warunków pogodowych, realizuje zapytanie swój-obcy, komunikuje się z celownikami optycznym i termowizyjnym, posiada możliwość zastosowania klucza autoryzacji” - informuje Mesko na swojej stronie.
Czy na podstawie wniosków z wojny w Ukrainie zostanie opracowana nowa wersja pocisku? - Wydaje się, że dużego pola do ulepszeń już istniejącej konstrukcji na chwilę obecną nie mamy. Jednak nasi inżynierowie stale analizują pozyskiwane dane i pracują już nad następcą Pioruna - podsumował Zbigniew Drabik w rozmowie z WP.pl.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska/Defence24.pl/Forsal.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET