Skradzione klejnoty z Luwru. Francuzi podali, ile są warte. Nie były ubezpieczone
Napad jak z hollywoodzkiego thrillera — siedem minut, podnośnik, fałszywi robotnicy i bezcenne klejnoty wyniesione z serca Luwru. Francja budzi się w szoku po kradzieży, której ofiarą padły jedne z najcenniejszych skarbów narodowych. Ujawniono, ile są warte skradzione kosztowności.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do spektakularnej kradzieży w Luwrze.
- Jakie bezcenne artefakty zniknęły z muzeum.
- Ile kosztują skradzione kosztowności.
Spektakularny napad na Luwr. Skradziono klejnoty warte miliony
Francję obiegła wiadomość o jednym z najśmielszych napadów ostatnich lat. W niedzielę rano z paryskiego Luwru zniknęły bezcenne klejnoty — w tym tiara cesarzowej Eugenii ozdobiona dwoma tysiącami diamentów. Choć ich wartość rynkowa szacowana jest na 88 milionów euro, dla francuskiej kultury to strata, której nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.
Prokurator Paryża Laure Beccuau poinformowała we wtorek, że w poszukiwania sprawców i skradzionych przedmiotów zaangażowanych jest około stu śledczych. Jak podkreśliła, wartość 88 milionów euro nie oddaje znaczenia tych artefaktów dla dziedzictwa Francji. – Złodzieje, którzy ukradli te klejnoty, nie zarobią 88 milionów euro, nawet gdyby wpadli na zły pomysł rozłożenia na części tych artefaktów – powiedziała Beccuau w rozmowie z radiem RTL. – Mamy nadzieję, że się nad tym zastanowią i nie zniszczą tych przedmiotów bez powodu – dodała. Śledczy zakładają, że sprawcy mogli działać na zlecenie, ale nie wykluczają też motywacji kolekcjonerskich. Jak dotąd nie natrafiono na żaden ślad klejnotów.
„System bezpieczeństwa nie zawiódł”
Francuska ministra kultury Rachida Dati zapewniła, że w czasie kradzieży system ochrony Luwru działał prawidłowo. – System bezpieczeństwa nie zawiódł, zadziałał prawidłowo – mówiła przed Zgromadzeniem Narodowym. Jednocześnie zapowiedziała wszczęcie dochodzenia administracyjnego, które ma uzupełnić śledztwo policyjne i zapewnić pełną przejrzystość działań. – Kradzież była ciosem dla nas wszystkich. Dlaczego? Ponieważ Luwr to o wiele więcej niż największe muzeum świata. To wizytówka francuskiej kultury i naszego wspólnego dziedzictwa – dodała Dati.
Francuskie media przypominają, że skradzione precjoza nie były ubezpieczone – nie ze względu na oszczędność, ale dlatego, że ich wartość historyczna jest uznawana za bezcenną. Le Figaro podkreśliło, że przedmioty miały „status kolekcji narodowej”, co oznacza, że nie mogły być legalnie sprzedane, podarowane ani odziedziczone.
Napad jak z filmu
Do kradzieży doszło w niedzielę w godzinach porannych w słynnej Galerie d’Apollon, gdzie wystawiane są królewskie klejnoty Francji. Dwóch mężczyzn w kamizelkach odblaskowych, udających robotników, podjechało podnośnikiem na ciężarówce pod jedno z balkonowych okien muzeum. Ustawili pachołki ostrzegawcze, by nie wzbudzać podejrzeń. Następnie, przy użyciu przecinarek, rozbili witrynę i zabrali osiem artefaktów, w tym wspomnianą tiarę cesarzowej Eugenii oraz dwa naszyjniki. Według dziennika Le Parisien akcja trwała zaledwie siedem minut. Po wszystkim złodzieje uciekli na skuterach.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET