Przyczyna śmierci Aleksandra Doby. Władze Tanzanii przekazały akt zgonu
Znamy przyczynę śmierci Aleksandra Doby. Klub, z którym uczestniczył w wyprawie na Kilimandżaro, przekazał komunikat władz Tanzanii, że do śmierci słynnego kajakarza doszło "z przyczyn naturalnych".
Aleksander Doba zmarł nagle po wejściu z liczną wyprawą z Polski na najwyższy szczyt Afryki. Organizator wyprawy Łukasz Nowak mówił Radiu ZET, że Doba poprosił o krótką przerwę przed pamiątkowym zdjęciem. – Tryskał energią, był pozytywnie nastawiony, były rozmowy i okrzyki. Olek chciał odpocząć przed zdjęciami. Zasnął, stracił przytomność. Nagle po prostu zgasł – relacjonował reporterce Radia ZET.
Przyczyny śmierci podróżnika wyjaśnili dziś organizatorzy wyprawy. "Według aktu zgonu wydanego przez Zjednoczoną Republikę Tanzanii, śmierć Aleksandra nastąpiła z przyczyn naturalnych" – czytamy na stronie klubu soliści.pl.
Aleksander Doba zmarł po wejściu na Kilimandżaro. Przyczyny śmierci
W dalszej części podkreślili, że najważniejsze dla podróżników jest "poszanowanie prawa rodziny i przyjaciół Aleksandra Doby do żałoby". Globtroterzy odparli też zarzuty o nieprzygotowanie wyprawy, czy samego 74-latka.
"Chcielibyśmy podkreślić, że podczas całej wyprawy, w tym wejścia na szczyt, Aleksander Doba nie zgłaszał i nie wykazywał żadnych objawów, które mogłyby wskazywać na problemy zdrowotne. Aleksander był bacznie obserwowany przez przewodników oraz przechodził rutynowe kontrole, podczas których mierzone miał tętno, natlenienie krwi, a także był pytany o samopoczucie" - czytamy.
Słynny kajakarz zdobywał Kilimandżaro (5895 metrów n.p.m.) w asyście 104 osób, w tym 16 przewodników i aż 84 tragarzy. Ekspedycja posiadała zestawy pierwszej pomocy, czy butle tlenowe.
RadioZET.pl/Solisci.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET