Możliwy wielki paraliż szkół jak w 2019. "Nastroje nie są najlepsze"
- Nauczyciele są dość mocno sfrustrowani. Najpierw spadł na nich strajk i jego skutki, potem pandemia. Teraz jest wojna i opieka nad gośćmi z Ukrainy. Nastroje nie są najlepsze - przyznał dyrektor IX LO w Lublinie Radosław Borzęcki. To jedna z opinii wygłoszona w przededniu zapowiadanej na 1 września akcji protestacyjnej nauczycieli. Czy w takim razie polskim szkołom - podobnie jak przy okazji poprzedniego protestu w 2019 roku - grozi paraliż?
Powrót do szkół w roku szkolnym 2022/23 ma zbiec się z planowanym od 1 września protestem nauczycieli. Decyzję o uruchomieniu pogotowia protestacyjnego podjął Związek Nauczycielstwa Polskiego, który domaga się podwyżek pensji dla nauczycieli o co najmniej 20 proc. Rząd proponuje wzrost wynagrodzeń o 9 proc. od kwoty bazowej określonej w ustawie.
O tym, jakie są nastroje wśród pedagogów, mówił m.in. w rozmowie z Polsat News dyrektor IX LO im. M. Kopernika w Lublinie Radosław Borzęcki. Jego zdaniem "dużo się mówi o dobrostanie uczniów, ale mniej o dobrostanie nauczycieli".
Dyrektor LO z Lublina: nauczyciele są sfrustrowani, nastroje nie są najlepsze
- Nauczyciele są dość mocno sfrustrowani. [...] Najpierw spadł na nich strajk i jego skutki, potem pandemia. Teraz jest wojna i opieka nad gośćmi z Ukrainy. Nastroje nie są najlepsze - przyznał. Przytoczył też statystyki Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz ZNP. Resort twierdzi, że brakuje 13 tys. nauczycieli, dane związkowe mówią, że nawet 20 tys.
- Problem jest też dla nauczycieli na starcie. Cieszę się, że nauczyciele-stażyści dostają te 20 proc. podwyżki, ale jeśli spojrzymy na galopujące ceny, to podwyżki wynoszą mniej więcej tyle, ile inflacja - ocenił, dodając, że nie widzi "młodych ludzi", którzy przychodziliby do zawodu.
O propozycjach podwyżek powiązanych ze zwiększeniem pensum mówił zaś: - 22-godz. pensum polonistów wprawiło w konsternację. To są kolejne godziny sprawdzania prac. Jesteśmy na granicy.
Broniarz: powtórki z 2019 roku nie możemy wykluczyć
Czy polskiemu systemowi oświaty grozi paraliż, jak podczas słynnego strajku wiosną 2019 roku? - Powtórki z 2019 roku nie możemy wykluczyć, ale początek będzie miał raczej charakter informacyjny - deklarował w rozmowie z TVN24 prezes ZNP Sławomir Broniarz. Zapowiedział również, że przygotowane zostaną również informacje graficzne i plakaty, które zostaną rozmieszczone w szkołach.
- Jeśli nie zadbamy o edukację, będziemy mieli do czynienia z narastającym kryzysem - stwierdził. - 1 września nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, natomiast czy to będzie normalny początek roku szkolnego, to zależy od tego, z iloma nauczycielami, których szkoła nie zatrudnia, uczniowie będą mieli do czynienia. Czy wszyscy obsadzą te zajęcia i przedmioty, do których są przypisani - dodał.
RadioZET.pl/polsatnews.pl/TVN24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET