Afera wokół zamknięcia SOR-u we Wrocławiu. "Zgoda nie została wydana"
We wtorek Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu poinformował o tymczasowym wstrzymaniu przyjmowania pacjentów na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Powodem była konieczność modernizacji sieci wodno-kanalizacyjnej. Okazuje się jednak, że wojewoda dolnośląska nie wyraziła na to zgody.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Największy Szpitalny Oddział Ratunkowy we Wrocławiu zlokalizowany przy ul. Borowskiej został czasowo zamknięty z powodu modernizacji sieci wodno-kanalizacyjnej.
- Wojewoda dolnośląski upomni placówkę, podkreślając brak zgody na zamknięcie SOR-u.
- 4. Wojskowy Szpital Kliniczny przy ul. Weigla we Wrocławiu, najbliższy dostępny SOR, musiał nagle przygotować się na przyjęcie większej liczby pacjentów niż zwykle.
Zamieszanie w sprawie zamknięcia SOR-u we Wrocławiu
SOR przy ul. Borowskiej we Wrocławiu jest największym takim oddziałem na Dolnym Śląsku. Działa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. We wtorek poinformowano o czasowym zamknięciu oddziału. "Od godziny 15:00 we wtorek (3 lutego) do godziny 6:00 w środę (4 lutego) wstrzymana zostanie praca Szpitalnego Oddziału Ratunkowego" - przekazał szpital. Zmiana organizacji pracy była związana z wystąpieniem konieczności modernizacji sieci wodno-kanalizacyjnej w tym obszarze. Pozostałe oddziały szpitalne pracowały w normlanym trybie.
Okazuje się jednak, że wojewoda dolnośląska nie wyraziła na to zgody. W piśmie, jakie USK wysłał do urzędu wojewódzkiego, nie było mowy o całkowitym wstrzymaniu pracy SOR-u. - Zamknięcie szpitalnego oddziału ratunkowego wymaga decyzji wojewody. Taka zgoda dla tego szpitala nie została wydana - powiedział Tomasz Janowski, rzecznik wojewody, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". W związku z tym w środę wojewoda ma oficjalnie upomnieć USK
Wojewoda dolnośląska upomni szpital
- Szpital poinformował jedynie, że ze względu na prace serwisowe prosi o przekierowywanie do innych szpitali karetek oraz śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - dodał Janowski. Dodatkowo USK zamieścił komunikat na Facebooka o godz. 10, czyli zaledwie pięć godzin przed "pracami serwisowymi". Mogło to prowadzić do dezorientacji pacjentów. Problemów jest więcej.
W komunikacie placówka przekazała, że "najbliższy SOR znajduje się w 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką przy ul. Weigla 5 we Wrocławiu". - Dziennie nasz oddział ratunkowy przyjmuje około 100 pacjentów, a SOR przy Borowskiej blisko 200. Ciężko jest nam przygotować się z godziny na godzinę na udzielenie pomocy trzykrotnie większej liczbie osób niż zwykle. Potrzebne byłoby choćby wzmocnienie obsady lekarskiej i większa liczba dostępnych łóżek - mówiła Marzena Kasperska, rzecznik szpitala wojskowego, cytowana przez "Wyborczą".
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET