Wstrząsająca relacja sąsiadów po śmierci dzieci. "Trzecie się uratowało, bo było w szkole"
W Kobylej Górze (woj. wielkopolskie) po powrocie do domu ojciec znalazł zwłoki dwóch córeczek oraz nieprzytomną żonę. W sprawie pojawiają się nowe informacje. "Gazeta Wyborcza" rozmawiała z sąsiadami i policjantami. Ich relacje są przerażające.
Dramat rozegrał się w czwartek. Po godzinie 12 na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który po powrocie z pracy zastał w domu zwłoki córki. Jego żona była nieprzytomna. – Po dojeździe na miejsce okazało się, że poszkodowane są trzy osoby, dwie z nagłym zatrzymaniem krążenia – informował Polską Agencję Prasową komendant PSP w Ostrzeszowie bryg. Piotr Mazurkiewicz. Dziewczynek w wieku 7 i 13 lat nie udało się uratować. Ich 47-letnia matka przeżyła, została przetransportowana śmigłowcem LPR do kaliskiego szpitala. W ciężkim stanie przebywa na OIOM-ie.
W piątek prokuratura przekazała nowe informacje w sprawie śmierci dzieci. Wszczęto śledztwo. - Postępowanie prowadzone jest w kierunku podejrzenia popełnienia przestępstwa zabójstwa. W najbliższym czasie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok – poinformował prokurator Marcin Kubiak z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp.
Tragedia w Kobylej Górze. "Próbowaliśmy ratować jedno z dzieci"
Ze wstępnych ustaleń wynika, że najmłodsza dziewczynka została uduszona, starsza i jej matka miały rany cięte. Na miejscu jako pierwsi pojawili się strażacy. – Próbowaliśmy ratować kobietę i jedno z dzieci. Prowadziliśmy resuscytację. Drugie dziecko już nie żyło. Na ciele były plamy opadowe, zgon potwierdził lekarz – relacjonował w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" rzecznik straży pożarnej w Ostrzeszowie mł. kpt. Tomasz Szmaj.
Udało się także porozmawiać z policjantami. Jak się okazuje, w tej rodzinie wcześniej nie notowano żadnej interwencji. Funkcjonariusze przekazali anonimowo wstępne ustalenia na temat rodzinnego dramatu. - Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z podwójnym zabójstwem i nieudolną próbą samobójczą. Dzieci zabiła matka – powiedzieli, cytowani przez "Wyborczą".
Śmierć dziewczynek wstrząsnęła mieszkańcami małej wsi w Wielkopolsce. – Znaliśmy się. Spokojna, dobra rodzina. Nie zauważyłem żadnych problemów - mówił jeden z sąsiadów, którzy nie chcą spekulować o przyczynach tragedii. – Ta informacja to szok. Żal dzieci, bo niewinne - przekazał "GW" sołtys wsi. - Trudno powiedzieć, co się zdarzyło. Wiadomo, czasy są ciężkie, nikomu nie jest łatwo. Ale jeśli chodzi o tę rodzinę, to wydawało nam się, że sobie radzą – dodał.
Według relacji jednego z mieszkańców Kobylej Góry 47-letnia ranna kobieta, matka dziewczynek, nie pracowała. – Zajmowała się prowadzeniem domu, a to ciężka praca, szczególnie przy trójce dzieci. Uratowało się jedynie trzecie dziecko. To 19-letnia córka z niepełnosprawnością. Była w szkole – podsumował.
Gdzie szukać pomocy?
Osoby w kryzysie psychicznym lub borykające się z myślami samobójczymi mogą zadzwonić na bezpłatny telefon Centrum Wsparcia - 800 70 2222, który jest czynny przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, również w święta. Pomoc można znaleźć także na stronie internetowej www.centrumwsparcia.pl.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET