Nie żyje żołnierka. Dramatyczny wypadek na Podlasiu
W okolicach Kolna (woj. podlaskie) doszło do zderzenia ciągnika z wojskową karetką. Cztery osoby zostały ranne, a będąca wśród nich żołnierka-ratowniczka medyczna zmarła we wtorek w szpitalu. - Do tego zdarzenia nie miało prawa dojść. My tam nie wykonujemy żadnych zadań, tylko na polityczne polecenie ministra Błaszczaka mamy się pokazywać przed wyborami - mówił jej kolega w rozmowie z Onetem.
Do wypadku - o którym poinformował Onet - doszło w poniedziałek w okolicach Kolna (woj. podlaskie). Ciągnik wjechał w wojskową karetkę. Cztery osoby - trzech żołnierzy oraz żołnierka-ratowniczka medyczna z 12. Brygady Zmechanizowanej w Szczecinie - zostały przetransportowane do szpitala w Białymstoku. Dzień później kobieta zmarła.
Nie żyje żołnierka. Tragedia na zgrupowaniu na Podlasiu
Zdjęcia z miejsca zdarzenia opublikowała w mediach społecznościowych Ochotnicza Straż Pożarna w Lachowie. Okoliczności tragedii bada natomiast Komenda Powiatowa Policji w Kolnie.
MON w przesłanej do redakcji wiadomości zapewniło, że rodzina zmarłej otrzymała pomoc psychologiczną. "Szeroko pojętego wsparcia udziela jednostka wojskowa, w której służył żołnierz w zakresie wszelkich kwestii organizacyjnych związanych z pogrzebem. Dalsza pomoc zarówno psychologiczna, jak i organizacyjna będzie kontynuowana w zależności od potrzeb rodziny zmarłego żołnierza" - możemy przeczytać w odpowiedzi resortu na pytania dziennikarzy.
Onet przypomniał, że żołnierze zostali oddelegowani do działań w promieniu 100 km od granicy, aby wesprzeć Straż Graniczną ws. kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. Decyzję tę oceniono jako "czysto polityczną", mająca wywołać "wrażenie przed wyborami, że PiS dba o bezpieczeństwo Polaków". W ten sposób utworzono jednostkę o nazwie Wojskowe Zgrupowanie Zadaniowe "Podlasie".
Niestety - jak pisał Onet - z uwagi na fakt, iż całą akcję realizowano w pośpiechu, żołnierzom nie zapewniono odpowiednich warunków. "Armia nie zdążyła przygotować zaplecza logistycznego. Dlatego w pierwszych tygodniach służby żołnierze nie mieli gdzie spać i co jeść. Nie było też sanitariatów i pralni" - czytamy w artykule. Dowództwo nie przygotowało również osobom wysłanym do pasa blisko granicy żadnych konkretnych zadań.
Żołnierze jeżdżą po tych podlaskich drogach bez żadnych zadań. Chyba że do ich zadań można zaliczyć zabezpieczanie partyjnych pikników polityków PiS
Podobnie relacjonował to jeden z kolegów zmarłej żołnierki. - Do tego zdarzenia [wypadku, który zakończył się śmiercią kobiety - red.] nie miało prawa dojść. My tam nie wykonujemy żadnych zadań, tylko na polityczne polecenie ministra Błaszczaka mamy się pokazywać przed wyborami - stwierdził.
- Dymisje generałów związane z wyborami? Polko: Zupełnie tego nie rozumiem
- Dymisje w polskim wojsku. "Za dowódcami pójdą inni"
- Sterroryzowana obsługa, ucieczka z pieniędzmi. Policja publikuje zdjęcie i apeluje o pomoc
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET