`

Lex Uber. "Polskie kobiety są gwałcone". Chaos w Sejmie. To nie koniec

4 min. czytania
17.04.2023 14:42
Obserwuj nas na Google

Sejm znowelizował kodeks drogowy i choć, z założenia, nowela miała podnieść bezpieczeństwo kobiet korzystających z aplikacji typu Uber i Bolt, ostatecznie skróci czas kasacji punktów karnych. W Sejmie chaos i trzy strony sporu. W Senacie będą poprawki - zdradza nam Aleksandra Gajewska, inicjatorka "antygwałtowych" punktów w projekcie nowelizacji.

Lex Uber. Gwałty w taksówkach
fot. NewsLubuski - East News/ Wikimedia Commons/Sejm.gov

Skala gwałtów i molestowania w taksówkach zamawianych przez aplikację (typu Bolt, Uber, Free Now) wzrosła w Polsce do tego stopnia, że Kancelaria Premiera zdecydowała się na poprawki w kodeksie drogowym. Z założenia nowelizacja miała z miejsca zwiększyć bezpieczeństwo kobiet, tymczasem wywołała kłótnie trzech środowisk: opozycji, rządu i stowarzyszenia taksówkarzy. Sejm poprawki przyjął, ale już teraz wiemy, że Senat będzie kontynuował prace. - To częściowy sukces - słyszymy od Aleksandry Gajewskiej (KO), inicjatorki zmian dot. bezpieczeństwa kobiet.

Gwałty w taksówkach. Nowe przepisy nie gwarantują bezpieczeństwa

Nowelizację Sejm przyjął w piątek (14 kwietnia), niespodziewanie kierowcy będą mogli cieszyć się z kasacji punktów karnych już po roku a nie - jak dotąd - dwóch. Niespodziewanie, bo poprawki rządowe w tej sprawie pojawiły się w ostatniej chwili. Docelowo, jak przekonuje Aleksandra Gajewska, nowelizacja miała dotyczyć bezpieczeństwa kobiet.

- Porozumieliśmy się (z rządem - red.) w tym zakresie, że wprowadzamy zmiany priorytetowe, pilne. Takie, które szybko spowodują poprawę bezpieczeństwa kobiet. Czyli weryfikacja kierowców i kwestia odpowiedzialności pośredników - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl posłanka KO. Dokument, co prawda, zawiera zapisy o weryfikacji kierowców, ale to tylko "częściowy sukces" - przekonuje Gajewska.

Redakcja poleca

- Zgłosiłam poprawkę, żeby częstotliwość kontroli kierowców była zwiększona. Minister Cieszyński mówił, że są w stanie ją poprzeć. Tak się nie stało - tłumaczy. W efekcie kierowcy taksówek "z aplikacji" będą zobligowani do weryfikacji tożsamości na bieżąco, wysyłając do centrali swoje zdjęcie... ale "nie rzadziej niż raz na 100 przejazdów".

To nie zadowoliło zarówno sejmowej opozycji, jak i przedstawicieli zawodowych taksówkarzy (NSZZ Solidarność). Ci drudzy podnieśli, że nowe przepisy w żaden sposób nie będą przeciwdziałały procederowi, który według nich i policyjnych raportów jest obecny i polega na tym, że kierowca może się zweryfikować, a chwilę później wysiąść z auta i odstąpić je "koledze".

Rozwiązanie nie pasuje też przedstawicielom Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy. "Sejm poodrzucał wszystkie poprawki opozycji mające zwiększyć bezpieczeństwo w taksówkach i selekcję bandytów i gwałcicieli, a następnie przyjął ustawę niewolniczą. Drogi taksówkarzu, teraz właścicielem Twoich danych osobowych oraz wizerunku zostali pośrednicy [...] " - czytamy w mediach społecznościowych.

"KIGT walczy o bezpieczeństwo Polek gwałconych w aplikacyjnych pseudotaksówkach. Politycy odpowiedzialni za tę nowelizację twierdzą, że poprawi bezpieczeństwo. Nie podejmują nawet dyskusji nt. braku podstaw zaświadczeń o niekaralności, braku przeciwwskazań do pracy na stanowisku [...]" - wymieniają przedstawiciele izby.

Niekarani. Tak, ale tylko w Polsce

Punktów zapalnych jest więcej, a głównym - właśnie wydawanie zaświadczeń o niekaralności kierowców (obecnie nie jest to obowiązkowe). W myśl nowych zasad, kierowcy Ubera/Bolta będą musieli posiadać zaświadczenie o niekaralności, ale tylko to wydane w Polsce. Opozycja, mając na uwadze, że duży odsetek taksówkarzy "z aplikacji" to obywatele obcych krajów, chciała, by polska administracja wymagała takiego zaświadczenia także z kraju pochodzenia.

Janusz Cieszyński, minister cyfryzacji, podniósł w odpowiedzi, że to niemożliwe, bo "część kierowców to osoby, które uciekły z kraju pochodzenia z powodów politycznych i nie można nakazać im powrotu po zaświadczenie o niekaralności". Paweł Saturski z NSZZ "Solidarność" Taksówkarzy Zawodowych odparł na to, że związek sprawdził tę możliwość i uzyskanie podobnego zaświadczenia możliwe jest przez konkretne ambasady, a powrót do kraju - zupełnie niewymagany.

Poprawki rządu. "Tak, dostałam je, ale..."

Emocje wzbudziły rządowe poprawki (głównie te dot. kasacji punktów karnych), "wrzucone" do projektu w ostatniej chwili. Podczas posiedzenia komisji Janusz Cieszyński zapewniał, że opozycja - a konkretnie Aleksandra Gajewska - dostała je do wglądu. Spytaliśmy i o to.

- Tak, dostałam je. O 16.00 dnia poprzedzającego posiedzenie. Przekazałam je przewodniczącemu, ale kiedy miano je przeanalizować? Dostałam je drogą nieformalną, a komisja powinna dostarczyć je wszystkim stronom. Argumenty Cieszyńskiego są bezzasadne, oni (rząd - red.) po prostu chcieli wprowadzić swoje poprawki dot. punktów karnych, mają większość i je przepchnęli. Chcieli zmienić prawo i je zmienili. Choć nowelizacja miała dotyczyć bezpośrednio bezpieczeństwa w przejazdach, nie dotyczyła - tłumaczy nam Gajewska.

Po przegłosowaniu poprawek w Sejmie dokument trafi na posiedzenie Senatu 10 maja. Posłanka KO przyznaje, że to nie koniec drogi legislacyjnej, a nowelizacja wróci do Sejmu. - W Senacie będziemy jeszcze pracować nad kolejnymi poprawkami w kontekście bezpieczeństwa kobiet. Nie dam się wpuścić w dyskusję pomiędzy związkami zawodowymi czy innymi podmiotami. Skupiam się na tym, bezpieczeństwie kobiet - zapewnia.

Gwałty w taksówkach "na aplikację". Jaka jest skala?

Od kiedy w debacie publicznej zawrzał wątek gwałtów i molestowania w taksówkach "z aplikacji", część firm wprowadziła zmiany w wewnętrznych regulaminach. Niektóre z nich, także bieżącą weryfikację swoich kierowców. Skala zjawiska jest trudna do oszacowania, według przewodnich danych, które cytuje Gazeta Wyborcza, od 2016 r. w Polsce liczba kobiet pokrzywdzonych w wyniku gwałtów w taksówce wzrosła siedmiokrotnie. W samej Warszawie zgłoszenia dot. przestępstw seksualnych w taksówce stanowią blisko połowę wszystkich zgłoszeń o gwałtach i molestowaniu.

- Skala tych przestępstw mnie przeraża. Musimy wprowadzić te rozwiązania. Proszę mi wierzyć, że skala problemu jest ogromna, wykonałam tu duży wysiłek, wiele samorządów sfinansowało kontrole. Nie ma miasta, które przeprowadziło u siebie badania i nie odnotowało rażących nieprawidłowości. Jasne, w Warszawie były największe, ale poza tym także Trójmiasto, Kraków, Łódź... - wymienia.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET