Narzeczony Julii zginął na jej oczach. Koleżanka przerywa milczenie. Szokujące słowa

2 min. czytania
19.07.2023 15:14
Obserwuj nas na Google

Zabójstwo w Poznaniu zszokowało opinię publiczną. Mikołaj B. zastrzelił narzeczonego Julii H., Konrada Domagałę, a potem popełnił samobójstwo. Dziewczyna przeżyła, ale do tej pory zmaga się z hejtem i pogróżkami. – Julię skrzywdzono dwukrotnie. Najpierw zrobił to morderca, a następnie media i media społecznościowe - mówi Wirtualnej Polsce jej koleżanka, Justyna Piątek-Pawłowska.

Horror wydarzył się w niedzielę około godz. 17 na ul. Święty Marcin w Poznaniu. Mikołaj B. podszedł do siedzącej przy stoliku pary, Julii i Konrada, i oddał strzały w kierunku mężczyzny, po czym strzelił sobie w głowę. Kobieta wołała o pomoc, próbując ratować swojego narzeczonego, z którym zaręczyła się zaledwie kilka dni wcześniej.

Po tej tragedii w mediach pojawiły się fake newsy, jakoby Julia miała schadzkę z kochankiem, a strzelał zdradzony chłopak. To nieprawda. Policja już ustaliła, że motywem był zawód miłosny. Ale to były partner kobiety Mikołaj B. nie mógł pogodzić się z faktem, że ta związała się z Konradem.

Redakcja poleca

Strzelanina w Poznaniu. "Julia dostaje wiadomości, że to ona powinna zginąć"

Justyna Piątek-Pawłowska, znajoma Julii, założyła w internecie zbiórkę na jej wsparcie psychologiczne. Ubolewa nad tym, że ze wstrząsającego filmu, który trafił do sieci, już powstają prześmiewcze memy. - A ja cały czas mam przed oczami Julię krzyczącą i szukającą ratunku, mimo że nie da się już nic zrobić -  opowiada rozmówczyni WP.

I dodaje, że zaproponowała kobiecie, która teraz przeżywa traumę, że wraz z kilkoma dziewczynami będzie zgłaszać nieprawdziwe informacje, które pojawiają się w sieci. Justyna podkreśla, że Julia musi teraz nie tylko uporać się ze straszliwą tragedią, ale także poradzić sobie z hejtem, z którym boryka się w internecie. - Cała lawina ruszyła po informacjach powielanych przez media, jakoby Julia była kochanką Konrada i zdradzała z nim sprawcę. Mnóstwo ludzi zaczęło komentować, że to jej wina - czytamy.

Julia dostaje wiadomości, że to ona powinna zginąć, ludzie życzą jej śmierci. Inni piszą, że wszystko jest jej winą. Albo że narzeczony był jej kochankiem. Jeśli ktoś się zastanawia, czy negatywne komentarze bardzo ją zraniły, to odpowiadam: tak. Czytała je. Usunęła profil narzeczonego, próbowała także dezaktywować swój. Julia została skrzywdzona dwukrotnie. Najpierw przez mordercę, który zastrzelił jej narzeczonego, a potem przez media i media społecznościowe.  - Znajoma Julii H. w rozmowie z Wirtualną Polską

To dlatego kobieta uruchomiła zbiórkę dla koleżanki. Jak zaznacza, "wychodzenie z takiej traumy może trwać latami". - Julia dała nam zielone światło. To prywatna, oddolna inicjatywa, bo nasze państwo nie zapewnia w takich sytuacjach odpowiedniej opieki terapeutycznej. Spotkało się to z bardzo pozytywnym odbiorem. Jestem wręcz zszokowana, z jakim zapałem ludzie ruszyli do pomocy. Oczywiście zawsze będą osoby, które odwrócą narrację i dostrzegą w prowadzeniu zbiórki jakiś problem - ocenia.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET