Afera z radnymi we wrocławskim aquaparku. "Każdy mieszkaniec ma prawo wiedzieć"
Pod koniec maja pisaliśmy o czterech wrocławskich radnych, którzy byli zatrudnieni i sowicie opłacani przez miejską spółkę Aquapark. Niektórzy zarobili łącznie nawet 200 tys. zł. Tomasz Darłak, radny osiedla Psie Pole Zawidawie wystąpił o udostępnienie umów zleceń wraz z dokumentacją potwierdzającą prawidłowe wykonanie prac zleconych radnym. Na odpowiedź musi jednak zaczekać - Aquapark postanowił zapytać najpierw, czy radni wyrażą zgodę na upublicznienie treści dokumentów.
Wrocławscy radni zarabiali w miejskiej spółce. Nawet 200 tys. zł
O sprawie, która w stolicy Dolnego Śląska wywołała sporo kontrowersji, pisaliśmy pod koniec maja. Wówczas okazało się, że czterech wrocławskich radnych - Bohdan Aniszczyk, Dominik Kłosowski, Marta Kozłowska i Jarosław Krauze - było zatrudnionych i i sowicie opłacanych przez miejską spółkę Aquapark. Nie były to małe kwoty. Przykładowo, Dominik Kłosowski, członek Nowej Lewicy, który mandat zdobył startując z listy klubu Jacka Sutryka i Lewicy, w latach 2021, 2022 i 2023 zarobił łącznie 200 600 zł.
Tomasz Darłak, radny osiedla Psie Pole Zawidawie podkreślił wówczas, że takie działania są legalne, ale wątpliwe etycznie. Słowa te potwierdził Tomasz Sikora z Urzędu Miejskiego Wrocławia. - Zatrudnianie radnych w spółkach miejskich jest w Polsce powszechną praktyką i nie jest to działanie sprzeczne z prawem. Natomiast, ponieważ budzi ono społeczną dyskusję i pojawiają się wątpliwości natury etycznej, prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zapowiedział, że takie sytuacje nie będą miały miejsca we Wrocławiu w nowej kadencji samorząd - powiedział w rozmowie z portalem RadioZET.pl.
Rzeczniczka Aquaparku Wrocław Adrianna Pawlicka w przesłanej odpowiedzi napisała natomiast, że o zatrudnieniu czterech radnych zdecydowało przede wszystkim "bogate doświadczenie zawodowe" potrzebne do realizacji konkretnych zadań oraz "doskonała znajomość Wrocławia i problematyki związanej z jego funkcjonowaniem jako dużej aglomeracji miejskiej".
Wraca temat radnych zatrudnionych w Aquaparku Wrocław
Od ujawnienia całej sprawy minął miesiąc. Tomasz Darłak wobec, jak sam twierdzi, "lakonicznych wyjaśnień Spółki oraz samych radnych" wystąpił o udostępnienie umów zleceń wraz z dokumentacją potwierdzającą prawidłowe wykonanie prac zleconych radnym. Odpowiedź Aquaparku okazała się zaskakująca. "Zostałem poinformowany, że termin realizacji mojego wniosku zostanie wydłużony do 5 sierpnia 2024 roku, gdyż Aquapark postanowił zapytać tychże radnych (ubiegłej kadencji), czy wyrażą zgodę na upublicznienie treści zawartych umów" - napisał Tomasz Darłak w opublikowanym wpisie.
"Oczywiście w mojej ocenie jest to bezpodstawne przedłużanie odpowiedzi na zadane pytania, gdyż zgoda radnych nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia. Wydano publiczne środki w niemałych kwotach i każdy mieszkaniec Wrocławia ma prawo wiedzieć, co konkretnie uzyskaliśmy w zamian" - twierdzi radny. Mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska również są zszokowani taką odpowiedzią spółki. "A to dobre. O wydatkowanie publicznych pieniędzy a trzeba pytać o zgodę osoby zatrudnione. To jakaś farsa..." - napisał w komentarzu pan Piotr.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET