Progi punktowe do liceów poszybowały. Do niektórych klas przyjmowano tylko laureatów olimpiad
We Wrocławiu i Łodzi do niektórych klas ścisłych w liceach dostali się tylko laureaci olimpiad. I to nie wszyscy, bo chętnych było tylu, że limit miejsc się skończył. W wielu szkołach tylko jedna, dwie osoby w klasie nie są olimpijczykami, a progi punktowe sięgnęły 190 pkt.
Miasta ogłaszają listy przyjętych do szkół ponadpodstawowych i podsumowują pierwsze etapy rekrutacji. Kolejnej trudnej rekrutacji, bo do liceów, techników i branżówek znów zdawało 1,5 rocznika. To efekt reformy edukacji obniżającej wiek szkolny z siedmiu lat do sześciu (rząd PO-PSL ją wprowadził. PiS ją cofnął).
Przy tak dużej liczbie chętnych progi punktowe poszybowały niesamowicie w górę. Maksymalnie kandydaci (w standardowych klasach) mogli uzyskać 200 punktów. Pod uwagę brano wyniki z egzaminu ósmoklasisty, oceny na świadectwie z wybranych przedmiotów (w zależności od profilu klasy) oraz dodatkowe osiągnięcia uczniów, np. wolontariat. Laureaci olimpiad przedmiotowych od razu dostawali 200 punktów i pierwszeństwo przyjęcia. Szkoła ma obowiązek zakwalifikować takiego ucznia.
Rekrutacja do szkół precedensowa
I tak w III LO we Wrocławiu do dwóch klas – matematyczno-uniwersytecka oraz biologiczno-chemiczna - przyjęto tylko samych laureatów. Szkoła ta jest znana z doskonałej opieki nad uczniami ze ścisłymi pasjami. - W ubiegłych latach byliśmy blisko przepełniania klas laureatami, ale aż tylu chętnych nigdy nie było. To pierwszy rok, kiedy taka sytuacja się zdarzyła – przyznaje jeden z członków komisji rekrutacyjnej.
W klasach ustalono 32-osobowe limity. Laureaci nie dość, że zapełnili te miejsca, to jeszcze tę liczbę przekroczyli. Na bio-chem zgłosiło się 42 chętnych z olimpiadami, do klasy uniwersyteckiej jeszcze więcej. - Precedens, nawet nie uwzględnionego tego w przepisach – mówi nauczyciel z komisji rekrutacyjnej.
W jednej klasie nie da się pomieścić wszystkich kandydatów. Utworzenie dodatkowego oddziału nie wchodzi w grę. - Trzeba by rozbudować szkołę, bo miejsce zwyczajnie się skończyło. Nie ma gdzie ustawić szafek, ławek. Już nogą je dopychamy – nie ukrywa nauczyciel. Na to wpłynęła też reforma edukacji likwidująca gimnazja i wydłużająca naukę w szkołach średnich. W III LO we Wrocławiu zawsze było 18 klas, czyli po sześć w roczniku. Po reformie edukacji łącznie jest 20 klas i więcej nie da rady fizycznie zmieścić.
Gdy okazało się, że liczba laureatów przekracza znacznie liczbę miejsc, dyrektor liceum pilnie ustalał zasady z kuratorium i miastem. Jak przekazuje nam Monika Dubec z Wydziału Komunikacji Społecznej UM we Wrocławiu, przy przyjmowaniu laureatów z grona chętnych laureatów pod uwagę brano kryteria socjalne, np. wielodzietności rodziny. Miasto jednocześnie zapewnia, że wszyscy olimpijczycy mają zapewnione miejsca w innych klasach. Gdyby ktoś zrezygnował z najbardziej obleganego profilu, będą oni o tym poinformowani i w pierwszej kolejności przyjęci.
Progi punktowe blisko 200
Do podobnej sytuacji doszło w Łodzi w liceum Politechniki Łódzkiej. Tu również w jednej z klas – z rozszerzoną matematyką, fizyką i angielskim – będą uczyli się sami laureaci. Podobnie było w 2019 roku, gdy do szkół średnich szedł podwójny rocznik: ostatnie osoby po gimnazjach i pierwsi ósmoklasiści.
W innych liceach standardem są oddziały ponad 30-osobowe. LO PŁ mocno przestrzega jednak swoich limitów (28 miejsc w klasie) i nie zdecydowało się ich powiększyć. Dlatego gdy laureatów było więcej niż miejsc, patrzono na przedmiot olimpiady. Pierwszeństwo mieli ci, którzy byli laureatami z matematyki, fizyki i angielskiego zgodnie z profilem klasy.
W wielu szkołach laureaci jeśli nawet nie wypełnili w całości danego profilu, to miejsc dla pozostałych uczniów, też ze świetnymi wynikami, zostało niewiele. Np. w Krakowie, żeby dostać się do V LO do klasy algorytmicznej z rozszerzoną matematyką, informatyką i fizyką, trzeba było zdobyć minimum 192,25 pkt. Na 32 przyjęte osoby 29 to olimpijczycy. We wspomnianym wrocławskim liceum próg do innej klasy matematyczno-fizycznej wyniósł 189,55. Na 32 uczniów 25 to laureaci. Podobna sytuacja jest w klasie matematyczno-informatycznej (próg to 187,55).
190 punktów – tyle wyniósł próg punktowy w XIV LO im. Staszica w Warszawie w klasie z rozszerzoną informatyką, matematyką i fizyką. Na 36 osób 35 to laureaci. Tylko jeden przyjęty kandydat nie jest więc olimpijczykiem. Dwie trzecie klas A i B (rozszerzona matematyka i fizyka) to laureaci. - Zgodnie z naszymi założeniami klasy powinny liczyć 28 osób, ale zwiększyliśmy liczbę miejsc, żeby odpowiedzieć na tegoroczne zapotrzebowanie – mówi Agnieszka Potocka, dyrektorka szkoły.
Rok szkolny 2023/2024 wyzwaniem
Klasy wypełnione laureatami to nie tylko skutek większego rocznika. Jak mówią nauczyciele, egzamin ósmoklasisty w tym roku był dość łatwy, przez co nie różnicował uczniów. Najwyższe, takie same wyniki spokojnie mogli więc uzyskać przeciętni i najlepsi ósmoklasiści. Stracili więc na tym ci drudzy. - Uczniowie zdając sobie sprawę z większej konkurencji przy naborze do szkół średnich, chętniej i częściej startowali też w wielu olimpiadach – dodaje nauczycielka z LO PŁ.
Pytanie teraz jak w zbliżającym się roku szkolnym 2023/2024 pracować z takimi dziećmi i rozbudzić jeszcze ich zapał do nauki. Dlatego III LO we Wrocławiu i LO PŁ w programie mają zajęcia z wykładowcami akademickim i zajęcia na uczelniach, z którymi współpracują.
Dla warszawskiego LO z czołówki rankingu "Perspektyw" klasy składające się niemal z samych olimpijczyków to nie nowość. - Zazwyczaj przyjmujemy uczniów bardzo zdolnych, więc mamy przewidziany dla nich program nauczania, wycieczek, a przede wszystkim bogatą ofertę zajęć dodatkowych – mówi dyrektorka liceum. W ubiegłym roku szkolnym młodzież miała tu do wyboru prawie 70 kół naukowych i zainteresowań. To też jeden z powodów tak dużej liczby chętnych do warszawskiego "Staszica".
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET