`

Ponad 200 wglądów do egzaminów dziennie. Wywróci to rekrutację do szkół do góry nogami?

5 min. czytania
14.07.2023 09:22
Obserwuj nas na Google

Do okręgowych komisji egzaminacyjnych wpłynęło nawet po kilka tysięcy wniosków od maturzystów i ósmoklasistów o wgląd do prac. O wiele więcej osób w porównaniu z ubiegłymi latami chce przede wszystkim obejrzeć egzamin ósmoklasisty. Na niewiele to się może jednak zdać, bo terminy wglądów pokrywają się z terminami rekrutacji do szkół średnich.

Rerktuacja do szkół średnich
fot. Lukasz Gdak/East News

- Cała poczta zapchana i telefony nieustannie dzwonią -  opowiadała tuż po ogłoszeniu wyników egzaminu ósmoklasisty Aneta Korycińska, polonistka, znana w sieci jako Baba od polskiego. Nieustanne telefony i stos maili to prośby o napisanie odwołań od wyników po wglądach do prac zarówno ósmoklasistów, jak i maturalnych. Polonistka przewidywała, że taki wniosków w tym roku będzie znacznie więcej.

Po pierwsze dlatego, że klucz do nowej matury, jeśli chodzi o wymogi, za co przyznaje się punkty, jest bardzo uznaniowy. Są więc spore szanse na wywalczenie wyższej oceny. Po drugie egzamin ósmoklasisty napisało 1,5 rocznika (efekt reformy edukacji obniżającej wiek szkolny), który teraz konkuruje o miejsca w szkołach średnich. Każdy punkt jest na wagę złota. Sprawdziliśmy więc, jak wygląda zainteresowanie wglądami do prac w okręgowych komisjach egzaminacyjnych.

Polski, biologia, chemia

Najwięcej pracy wydaje się mieć Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Krakowie (obejmuje swoim zasięgiem województwo małopolskie, lubelskie i podkarpackie). OKE dostała już 2318 wniosków o wgląd do egzaminu ósmoklasisty. W sumie uczniowie z rodzicami chcą obejrzeć prawie 3,9 tys. prac, bo zdający mogą złożyć jeden wniosek na kilka egzaminów. - Najczęściej wybierają egzamin z języka polskiego - informuje OKE Kraków. To nie dziwi, bo w tym arkuszu jest najwięcej odpowiedzi otwartych, w których można polemizować z oceniającym.

Redakcja poleca

Wniosków o wgląd do matury wpłynęło 3711 w sprawie ponad 7,1 tys. prac. Najczęściej podania dotyczą biologii. Na razie 732 maturzystów zobaczyło swoje prace. Czyli ok. 200 osób dziennie przychodzi do komisji, żeby zweryfikować ocenę i punktację arkuszy.

OKE Wrocław (woj. dolnośląskie i opolskie) wniosków o wgląd do egzaminów ósmoklasisty ma już 1302, głównie z języka polskiego. Po niemal dwóch tygodniach od ogłoszenia wyników testów prace zobaczyła na razie połowa wnioskujących. 1669 - tyle komisja otrzymała podań od maturzystów. 354 ma już za sobą wgląd. Te osoby również przede wszystkim chcą zobaczyć arkusze z polskiego.

Do OKE w Łodzi (odpowiada za woj. łódzkie i świętokrzyskie) wpłynęło 1 tys. wniosków o wgląd do egzaminu ósmoklasisty. Próśb od maturzystów jest więcej – ok. 1,5 tys. Tak jak w Krakowie głównie chcą zobaczyć biologię, a także chemię i jęz. polski. Te pierwsze przedmioty brane są pod uwagę w rekrutacji na kierunki lekarskie, na które konkurencja jest spora, więc każdy punkt się liczy. Dziennie ogląda tu arkusze ok. 200 osób.

Więcej wglądów do egzaminów ósmoklasisty

OKE Łomża (woj. podlaskie, warmińsko-mazurskie), OKE Gdańsk (woj. pomorskie i kujawsko-pomorskie) i OKE Warszawa (woj. mazowieckie) twierdzą, że liczba wglądów do matur jest porównywalna do lat ubiegłych. W Warszawie i Gdańsku nieco więcej osób niż rok temu chce obejrzeć egzamin ósmoklasisty (ze względu na większy rocznik). Komisje twierdzą, że nie ma jednak możliwości podania szczegółowej statystki dotyczącej wglądów póki one trwają.

Całościowych danych nie ma też OKE Poznań (obejmuje trzy województwa: wielkopolskie, zachodnio-pomorskie i lubuskie). Wicedyrektor tutejszej komisji, Marcin Jakubowski, wylicza jednak, że średnio dziennie ogląda swoje prace ok. 100 maturzystów i 100 ósmoklasistów. - Zależy też od tego, ile arkuszy oglądają. Niektórzy wnioskują o jeden, niektórzy o wszystkie – mówi. Tu też najczęściej maturzyści chcą zobaczyć biologię i chemię, a ósmoklasiści – polski.

- Jest spore zainteresowanie, ale dużo osób - głównie maturzystów - wnioskuje o wgląd, a potem nie przychodzi. To blokuje kolejkę tym, którym naprawdę zależy na weryfikacji wyniku i są tym faktycznie zainteresowani – mówi Jakubowski. W OKE w Gdańsku zdarzyło się, że jednego dnia nie przyszło 30 proc. umówionych na wgląd maturzystów. - 84 osoby nie przyszły, chociaż miały już termin, bo jednak dostały się do liceum i już nie weryfikowały punktacji – mówi z kolei o ósmoklasistach Urszula Okrajni, wicedyrektorka OKE w Jaworznie (obejmuje woj. śląskie). Do tutejszej komisji wpłynęło 1850 wniosków o wgląd do matur i 812 do egzaminów ósmoklasisty.

Jeśli chodzi o matury, wicedyrektorka nie zauważyła skoku zainteresowania sprawdzaniem prac, ale w wypadku egzaminu ósmoklasisty wniosków o wgląd jest już znacznie więcej. - Bo i piszących było więcej – przypomina Okrajni. Dziennie do OKE przychodzi 90 maturzystów i 70-80 ósmoklasistów, by zobaczyć arkusze. - Ósmoklasistów przyjmujemy mniej, bo muszą przychodzić z opiekunami prawnymi, więc potrzeba więcej miejsca – wyjaśnia Okrajni.

Kiedy OKE odpowie na odwołanie?

Sprawdzenie punktacji to tak naprawdę dopiero początek. Jeśli ktoś znajdzie błędy w ocenie, musi napisać odwołanie. Ile takich będzie? Nie wiadomo, bo wglądy jeszcze trwają. - Ale już widać, że poziom sprawdzania prac jest naprawdę zróżnicowany – zauważyła po pierwszych zgłoszeniach Aneta Korycińska.

- Sprawdzałam pracę, w której przypadkowo pooznaczano błędy, za "Język" przyznano 0 punktów (a można zdobyć 4). Każde z podkreślonych zdań jest jednak w pełni poprawne. Za to w tej samej pracy, gdzie jest wiele błędów ortograficznych, przyznano dwa punkty w kategorii "Ortografia", co oznacza, że jest tylko jeden błąd ortograficzny. Naliczyłam ich już 6 - opowiada. W innej przyznano 0 punktów w kategorii „Ortografia” za jedną literówkę, a to nie jest błąd ortograficzny.

Polonistka zaznacza też, że trzeba patrzeć, czy suma punktów się zgadza, bo miała też takie prace, gdzie egzaminator w arkuszu wpisał jedno, karta odpowiedzi mówiła drugie, a podana punktacja trzecie. Problem w tym, że nawet jeśli zauważy się takie błędy, to przyznane w wyniku odwołania punkty - zwłaszcza w wypadku ósmoklasistów - mogą nie zostać przyznane na czas. Stąd niezajmowanie kolejki jest tak ważne. Rodzice w większości województw przynoszą właśnie do wybranej szkoły dokumenty, w tym zaświadczenia o wynikach egzaminu.

- Odbieramy te dokumenty i dowiadujemy się, że punktów niebawem będzie więcej, gdyż nastolatki będą się odwoływać – opisuje na swoim blogu Dariusz Chętkowski, polonista z łódzkiego liceum. Od rodziców słyszał, że nie tylko pojedyncze osoby, ale wręcz całe klasy umówiły się, że złożą odwołanie, bo wszyscy np. otrzymali 0 pkt za walory językowe wypracowania. To by oznaczało, że wszystkie dzieci z danej klasy czy szkoły nie potrafią w ogóle pisać, chociaż na świadectwach z polskiego mają piątki i szóstki.

Rekrutacja do szkół średnich. 42 uczniów w klasie?

- Mówią, że spodziewają się nawet 8–10 pkt więcej, a to o naprawdę może wiele zmienić. Nawet 1 pkt robi różnicę w naborze, a co dopiero 10 - przypomina Chętkowski i podaje przykład: - Jedna matka prośbę złożyła w dniu ogłoszenia wyników, czyli 3 lipca. Termin wglądu wyznaczono na wtorek 11 lipca. Nawet jeśli odwołanie zostanie złożone natychmiast (uczeń ma na to trzy dni), a urząd nie będzie zwlekał z odpowiedzią (ma na to 14 dni), to i tak nie zdąży przed ogłoszeniem wyników rekrutacji.

W Łodzi np. 14 lipca zostaną ogłoszone listy przyjętych do klas i do 14 lipca mają skończyć się wglądy (przynajmniej te, o które już zawnioskowano). Gdańsk ma rozpisane wglądy do 20 lipca, a 19 lipca szkoły podają listy zakwalifikowanych do klas. W poprzednich latach w takich sytuacjach rodzic szedł do kuratorium i tam dostawał pismo nakazujące szkole przyjąć dziecko do klasy, do której by się dostało, gdyby od razu dobrze oceniono egzamin.

- Przyjmowaliśmy takiego ucznia do wskazanej klasy, przez co z 32 uczniów wzrastała do 33 - wspomina Chętkowski. Tylko co zrobić jeśli takich uczniów będzie np. pięcioro czy dziesięcioro? - Właściwie cała rekrutacja może zostać wywrócona do góry nogami, gdyż jej wyniki po rozpatrzeniu wszystkich odwołań powinny być zupełnie inne - stwierdza Chętkowski.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET