Gabryś zgłosił się na wycieczkę, ale zgłoszenia nie oceniono. Bo ma orzeczenie o niepełnosprawności
Gabryś, czwartoklasista, zgłosił się na wycieczkę do Grecji w ramach Erasmusa. Dyrekcja szkoły w ogóle nie wzięła pod uwagę jego zgłoszenia, bo chłopiec ma orzeczenie o niepełnosprawności i wymaga nauczyciela wspomagającego. A kadra na wycieczkę jest już wybrana. - Między innymi pojedzie dyrektorka szkoły – mówi mama chłopca.
Gabryś skończył właśnie czwartą klasę. Uczy się w szkole podstawowej w Mogilnie Dużym. To mała miejscowość między Pabianicami a Łaskiem (woj. łódzkie). Pod koniec roku szkolnego podstawówka poinformowała, że bierze udział w programie Erasmus+, w ramach którego będzie możliwy wyjazd dzieci z nauczycielami do Grecji we wrześniu. W sumie na 14 dni.
Na początku projekt skierowany był dla klas 6-8. Podstawówka w Mogilnie jest jednak niewielka. Chodzi tu ok. 140 uczniów. Nie udało się uzbierać wymaganych 30 chętnych (plus dwoje rezerwowych), więc program rozszerzono najpierw na piątoklasistów, a potem na czwartoklasistów. Taką informację od dyrekcji dostali m.in. rodzice Gabrysia przez dziennik elektroniczny. - Gdy powiedzieliśmy mu o takiej możliwości, od razu odpowiedział, że bardzo chce – opowiada Martyna, mama chłopca.
Przyjęty? W ogóle nie brany pod uwagę
Do sekretariatu szkoły zaniosła zgłoszenie wraz z listem motywacyjnym oraz średnią ocen syna, oceną z angielskiego z ostatniego półrocza i oceną z zachowania. Takie kryteria były brane m.in. pod uwagę podczas rekrutacji. Punkty przyznawała komisja, w skład której – według regulaminu - miały wchodzić: dyrektor szkoły, nauczyciel angielskiego, informatyki i koordynator projektu. - Gabryś miał średnią 4,9. Zachowanie bardzo dobre i czwórkę z angielskiego – wylicza Martyna. Na uczniów czekała też rozmowa z anglistą sprawdzająca poziom języka.
Regulamin rekrutacji uwzględniał jeszcze jedno kryterium tzw. „zmniejszonych szans”. Dodatkowe punkty przyznawane miały być uczniom w trudnej sytuacji materialnej, z niepełnych lub wielodzietnych rodzin, a także z niepełnosprawnościami. Gabryś ze względu na spektrum Autyzmu i orzeczenie o niepełnosprawności powinien więc dostać kolejne punkty. - Projekt zakłada równość szans, bez względu na niepełnosprawność, równy dostęp do informacji. Przynajmniej tak mówił regulamin – mówi Martyna.
Gdy inni rodzice pod koniec czerwca dostali już informacje, czy ich dzieci zostały zakwalifikowane, na poczcie Martyny wciąż wiadomości nie było. Sama więc napisała do szkoły, czy decyzja w wypadku jej syna nie została jeszcze podjęta, czy wystąpił może jakiś błąd techniczny.
Odpowiedź przyszła już bezpośrednio od p. o. dyrektorki podstawówki Krystyny Pacholak, która poinformowała, że wniosku w ogóle nie oceniono. Dlaczego? Bo chłopiec „posiada orzeczenie o niepełnosprawności, wymaga pomocy nauczyciela współorganizującego i niemożliwe byłoby zastosowanie się do zapisów zawartych w orzeczeniu podczas długiego pobytu poza domem”. - Zwątpiłam, gdy to przeczytałam. Przecież ze względu na to miał być premiowany! Nie mogłam w to uwierzyć – wspomina Martyna.
Wycieczka – sytuacja ekstremalna
Gdy przypomniała o dodatkowym kryterium, dyrektorka w kolejnej wiadomości przyznała, że doszła do wniosku, że „Gabriel może niekomfortowo poczuć się w obcym miejscu, bez towarzystwa osób mu najbliższych przez długi czas”. Uznała też, że „emocjonalnie nie jest jeszcze gotowy na tak długi pobyt poza domem otoczony tak naprawdę obcymi sobie ludźmi”, a na wycieczce trudno będzie znaleźć osoby i miejsce dające chłopcu poczucie bezpieczeństwa. Powołała się też na fragment orzeczenia o niepełnosprawności dotyczący konieczności „minimalizowania czynników wywołujących napięcie emocjonalne”. Według niej taki wyjazd właśnie temu sprzyja.
Dyrektorka przytoczyła też fragment z orzeczenia chłopca o tym, że „wymaga on konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji”. „Wiemy, jak funkcjonuje w warunkach szkolnych. Nie wiemy, jak zachowuje się w sytuacjach dla niego ekstremalnych. A za taki uważam wyjazd na 10 dni w obcym kraju i 4 dni jazdy spędzonej w autokarze” – napisała dyrektorka w wiadomości do rodziców. - Nie kryłam zdziwienia i oburzenia – mówi Martyna i dodaje: - Pani dyrektor próbowała cytować zapisy z orzecznictwa, ale to nijak się ma do stanu faktycznego.
Gdy Gabryś dostał orzeczenie (dokumenty wydaje się na określony czas), miał 9 lat. Teraz ma 11. Dwa lata w wypadku dziecka to sporo czasu. - Zapis o niesamodzielności odnosił się do wieku, a nie rozwoju dziecka. Przecież każdy 9-latek, nie tylko Gabryś, nie może np. sam bez opieki rodziców przemieszczać się – tłumaczy Martyna, pokazując aktualne zaświadczenia.
Np. wielospecjalistyczną okresową ocenę poziomu funkcjonowania chłopca za rok szkolny 2022/2023, pod którą podpisali się nauczyciele z podstawówki. W niej można przeczytać, że „uczeń realizował tę samą podstawę programową, co pozostali uczniowie, wymagając jedynie nieznacznego dostosowywania warunków jej realizowania”, że „na tle klasy wykazywał się szczególnymi kompetencjami”, a w w ramach zajęć rewalidacji „usprawniono kompetencje komunikacyjne i społeczne”.
Owszem chłopiec wciąż ma problemy z organizacją pracy, więc trzeba dzielić mu zadania na etapy, zadawać pytania pomocnicze. Trudno jest mu porozumieć się z uczniami z klasy, szybko zniechęca się, jeśli nie jest chwalony, ale „wypracowanie umiejętności, postaw i systemu wartości społecznie akceptowanych w tym związanych z prawidłową motywacją do uczenia się i do pokonywania trudności, wzmacnianie poczucia własnej wartości jest w toku.”
- Dyrekcja jedną decyzją, podjętą z tego co zrozumiałam jednoosobowo, dała mu do zrozumienia, że pomimo starań zawsze będzie gorszy od innych. Obniżyła mu motywację do nauki i poczucie własnej wartości – mówi Martyna. - Pani dyrektor weszła w kompetencje psychologów. Jeśli nie miała wiedzy w tym zakresie i potrzebowała dodatkowej opinii o stanie emocjonalnym mojego syna, dostarczylibyśmy ją - dodaje.
Samodzielny czy niesamodzielny?
Na dowód tego Martyna pokazuje kolejne zaświadczenia m.in. z Centrum Terapii i Diagnozy, w którym psycholożka „na podstawie dokumentacji, wywiadu z rodzicami i obserwacji klinicznej pacjenta” zaświadcza, że „nie stwierdzono u dziecka trudności o charakterze społeczno-emocjonalnym ani predyspozycji osobowościowych sprzyjających nadmiernemu obciążeniu emocjonalnemu.”
Według ekspertki „nie zauważono jakichkolwiek nieprawidłowości i przeciwwskazań do uczestnictwa chłopca w programie Erasmus oraz żadnych innych wycieczkach, wyjazdach i programach szkolnych oraz poza szkolnych”. Wręcz jej zdaniem wymagane jest, aby placówka umożliwiła chłopcu dostęp do wszelkich aktywności podejmowanych na równi z rówieśnikami.
To samo możemy przeczytać w zaświadczeniu z poradni zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży, w którym psychiatra oświadcza, że chłopiec „nigdy nie przyjmował i nadal nie przyjmuje żadnych środków farmakologicznych” i „nie posiada żadnych medycznych ani psychicznych przeciwwskazań i ograniczeń do uczestnictwa w programie”. - Gabryś kilkakrotnie wyjeżdżał na obozy językowe, na których opiekunami byli wyłącznie native speakerzy – przypomina też mama chłopca, pokazują kolejne zaświadczenie. Na następny taki obóz chłopiec wybiera się w te wakacje – od 16 do 22 lipca.
Do tego szkoła językowa Creative English zaświadcza, że uczeń „wykazuje szczególne zdolności językowe, wyróżnia się ponadprzeciętnymi umiejętnościami wykraczającymi znacznie ponad podstawę programową.” Ostatnio Gabryś przeszedł jeszcze casting do serialu. W związku z tym musiał uzyskać pozytywną opinię Państwowej Inspekcji Pracy, ale też dyrekcji swojej szkoły. Ta uznała wówczas, że „dziecko rozwija się prawidłowo, zachowuje się grzecznie, adekwatnie do wieku. Zna zasady kultury, potrafi podporządkować się obowiązującym regułom”.
Szkoła zresztą, jak wspomina Martyna, w połowie czerwca wystawiła Gabrysiowi kartę rowerową. - Czyli poświadczono, że mój syn jest na tyle stabilny emocjonalnie i samodzielny, żeby jeździć po drogach publicznych rowerem, hulajnogą, motorowerem, jest na tyle samodzielny, żeby zostać młodocianym aktorem, skończył czwartą klasę z wyróżnieniem i czerwonym paskiem, ale na wycieczkę z klasą nie może się wybrać – kwituje mama chłopca.
Powołani na wyjazd do Grecji
Wniosek o udział w Erasmusie został także skonsultowany z nauczycielem wspomagającym Gabrysia (taki nauczyciel jest przydzielany uczniowi, gdy ten ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego). - Nauczyciel stwierdził, że nie widzi przeciwwskazań. Wyraził nawet chęć pojechania z Gabrysiem – zapewnia Martyna.
Tu jednak pojawia się kolejny - i wydaje się - główny problem. Jak wyjaśniła dyrektorka szkoły w korespondencji z Martyną, „mając ograniczoną liczbę miejsc dla opiekunów, nie może pozwolić sobie na zabranie dodatkowego nauczyciela”, a wśród tych, którzy „zostali powołani na wyjazd, nie ma żadnego nauczyciela z kwalifikacjami oligofrenopedagoga.”
- W trakcie roku szkolnego nauczyciel wspomagający Gabrysia chodził na zastępstwa do innych klas, gdy nie było tam kadry. Wtedy pani dyrektor nie przeszkadzało samodzielne funkcjonowanie mojego syna w szkole. Teraz twierdzi, że Gabryś potrzebuje nauczyciela wspomagającego na wyjeździe, ale nie może takiego zabrać – dziwi się mama chłopca. Dlaczego nie można zmienić kadry? Jak twierdzi Martyna, do Grecji jedzie m.in. sama dyrektorka i nauczyciele, którzy są z nią w dobrych relacjach. - Nikt nie chciałby z takiej wycieczki zrezygnować - domyśla się Martyna. W końcu poprosiła o pomoc prawnika. - Stwierdziłam, że nie mam pola do dyskusji z dyrekcją – mówi.
Spytaliśmy dyrektorkę szkoły, dlaczego nie wzięto pod uwagę wniosku ucznia i co o tym konkretnie zdecydowało. Chcieliśmy się też dowiedzieć, kto z kadry jedzie na wycieczkę i czy mimo wszystko nie może pojechać nauczyciel wspomagający chłopca. Dyrektorka odpowiedziała jednak, że wszystko zostało wyjaśnione mamie chłopca i nie udzieli żadnych informacji, bo nie ma do tego podstaw. Do materiału ustosunkuje się po jego publikacji, a w związku z tym, że teraz kontaktuje się z panią Martyną przez prawnika, nas też odsyła do niego odsyła.
Wyjazd dla uczniów czy nauczycieli?
Mecenas Magdalena Patelak złożyła w szkole odwołanie od odmowy zakwalifikowania ucznia do programu. - Nie istniały żadne przesłanki uniemożliwiające chłopcu udział w wyjeździe. Jego stan zdrowia pozwala mu na uczestnictwo w wydarzeniu, a osiągane wyniki w nauce tym bardziej stanowiły przesłankę do uwzględnienia jego kandydatury. Chłopiec spełniał wszelkie kryteria, a co więcej powinien otrzymać punkty z uwagi na orzeczoną niepełnosprawność – wyjaśnia w odwołaniu prawniczka.
Dalej tłumaczy: - Odmowa uczestnictwa, jak i przyznania punktacji ze względu na niepełnosprawność nie została w żaden racjonalny sposób uzasadniona, opiera się na wyłącznie subiektywnych powodach, zaś dyrekcja dokonała wyboru kadry nauczycielskiej w sposób dowolny, rzekomo pozbawiając tym samym Gabriela uczestnictwa w wyjeździe.
To, czyli ustalona już kadra na wyjazd, jest zresztą zdaniem prawniczki głównym argumentem szkoły. - Zatem należałoby rozumieć, że ten wyjazd organizowany jest dla nauczycieli a nie dla dzieci, z pewnością nie dla dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności – stwierdza mecenas Patelak.
Uważa, że naruszony tu został szereg przepisów, zaczynając od regulaminu rekrutacji (równość szans), przez art. 32 Konstytucji RP (zakaz dyskryminacji, równość wobec prawa), Prawo oświatowe (zapewnienie każdemu uczniowi warunków niezbędnych do rozwoju), art. 14 Konwencji o ochronie prawa człowieka i podstawowych wolności (niedopuszczenie się działań dyskryminujących), kończąc na Europejskim Trybunale Praw Człowieka, który orzekł, że „niezapewnienie dziecku w spektrum autyzmu należnego wsparcia edukacyjnego w szkole publicznej stanowiło dyskryminację i naruszenie prawa do nauki”.
Kuratorium zapowiada kontrolę
- Opisane działanie dyrekcji szkoły oraz powołanej komisji rekrutacyjnej stanowi jawny i rażący przejaw dyskryminacji wobec niepełnosprawnego ucznia, a zaistniała sytuacja absolutnie nie powinna mieć miejsca – stwierdza mecenas. Szkołę poprosiła o ponowne rozpatrzenie zgłoszenia chłopca i właściwe przyznanie punktacji. - Chłopiec, chociaż bardzo dobrze radzi sobie z angielskim, być może nie przeszedłby rozmowy z anglistą – to jedno z kryterium rekrutacji - i odpadłby z konkursu. Tylko tu chodzi o to, że jego podania w ogóle nie uwzględniono – podkreśla Patelak.
Mecenas zaznacza, że nie chce pozbawić możliwości uczestnictwa w projekcie innego ucznia, czy nauczyciela. Inaczej chłopiec mógłby zostać wykluczony z klasy przez kolegów, a przez nauczycieli odbierany jako problemowy. Dlatego według niej jedynym rozwiązaniem jest stworzenie dodatkowego miejsca dla Gabrysia.
Prawniczka o sprawie poinformowała organizatorów projektu. Złożyła także skargę na postępowanie dyrekcji do Łódzkiego Kuratorium Oświaty z informacją do urzędu gminy. - Z sytuacji przedstawionej przez rodziców wynika, że dziecko zostało wykluczone ze względu na niepełnosprawność. Wizytator z kuratorium na pewno zajmie się sprawą – mówi Anna Skopińska, rzeczniczka ŁKO. Zapewnia, że w najbliższych dniach w szkole odbędzie kontrola, by wyjaśnić sytuację.
Sylwia Kowalska, współtwórczyni Fundacji Autism Team, działaczka na rzecz środowiska rodzin osób z autyzmem, przyznaje, że w społecznym pogotowiu interwencyjnym, które współprowadzi, ma wiele podobnych spraw. - Nie chcę komentować tej konkretnej, bo jej nie zbadałam. Powinnam poznać obie strony i kwestie środowiskowe – zaznacza od razu. Tłumaczy jednak, że w polskim systemie mamy wielki problem z edukacją włączającą. Dla większości oznacza to po prostu dostosowanie podstawy programowej do tego, żeby dziecko mogło ją przepracować.
- Zapominamy, że edukacja włączająca to przestrzenie wolne, czyli wszystko to, co jest pozalekcyjne: przerwa, szatnia, stołówka, wycieczki szkolne. W wypadku uczniów w spektrum autyzmu ta przestrzeń społeczna wymaga wyjątkowo dużego zaopiekowania, uważności – mówi. Niestety, jak obserwuje, takie dzieci są często wykluczane przez system, bo nikt tą przestrzenią się nie opiekuje. - Często wygrywają bariery mentalne, a jeśli chcemy włączać te dzieci, to powinniśmy dawać im szanse bez wyjątku – mówi.
Dyrekcja podstawówki na razie nie odpowiedziała na odwołanie prawniczki rodziców i wniosek o ponowne rozpatrzenie zgłoszenia chłopca.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET