Po śmierci Kamilka lekarze pokazali niezwykłe zdjęcia. "Powinien to trzymać w rączkach"

3 min. czytania
11.05.2023 10:39
Obserwuj nas na Google

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka pokazało wzruszające zdjęcia. Na jednej z fotografii widać zabawki, kartki i prezenty, które ludzie wysyłali do 8-letniego Kamilka z Częstochowy, który przez ponad miesiąc walczył o życie po tym, jak jego ojczym Dawid B., brutalnie go pobił i oblał wrzątkiem. Placówka poinformowała, że niemal wszystkie dary zostaną złożone przy grobie chłopca. Jeden z prezentów trafi w specjalne miejsce.

Lekarze pokazali niezwykłe zdjęcia
fot. Facebook

Lekarze z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II, gdzie przez ponad miesiąc trwała walka o życie 8-letniego Kamilka z Częstochowy, pokazali zdjęcia, które poruszyły serca internautów. "Przez cały czas pobytu Kamilka w naszym szpitalu wysyłali państwo do chłopczyka pocztówki, maskotki, zabawki.  Niektórzy z Was ofiarowali Kamilkowi bardzo osobiste pamiątki, medaliki i różańce" - czytamy we wpisie.

"To były bardzo wzruszające gesty, pełne empatii i miłości do tego biednego dziecka. Bardzo za to dziękujemy. Wszystkie te zabawki, maskotki i kartki z życzeniami należą do Kamilka. Dlatego zdecydowaliśmy, że zostaną złożone przy grobie chłopczyka po uroczystości pogrzebowej. Natomiast piękny różaniec z Medjugorie, przekazany przez jedną z pań, zostanie umieszczony w naszej niezwykłej Kaplicy Aniołów Stróżów" - poinformowano. 

Pod wpisem pojawiły się setki komentarzy. Internauci nadal są wstrząśnięci tragedią, która spotkała 8-letniego Kamilka. "Powinien dzisiaj trzymać te maskotki i kartki w rączkach, czytając ile otrzymał wsparcia od ludzi.  Na sam widok oczy się zeszkliły i popłakałam się, bo inaczej się nie dało" - pisała jedna z komentujących.

W kolejnym emocjonalnym wpisie zamieszczonym przez GCZD w mediach społecznościowych widzimy zdjęcia "Kaplicy Aniołów Stróżów". Znajdują się w niej tysiące aniołków przekazanych przez pacjentów i ich opiekunów. "Każdy aniołek symbolizuje dziecko, któremu w naszym szpitalu udało się pomóc. W kaplicy są też aniołki tych dzieci, które niestety odeszły. Niezwykłe miejsce" - przekazało GCZD.

Historia maltretowanego Kamilka wstrząsnęła Polską

Pod koniec marca Polską wstrząsnęła tragiczna historia 8-letniego Kamila z Częstochowy, dziecka skatowanego przez ojczyma - 27-letniego Dawida B. Opis tego, co mężczyzna zrobił chłopcu jest zatrważający. Kamilek był bity, przypalany papierosami, oblewany wrzątkiem. 

Z poważnymi obrażeniami trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II - tam zaczęła się walka o jego życie. Kamil został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, a cała Polska żyła nadzieją, że lekarzom uda się ustabilizować jego stan. 

8-letni Kamilek zmarł po ponad miesiącu walki o życie

Mimo najlepszego sprzętu i tytanicznego wysiłku, w poniedziałek 8 maja lekarze z GCZD musieli przekazać tragiczną wiadomość. Niestety, nie udało się uratować życia Kamilka z Częstochowy. " Kamilek zmarł dziś rano" - przekazano. "Bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca była postępująca niewydolność wielonarządowa. Doprowadziła do niej poważna choroba oparzeniowa i ciężkie zakażenie całego organizmu, spowodowane rozległymi, długo nieleczonymi ranami oparzeniowymi" - poinformowali lekarze. 

Zapewnili jednocześnie, że chłopiec nie cierpiał nawet przez chwilę. "Kamilek przez cały czas pobytu w szpitalu był głęboko nieprzytomny. Nie miał świadomości gdzie jest, ani co go spotkało" - informowali. "W imieniu personelu szpitala przekazujemy wyrazy głębokiego współczucia biologicznemu ojcu dziecka. Dziękujemy też wszystkim tym osobom, które tak bardzo przejęły się losem chłopca" - dodali. 

Redakcja poleca

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET