Podwójne morderstwo w Częstochowie. Ojciec zabitej Oliwii: "Powinna być za to podwójna kara śmierci"

17 min. czytania
31.07.2023 14:40
Obserwuj nas na Google

Rok temu w Częstochowie doszło do brutalnego morderstwa 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki, Oliwii. O zbrodnię oskarżony został ich sąsiad, 53-letni Krzysztof R. W częstochowskim sądzie właśnie ruszył proces w tej sprawie. Jako jedyna redakcja porozmawialiśmy z ojcem zamordowanej Oliwii. - Modlę się za niego i o to, żeby mu przebaczyć. Odebrał mi najdroższą osobę na świecie - mówi nam Marek.

Podwójne morderstwo w Częstochowie
fot. Facebook/Tajemnicze Zaginięcie Aleksandry i Oliwii Wieczorek

45-letnia Aleksandra wraz ze swoją córką, 15-letnią Oliwią, mieszkały w jednym z bloków w  Częstochowie. 10 lutego 2022 roku Aleksandra przebywała na ogródkach działkowych. Długo nie wracała do domu, dlatego Oliwia zaczęła się niepokoić o matkę, tym bardziej, że nie odbierała telefonu. Zaniepokoiło to również babcię Oliwii, która postanowiła pojechać na ogródki działkowe, żeby sprawdzić, czy jest tam jej córka. Furtka była jednak zamknięta na kłódkę, a na parkingu nie było samochodu Aleksandry. Kobieta wróciła do domu i próbowała ponownie dodzwonić się do córki, a później do wnuczki. Tym razem nie odbierała już nie tylko Aleksandra, ale także Oliwia.

Następnego dnia rano do Bożeny zadzwoniła dyrektorka przedszkola, w którym pracowała córka kobiety. Aleksandra była odpowiedzialna za otwarcie przedszkola o godzinie 6 rano. Nie pojawiła się jednak w pracy, co było bardzo zaskakujące, bo była solidnym i zaufanym pracownikiem. Nigdy wcześniej nie zdarzył się jej podobny incydent.

Nagłe zaginięcie

Bożena prędko udała się do mieszkania córki. Drzwi były zamknięte, mimo pukania nikt nie otwierał. Powiadomiła o sytuacji również ojca Oliwii, który kilka lat temu rozstał się z matką swojego dziecka.

- Mając na uwadze, że babcia Oliwii jest bardzo roztrzęsiona, spodziewałem się, że coś się faktycznie stało. Natomiast kiedy stanąłem pod drzwiami i usłyszałem, że dzwoni telefon w mieszkaniu, to pierwsza myśl była taka, że dziewczyny się zaczadziły. Generalnie, zawsze był z dziewczynami kontakt, i mając na uwadze, że urwał się w przeddzień, to było to bardzo podejrzane. Dziewczyny nigdy się tak nie zachowywały - opowiada Marek, ojciec Oliwii.

W mieszkaniu nie było jednak ani Aleksandry ani Oliwii. Zniknął również ich pies. W pokojach panował porządek, nic nie wskazywało na to, żeby ktoś wtargnął do mieszkania i porwał kobiety. Bożenę i Marka zaniepokoił jednak fakt, że Aleksandra i Oliwia zostawiły w domu telefony komórkowe. Dotychczas, miały nigdy się z nimi nie rozstawać. Ten drobny szczegół spowodował, że matka Aleksandry zdecydowała się zgłosić na policję zaginięcie córki i wnuczki.

Redakcja poleca

Kobieta przekazała funkcjonariuszom, że córka od jakiegoś czasu przyjaźniła się z pewnym mężczyzną - 52-letnim Krzysztofem R. - którego poznała na ogródkach działkowych. Mężczyzna był jej sąsiadem. Przeprowadził się tam kilka lat temu po rozwodzie z żoną. Krzysztof często pomagał Aleksandrze w porządkach na działce, czy drobnych remontach w jej mieszkaniu. Dzięki temu otrzymał komplet kluczy do domu kobiety.

- Przychodził do Aleksandry i pożyczał jej narzędzia. W tej pierwszej fazie znajomości, dał się poznać z jak najlepszej strony. Wręcz zrobił na mnie pozytywne wrażenie, bo był  bardzo pomocny - mówi Marek.

Krzysztof coraz bardziej angażował się w relację z nową znajomą, co nie uszło jej uwadze. Aleksandra zwierzyła się swojej matce, że mężczyzna naciskał, aby stworzyła z nim związek. Zauważyła, że Krzysztof zaczął traktować Oliwię, jak własną córkę. Nie była jednak tym zachwycona. Nie chciała angażować się w relację z nowym znajomym i dała mu to szybko do zrozumienia. Mężczyzna był rozczarowany decyzją sąsiadki. Nie ukrywał swojego niezadowolenia z takiego obrotu sytuacji. 

Relacje między Aleksandrą a Krzysztofem były coraz gorsze. Kobieta zauważyła, że mężczyzna ma też negatywny wpływ na jej córkę. Dlatego w maju 2021 roku postanowiła zerwać znajomość z Krzysztofem, który zaczął rozpowiadać po jej i Oliwii znajomych, że kobiety rzekomo sypiają z mężczyznami poznanymi na jednym z portali internetowych. Aleksandra zgłosiła sprawę na policję, ale postępowania zostały umorzone ze względu na brak wykrycia sprawcy. 

"Cześć Wujku"

Niespodziewane zniknięcie kobiet zaskoczyło ojca Oliwii, Marka. Mężczyzna był umówiony z córką, że pojadą na weekend do jej drugiej babci, która mieszka pod Częstochową.

- Wszystko było zaplanowane i potwierdzone. Oliwka się do tego wyjazdu długo przygotowywała. Cieszyła się z tego powodu. Zawsze to był dla nas taki wyjątkowy czas. Dla mojej mamy również - wspomina ojciec zamordowanej 15-latki.

Marek znalazł w notesie Oliwii list napisany do Krzysztofa zatytułowany “Cześć Wujku”, w którym to dziewczyna przepraszała mężczyznę za swoje zachowanie. Z treści wiadomości trudno było jednak odczytać, co dokładnie miała na myśli. 

Redakcja poleca

Wiadomo jednak, że Oliwia trudno znosiła to, że ktoś podszywał się pod jej osobę na portalu społecznościowym. Musiała z tego powodu przejść terapię. Marek przekazał śledczym jeszcze jeden ważny szczegół: samochód Aleksandry stał dokładnie w tym miejscu, w którym parkował Krzysztof, gdy przyjeżdżał remontować mieszkanie byłej partnerki.

- To, co wzbudziło moje podejrzenie na samym początku, to miejsce, w którym było zaparkowane auto Oli, kiedy dziewczyny zniknęły. Ola zawsze parkowała swój samochód z jednej strony bloku. Natomiast, kiedy podjechałem tam w piątek rano, to auto było zaparkowane w tym samym miejscu, gdzie pan Krzysztof zostawiał swój samochód, gdy przejeżdżał pomagać w remoncie mieszkania. To było dla mnie oczywiste, że samochodem Oli musiał przyjechać Krzysztof - tłumaczy były partner Aleksandry.

Ukryta kamera w telewizorze

Policjanci przeszli do działania. Najpierw przeszukali dom Aleksandry. W pokoju Oliwii śledczy ujawnili ukrytą kamerę zamontowaną w telewizorze. Sprzęt został zabezpieczony do badań z zakresu informatyki śledczej. Rozpoczęły się poszukiwania kobiet. Ojciec Oliwii przewodził akcji poszukiwawczej informując w mediach społecznościowych o postępach i kolejnych działaniach.

- Czułem, że muszę coś ze swojej strony zorganizować. Cały czas wierzyłem, że są one gdzieś na działkach przetrzymywane. Wierzyłem, że jesteśmy w stanie ten teren  przeszukać. W praktyce okazało się, że jest to tak rozległa powierzchnia, tyle ewentualnych miejsc do sprawdzenia, że zapał, który towarzyszył nam na samym początku później już stopniowo malał. Z każdą godziną miałem też świadomość, że mamy coraz mniejsze szanse na odnalezienie dziewczyn żywych - wspomina Marek.

Tuż po nagłośnieniu zaginięcia Aleksandry i Oliwii w internecie pojawiło się wiele niesprawdzonych informacji i negatywnych komentarzy w stosunku do ojca zaginionej 15-latki. 

Krzysztof R. był sąsiadem Aleksandry. Od kilku lat mieszkał na ogródkach działkowych.
Fot. Karol Porwich/East News

- Przede wszystkim informacje, które rzucały cień podejrzeń na mnie, czy na kogoś z najbliższej rodziny. Jakieś opinie, że być może to ja byłem powodem tego zniknięcia dziewczyn. Mając na uwadze to, że wypisują to ludzie postronni, którzy właściwie nie mają ani związku, ani wiedzy na temat sytuacji, to było to krzywdzące i niesprawiedliwe. Później już po prostu przestałem to czytać. Po prostu wolałem się skupić na ważniejszych kwestiach i na tym, żeby po prostu w miarę normalnie móc funkcjonować. Był to bardzo ciężki okres dla mnie i właściwie najcięższy w moim życiu - wyjaśnia ojciec Oliwii.

Jak tłumaczy mężczyzna, ludzie, którzy pisali te komentarze nigdy nie przeżyli tragedii w swoim życiu. - Nie zdają sobie sprawy z jakim się to wiąże stresem, jak bardzo to boli. Myślę, że każdy ma swoje własne sumienie i powinien mieć też w domu lustro, aby móc później spojrzeć na siebie. Niestety, hejt dzisiaj jest wszechobecny, a szczególnie w internecie. Ludzie się czują bezkarni - mówi Marek.

Na szczęście ojciec Oliwii spotkał się także z wieloma głosami wsparcia, także od obcych osób. - Masę ludzi pisało. Okazywało się, że to są osoby z różnych części Polski, nawet z zagranicy:  Niemiec, czy Holandii. Te słowa wsparcia były mega pozytywne, uskrzydlające. Naprawdę dodawały siły i otuchy. Wszystkim tym osobom jeszcze raz chciałbym serdecznie podziękować. Cały czas o tym pamiętam - podkreśla mężczyzna.

Nagie zdjęcia 14-latki w telefonie Krzysztofa R.

Trzy dni po zaginięciu kobiet policjanci zatrzymali wówczas 52-letniego Krzysztofa R., jako podejrzanego o pozbawienie wolności Aleksandry i Oliwii. Marek jeszcze przed zatrzymaniem domyślał się, że mężczyzna ma coś wspólnego ze sprawą zaginięcia kobiet.

- Spotkałem go raz na działkach w trakcie poszukiwań. Wydawał się zupełnie spokojny. Sprawiał wrażenie osoby z wyłączonym układem nerwowym. Powiedział, że wszystko będzie dobrze, że dziewczyny znajdą się. Uśmiechał się przy tym. Nie było to szczere. Musiałem gryźć się w język, żeby nie wygadać się, że szukamy na niego dowodów - relacjonuje ojciec zamordowanej dziewczyny.

Sprawdzono zawartość dwóch telefonów komórkowych należących do znajomego zaginionych. Okazało się, że Krzysztof posiadał na nich zdjęcia nagiej Oliwii, które mogły zostać zrobione za pomocą kamery ukrytej w telewizorze. Opis plików wskazywał, że fotografie zostały wykonane w 2020 roku, gdy Oliwia miała zaledwie 14 lat. Obiektyw kamery skierowany był bezpośrednio na łóżku dziewczyny. Dzięki analizie telefonu policjanci dowiedzieli się, że kilka dni przed zaginięciem kobiet Krzysztof szukał w internecie informacji dotyczących zaginionych osób i ich rysopisów.

Śledczy przeszukali działkę i dom, w którym mieszkał Krzysztof. Mężczyzna miał na budynku zamontowane kamery. Policjanci chcieli przejrzeć nagrania, ale okazało się, że chwilę przed zatrzymaniem Krzysztof usunął je. Dlaczego? Mężczyzna tłumaczył, że dysk, na którym zapisywane były pliki wideo, miał za małą pojemność. Funkcjonariusze przeszukali także samochód Krzysztofa i zabezpieczyli kamerę samochodową. 

"Człowiek o dwóch twarzach" 

Jak się okazało, działkowicze mieli dużo do powiedzenia o znajomości Aleksandry z Krzysztofem. Jeden z sąsiadów zdradził policjantom, jak kobieta zwierzyła mu się, że Krzysztof udostępnił w internecie zdjęcia Oliwii, które wykonał bez jej zgody i wiedzy. Inni opowiadali, że mężczyzna był bardzo zazdrosny o Aleksandrę, która bała się go i unikała, gdy ten był na działce. Jednej z sąsiadek Aleksandra powiedziała nawet, że Krzysztof jest bardzo złą osobą. Nazwała go “człowiekiem o dwóch twarzach”. Przestrzegała inne kobiety przed znajomością z nim. Wspominała o tym, że Krzysztof lubi nagrywać innych i nagabywać znajomych.

Aleksandra i Oliwia były na początku uznawane za zaginione.
Fot. Karol Porwich/East News

- Nie wiedziałem o tym i w pewnym sensie, być może, to też doprowadziło do tej tragedii. Gdyby wiedział o tym, to nie zostawiłbym tego bez reakcji, interweniowałbym. Robiłbym wszystko, żeby policja się tym zajęła. Na pewno nie pozwoliłbym Oli jechać samej na działkę. Radziłbym jej wyłącznie spotykać się z tym panem w miejscach publicznych.  Przede wszystkim radziłbym jej tam jednak nie jeździć - mówi Marek.

Policjantom udało się przesłuchać kolegę Oliwii, który zeznał, że dwa lata temu podszedł do niego nieznany mu mężczyzna i pytał, czy jest on chłopakiem Oliwii. Prosił go o zerwanie z dziewczyną tak, aby ją to zabolało. Prawdopodobnie mężczyzną tym był Krzysztof R.

Śledczy zbadali samochód Aleksandry, ale ku ich zaskoczeniu nie było tam żadnych śladów. Z analizy laboratoryjnej wynikało, że prawdopodobnie ktoś dokładnie wyczyścił pojazd.

Opowiedział o zbrodni

Gdy śledztwo zaczęło się komplikować nagle doszło do przełomu. Krzysztof R. opowiedział jednemu z funkcjonariuszy policji, że zabił Aleksandrę i Oliwię. Najpierw na terenie ogródka działkowego pozbawił życia 45-latkę, a potem zabrał jej samochód i zaparkował pod jej blokiem. Chciał w ten sposób zmylić śledczych i odciągnąć uwagę od ogródków działkowych. Wtedy pod budynkiem pojawiła się Oliwia, która wyszła z psem na spacer. Zaskoczyło to Krzysztofa. Poprosił dziewczynę, żeby wsiadła do samochodu. Następnie odjechał z nią i w końcu pozbawił ją życia. Krzysztof nie zdradził policjantowi w jaki sposób dokonał podwójnego zabójstwa oraz gdzie ukrył zwłoki kobiet. Zastrzegł, że zrobi to dopiero przed sądem.

Prokurator nie miała już żadnych wątpliwości i przedstawiła Krzysztofowi R. zarzuty dokonania zabójstwa 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwii. Mężczyzna po ich usłyszeniu nie przyznał się jednak do winy i odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytania. Jedynie przed sędzią penitencjarnym przyznał się do zamontowania kamery w pokoju Oliwii. Wyjaśnił jednak, że zrobił to na prośbę jej matki.

Podwójne morderstwo wstrząsnęło mieszkańcami Częstochowy.
Fot. Fot. Trip/East News

Krzysztof R. trafił do aresztu, a śledczy w pocie czoła pracowali nad uzyskaniem twardych dowodów przeciwko niemu. Zabezpieczyli monitoring obejmujący okolicę bloku, w którym mieszkała Aleksandra. Na nagraniu, wykonanym w dniu zaginięcia kobiet, widać osobę, która wysiada z forda focusa, prawdopodobnie należącego do Aleksandry. To mężczyzna ubrany w ciemną kurtkę i dżinsy.

Oddalając się od pojazdu, w pewnym momencie ściąga z lewej dłoni rękawiczkę i znika z pola widzenia kamery. Półtorej godziny później do zaparkowanego forda podjeżdża citroen. Wysiada z niego mężczyzna, który zaczyna przepakowywać rzeczy. Otwiera klapę bagażnika i ładuje do środka przedmioty przypominające worki. Nie widać dokładnie, co to są za rzeczy, bo obraz zasłaniają korony drzew. Po 10 minutach mężczyzna wsiada do forda i odjeżdża. 

Dzień później udaje się policjantom przesłuchać świadka, który widział na własne oczy sytuację zarejestrowaną na monitoringu. Zeznał, że zauważył, jak pewien mężczyzna przenosił między samochodami narzędzia ogrodnicze - szpadel lub łopatę. Najbardziej zaciekawiły go dwie duże rzeczy, które wyglądały mu na wypełnione worki. Jak zeznał, były one ciężkie, bo mężczyzna do przeniesienia ich używał dwóch rąk. Jeden z worków wrzucił do bagażnika, a drugi na tylne siedzenia.

Świadek i samochód wyjeżdżający z lasu

Należący do Aleksandry ford focus został zarejestrowany przez kamery monitoringu przy drodze z Częstochowy do Katowice, w okolicach Romanowa. Niedługo potem pojazd ponownie pojawił się na nagraniach, ale poruszał się w przeciwnym kierunku.

O zabójstwie Aleksandry i Oliwii mówiło się w całej Polsce. Dzięki temu na policję zgłaszali się świadkowie, którzy mieli cenne informacje. Jednym z nich był, częstochowianin, który w dniu zaginięcia kobiet wracał późnym wieczorem do domu trasą, na której monitoring zarejestrował pojazd Aleksandry. Około godziny 23:45 widział, jak w okolicach Romanowa ze ścieżki leśnej, której wjazd zamknięty był szlabanem, wyjeżdżał samochód. Przypomniał sobie o tym fakcie, gdy dowiedział się z mediów, że Aleksandra i Oliwia prawdopodobnie zostały zamordowane, a samochód 45-latki widziany był na drodze z Katowic do Częstochowy.

Redakcja poleca

Policjanci natychmiast rozpoczęli przeczesywanie lasu w Romanowie. - Akcja poszukiwawcza znajomych z quadami była podjęta dokładnie po drugiej stronie lasu. De facto, byliśmy blisko. Mając na uwadze, że ktoś z okolicznych mieszkańców podpowiedział, gdzie można podjąć poszukiwania, to policja dotarła szybciej na miejsce, gdzie mogły być Aleksandra i Oliwia. Niestety, okazało się, że to miejsce jest prawdziwe - relacjonuje ojciec zamordowanej Oliwii.

Śledczy najpierw natknęli się na damską torebkę, w której były recepty wystawione na Aleksandrę i Oliwię. Dzień później odnaleziono zakopane zwłoki psa oraz zaginionych kobiet.

- Cały czas wierzyłem, że dziewczyny się znajdą, że są gdzieś przetrzymywane. Cały czas ta myśl mi przyświecała. Kontaktowali się też jasnowidze, którzy przekazywali konkretne wizje. Na bazie tych wizji pielęgnowałem swoją nadzieję, że jednak wszystko się zakończy dobrze. Część z tych wizji była bardzo skrupulatnie opisywana i była na tyle wiarygodna, że wierzyłem cały czas, że dziewczyny się znajdą całe i zdrowe. Niestety, okazało się, że te wizje nie były prawdziwe - opowiada Marek.

Bliscy zamordowanych Aleksandry i Oliwii nie byli w stanie wziąć udziału w potwierdzeniu tożsamości kobiet. Przeprowadzono badania genetyczne, które nie pozostawiły wątpliwości, że ujawniono zwłoki 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwii. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że kobiety zostały uduszone. Na ciele Aleksandry lekarze dostrzegli złamania żeber, dwie rany grzbietu i liczne sińce oraz otarcia. Zabójca w taki sam sposób pozbawił życia psa.

Prokuratura wraca do stalkingu na Oliwii

Prokuratura postanowiła przeanalizować akta umorzonych spraw dotyczących nękania Oliwii. Śledczy domyślali się, że zabójca był również sprawcą stalkingu na 15-latce, dlatego włączyli wszystkie postępowania do śledztwa w sprawie podwójnego zabójstwa kobiet. Ponad rok po tragicznych wydarzeniach do Sądu Okręgowego w Częstochowie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi R. Mężczyzna usłyszał aż siedem zarzutów.

- Krzysztof R. został oskarżony o podwójne zabójstwo, czyli najpoważniejszy z zarzutów, które usłyszał, a było ich siedem - mówi nam sędzia Dorota Ociepa-Biel z Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Znajomy Aleksandry i Oliwii został również oskarżony o zabicie psa, nagrywanie i fotografowanie nagiej nastolatki, a także dopuszczenie się innej czynności seksualnej na dziewczynie. Mężczyzna miał dotykać i całować nieletnią Oliwię. Do tego dochodzą zarzuty wykorzystania nielegalnie jej wizerunku do stworzenia konta na portalu społecznościowym i kierowania z niego obraźliwych treści do innych osób. Ostatni zarzut dotyczył wytworzenia anonimowego pisma zaadresowanego do pracodawcy Aleksandry, które szkalowało ją jako pedagoga, a także sporządzenia nagrania głosowego zawierającego fragment rozmowy pomiędzy Aleksandrą i Oliwią dotyczącego rzekomego zamiaru zniszczenia samochodu osobowego należącego do innej osoby. 

Aleksandra przestrzegała działkowiczów przed Krzysztofem R.
Fot. Karol Porwich/East News

Z akt śledztwa wiemy, że jedno z kont społecznościowych założonych na Oliwię zostało utworzone na numer telefonu mężczyzny, który za pieniądze rejestrował wiele numerów na swoje dane osobowe. Dzięki analizie bilingów śledczym udało się ustalić, że numer, na który założono fałszywe konto Oliwii, nawiązał połączenie z telefonem Krzysztofa R. Co więcej, zdjęcie profilowe zostało przesłane z numeru należącego do Krzysztofa R. Zdaniem prokuratury, fałszywe konta miały służyć mężczyźnie do szkalowania Oliwii. Krzysztof podobne zabiegi stosował w przypadku Aleksandry. 

Śledczy wydobyli z urządzeń należących do Krzysztofa R. liczne zdjęcia i nagrania, na których podstępem utrwalono wizerunek Aleksandry i Oliwii. Mężczyzna archiwizował kadry, na których nastolatka była rozebrana. Ukryte kamery zamontował w pokoju dziewczyny oraz w łazience swojego domku letniskowego. W aktach sprawy znajduje się również list, który Krzysztof adresował do 15-latki.

Brak twardych dowodów?

Najważniejszą kwestią dla sądu będzie ustalenie, czy mężczyzną, który pakował narzędzia ogrodnicze i dwa duże worki, w których mogły znajdować się ciała kobiet, był Krzysztof R. Sam mężczyzna na etapie postępowania prokuratorskiego przekonywał śledczych, że nie mógłby nosić tak ciężkich worków, bo niedawno przeszedł operację przepukliny pachwinowej. Według biegłego z zakresu chirurgii, u podejrzanego został przeprowadzony zabieg metodą Lichtensteina, która pozwala na bardzo szybki powrót do zdrowia. Co prawda, przez trzy miesiące od operacji zaleca się zaprzestanie dźwigania ciężkich przedmiotów, ale to wcale nie oznacza, że Krzysztof nie byłby w stanie tego robić.

W bagażniku citroena należącego do Krzysztofa R. śledczy zabezpieczyli fragmenty białych nitek, które ujawniono również w bagażniku samochodu Aleksandry. Na oponach pojazdu Krzysztofa znajdowały się resztki gleby, które z dużym prawdopodobieństwem pochodzą z miejsca ujawnienia zwłok kobiety. 

Śledczy odzyskali również nagrania z kamer zamontowanych na domku letniskowym Krzysztofa. Na nagraniach z 10 lutego widać mężczyznę z damską kurtką i kluczykami do forda. Ojciec i babcia Oliwii potwierdzili, że przedmioty należały do Aleksandry i jej córki.

Podczas pobytu w areszcie śledczym Krzysztof R. zwierzył się współosadzonemu z dokonania podwójnego zabójstwa. Wersja, którą przedstawił mu pokrywa się z tą, którą przekazał policjantowi tuż po zatrzymaniu.

Na zabezpieczonych w śledztwie rzeczach oprócz DNA Aleksandry i Oliwii nie ujawniono śladów biologicznych Krzysztofa R. Na materiale dowodowym znalazły się jednak struktury przypominające włosy lub sierść psa. Z tego względu, że mężczyzna nie posiadał żadnego zwierzęcia śledczy wywnioskowali, że prawdopodobnie pochodzą one od psa Aleksandry i Oliwii.

Niebezpieczny narcyz

Dlaczego Krzysztof R. miałby prześladować a później zabić Aleksandrę i Oliwię? Śledczy szukali odpowiedzi na to pytanie. Powołali biegłych z zakresu psychiatrii, psychologii i seksuologii. Z opinii psychologicznej wynika, że Krzysztof - z zawodu kierowca-mechanik samochodowy - intelektualnie funkcjonuje poprawnie, co najmniej na poziomie przeciętnym, a jego sprawność werbalna mieści się na poziomie ponadprzeciętnym.

W przeszłości mężczyzna nie zachowywał się agresywnie wobec innych osób. Testy psychologiczne nie wykazały, aby miał skłonności do zachowań agresywnych ani impulsywnych. Zdaniem biegłych, Krzysztof ma przeciętną kontrolę agresji. i stosuje najczęściej pośrednie formy agresji, np. obrażanie się. Mężczyzna ma osobowość egocentryczną i czuje silną potrzebę kontroli na innymi. Cechuje go wysoka samoocena, która jednak często wymaga potwierdzania w sytuacjach społecznych, a także osobowość narcystyczna. Jest przekonany o swoich dużych kompetencjach umysłowych. W jego życiu bardzo ważne było funkcjonowanie w społeczności działkowiczów.

Redakcja poleca

Również ważna dla Krzysztofa była relacja z Aleksandrą i Oliwią. Początkowo, gdy znajomość układała się po myśli mężczyzny, wszystko było w porządku. Problemy pojawiły się, gdy Aleksandra zaczęła sprzeciwiać się planom Krzysztofa wobec niej i Oliwii. Mężczyzna zbyt mocno angażował się w życie nastolatki, a jego postawa wobec niej była nieadekwatna ze względu na znaczną różnicę w wieku.

W zabezpieczonych rzeczach należących do Krzysztofa znalazły się zdjęcia nagiej nastolatki, dlatego prokurator zamówiła opinię z zakresu psychiatrii i seksuologii. Zdaniem biegłej, charakter relacji Krzysztofa z 15-letnią Oliwią miał podłoże seksualne. Na podstawie dostępnego materiału dowodowego nie była jednak w stanie stwierdzić, czy mężczyzna miał zaburzenia preferencji seksualnych o typie pedofilii. Pewne jest jednak, że zachowania Krzysztofa wypełniały przesłanki wielokrotnych czynów pedofilnych. Mężczyzna miał zaspokajać swoje potrzeby seksualne w bezpiecznej relacji z osobą nieletnią. Potrafił jednak ukrywać prawdziwy charakter kontaktów z Oliwią przed innymi ludźmi. Podczas spotkań z dziewczyną dbał o brak świadków, a jej intymne zdjęcia oraz nagrania ukrywał i usuwał. 

Na podstawie dostępnego materiału dowodowego nie można było potwierdzić u Krzysztofa R. zaburzenia preferencji seksualnych o typie pedofilii, ale to nie oznacza, że mężczyzna nie cierpi na nie. Dlatego biegła w swojej opinii podkreśliła, że w przypadku orzeczenia kary pozbawienia wolności mężczyzna powinien być poddany terapii seksuologicznej.

Z opinii biegłych psychiatrów wynika, że Krzysztof R. dobrze rozumie normy moralno-prawne. Nie ma objawów choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego. W chwili zarzucanej mu zbrodni był poczytalny, dlatego może zostać sądzony i samodzielnie bronić się. Proces ruszył 19 czerwca przed Sądem Okręgowym w Częstochowie. 

Prokurator: Krzysztof R. zabił Aleksandrę i Oliwię

Odczytując akt oskarżenia prokurator przedstawił wersję wydarzeń z 10 lutego 2022 roku, którą ustalił na podstawie monitoringu i zeznań świadków. Krzysztof R. od dłuższego czasu miał zamieszkiwać na terenie ogródków działkowych. Mimo zimowej pory Aleksandra postanowiła przyjechać na swoją działkę, bo tego dnia było wyjątkowo ciepło i pogodnie. Krzysztof od pewnego czasu wyczekiwał przyjazdu kobiety. Kamera zamontowana na jego budynku monitorowała również działkę sąsiadki. Krzysztof zaplanował, że gdy Aleksandra pojawi się, to wtedy zabije ją, aby zbliżyć się do jej córki Oliwii.

Gdy już dokonał zbrodni postanowił upozorować zaginięcie Aleksandry. Odstawiając jednak jej samochód na parking natknął się na Oliwię. Mimo że nie planował zabójstwa 15-latki zaskoczony rozwojem wydarzeń postanowił pozbawić życia zarówno dziewczynę, jak i psa, który jej towarzyszył. Zwłoki ofiar zakopał i ukrył w lesie. Jego działania zarejestrował jednak monitoring, na którym ma być widać, jak mężczyzna wkłada do samochodu zwłoki Aleksandry i Oliwii. Krzysztof R. próbował zatrzeć dowody zbrodni usuwając nagrania z monitoringu zainstalowanego na jego działce. To wersja prokuratora - pozostaje jednak pytanie, czy sąd uzna ją za prawdziwą. 

45-letnia Aleksandra i jej 15-letnia córka, Oliwia. Obie zostały zamordowane w lutym 2022 roku.
Fot. Facebook/Tajemnicze Zaginięcie Aleksandry i Oliwii Wieczorek

Nie wiadomo, czy Krzysztof R. przyznał się przed sądem do popełnienia podwójnego zabójstwa oraz czy wyjaśnił powody tej zbrodni. 

- Z racji charakteru tej sprawy postępowanie to jest prowadzone z wyłączeniem jawności. Wobec powyższego nie mogę powiedzieć, czy Krzysztof R. przyznał się do winy. Przyczyną wyłączenia jawności były drastyczne okoliczności, które pojawiają się w tej sprawie. Sąd uznał, że w przypadku prowadzenia rozprawy jawnie mogłoby dojść do naruszenia ważnego interesu prywatnego zarówno zmarłych, jak i osób najbliższych - wyjaśnia sędzia Ociepa-Biel. Wniosek o wyłączenie jawności procesu złożył prokurator, ale przychyliły się do niego wszystkiego strony postępowania. 

Ojciec Oliwii: "Powinna być za to podwójna kara śmierci"

Krzysztof R. od momentu, gdy został odtrącony przez Aleksandrę zaczął nękać ją i jej córkę Oliwię. Próbował odciąć je od rodziny i znajomych. Planował uzależnić nastolatkę od swojej osoby kreując się na jej jedynego przyjaciela. Natomiast Aleksandrę chciał zdyskredytować w miejscu pracy i skierować na nią podejrzenia w sprawie karnej. Być może chciał w ten sposób wymóc na Aleksandrze zmianę decyzji dotyczącej ich relacji? Wykreować się na osobę, do której przyjdą po pomoc i schronienie? Nie dowiemy się już tego, bo 45-letnia Aleksandra i 15-letnia Oliwia zostały zamordowane.

- W polskim ustawodawstwie nie ma adekwatnej kary do tego czynu. Uważam, że powinna być za to zasądzona podwójna kara śmierci, tak jak to jest możliwe w Stanach Zjednoczonych. Jestem katolikiem, ale mając na uwadze to, co mnie spotkało, uważam, że to byłaby najbardziej sprawiedliwa i zasłużona kara - ocenia ojciec zamordowanej 15-latki.

Okazuje się, że oskarżony Krzysztof R. wynajął aż trzech obrońców, którzy będą próbowali dowieść jego niewinności.

- Mam nadzieję i wierzę głęboko w to, że sprawca nie wyjdzie na wolność i nie zostanie zwolniony za dobre sprawowanie. Liczę na to, że materiał dowodowy zgromadzony przez policję okaże się na tyle obciążający, że ten pan po prostu już nie wyjdzie na wolność. W mojej ocenie nie da się zresocjalizować kogoś, kto z zimną krwią, metodycznie i planując wszystko z wyprzedzeniem dopuścił się takiego czynu. Wierzę, że po prostu dosięgnie go sprawiedliwość.

"Modlę się za niego i o to, żeby mu wybaczyć"

Czy tej okrutnej zbrodni dopuścił się Krzysztof R.? Dlaczego miałby to zrobić? Na jaką karę zasługuje zabójca? Odpowiedzi na te pytania będzie musiał poszukać częstochowski sąd. 

- Przestępstwo zabójstwa zagrożone jest karą od ośmiu do 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocia. Oskarżony nie był dotychczas karany - informuje sędzia Dorota Ociepa-Biel.

- Jeżeli sąd uzna Krzysztofa R. za winnego popełnienia tej okrutnej zbrodni, to czy kiedykolwiek będzie Pan w stanie mu przebaczyć? - pytam na koniec ojca zamordowanej Oliwii, Marka.

- Jako osoba wierząca modlę się za niego i o to, żeby mu wybaczyć. Zabrał mi najdroższą na świecie osobę. Kiedy człowiek uzmysławia sobie, że nie ma motywacji, że nie ma się dla kogo starać, to jest bardzo ciężko z tym żyć na co dzień. To jest wszystko bardzo trudne... Ciężko to opisać - odpowiada zrozpaczony ojciec.

O sprawie morderstwa Aleksandry i Oliwii Wieczorek posłuchasz w podcaście kryminalnym Radia ZET "Materiał dowodowy":

"Materiał dowodowy" to reporterski podcast kryminalny Radia ZET przygotowywany przez dziennikarza Mateusza Kaperę. Przybliżamy słuchaczom najciekawsze sprawy kryminalne, które wydarzyły się w Polsce. Odkrywamy nowe fakty i rozmawiamy z rodzinami nie tylko ofiar, ale także oprawców. Nowe odcinki, co dwa tygodnie na player.radiozet.pl, kanale Youtube Radia ZET i najpopularniejszych platformach streamingowych.

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET