Problemy w związku z pogrzebem Kamilka. Organizator zdradza kulisy. "Ostro zaprotestowała"
Skatowany przez ojczyma Kamilek zmarł 8 maja. 5 dni później odbył się pogrzeb dziecka. Okazuje się, że do ceremonii mogło nie dojść. Wszystko przez ciotkę biologicznego ojca chłopca. Organizator zdradził szczegóły sprawy w rozmowie z "Faktem".
Pogrzeb 8-letniego Kamila odbył się w sobotę na Cmentarzu Kule w Częstochowie. Mszy przewodniczył biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej Andrzej Przybylski, a w ostatniej drodze dziecku towarzyszyło kilka tysięcy mieszkańców. Nie wszyscy zmieścili się w kościele.
Wielu uczestników przyniosło białe róże, niektórzy zabrali także pluszowe misie. Trumna z ciałem Kamilka została złożona do grobu. Jak się okazuje, jeszcze przed ceremonią pojawiły się problemy. Uroczystość mogła się nie odbyć.
Pogrzeb Kamilka z Częstochowy. Organizator odsłania kulisy
O kulisach pogrzebu maltretowanego 8-letniego chłopczyka opowiedział "Faktowi" jego organizator Piotr Kucharczyk. Mężczyzna przekazał Kamilowi medalik św. Rity oraz maskotkę misia jeszcze, kiedy ten był w szpitalu. Te dwie rzeczy zostały włożone do trumny Kamilka.
– Medalik położyłem Kamilkowi na piersiach. Nie chciałem zakładać. Zostawiłem to zakładowi pogrzebowemu. Nic nie powiedziałem Kamilkowi, nie byłem w stanie powstrzymać płaczu. Zrobiłem znak krzyża na jego czole i ucałowałem go w czoło. Potem tylko chwilę trzymałem moją dłoń na jego, jestem teraz spokojniejszy. Wiem, że Kamilek już nie cierpi, ma teraz lepsze i wygodniejsze mieszkanie niż to na ziemi, gdzie dla wielu z nas był niewidzialny - powiedział "Faktowi".
Mężczyzna przyznał, że do końca liczył, że chłopiec wyzdrowieje. Kiedy umarł, obiecał sobie, że zorganizuje pogrzeb. Koszty chciał pokryć sam, ale - jak tłumaczył - wiele osób chciało "mieć swój udział w tej smutnej, ale jakże wzruszającej chwili". - Zdecydowałem się na uruchomienie zbiórki – opowiadał.
Organizator uroczystości zdradził, że mało brakowało, a pogrzeb nie odbyłby się w sobotę 13 maja. Zaledwie dwa dni przed ceremonią musiał wykupić nowe miejsce na cmentarzu ze względu na sprzeciw ciotki biologicznego ojca Kamila. Nie chciała ona, by 8-latek spoczął w jednym grobie z babcią, mimo że sprawa była uzgodniona z jej siostrą. "Ostro zaprotestowała i nie wyraziła zgody na pochowanie go w rodzinnym grobowcu" - czytamy w "Fakcie". Twierdziła, że grób należy do niej. Swój sprzeciw wyrazili też właściciele sąsiadujących grobów, którzy obawiali się, że tłumy na pogrzebie Kamilka stratują ich nagrobki.
Pan Piotr musiał więc znaleźć nowe miejsce. Udało się to na tym samym cmentarzu. Pieniądze na ten cel pochodziły ze zbiórki. Trzeba było także kupić ubranie dla Kamilka, by mógł zostać godnie pochowany. Środków nie wystarczyło, dlatego organizator pogrzebu zapłacił różnicę sam. Teraz mężczyzna chce postawić nagrobek dla Kamilka. - Szukam firmy, która bezinteresownie podejmie się wykonania projektu. Może ktoś chciałby podjąć się tego zadania? - pytał w rozmowie z "Faktem".
RadioZET.pl/"Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET