"To było niedopuszczalne". Pani Joanna nie odpuszcza policji, lekarzom, ale też TVP

2 min. czytania
26.07.2023 16:20
Obserwuj nas na Google

Wnosimy o zadośćuczynienie finansowe na rzecz pani Joanny. Będziemy pracować także nad wyciągnięciem konsekwencji prawnych wobec Telewizji Polskiej – zapowiedziała w środę w Sejmie, na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu Praw Kobiet, Kamila Ferenc, pełnomocniczka pani Joanny z Krakowa. Chodzi o tendencyjny przekaz rządowej telewizji w jej sprawie.

Sprawa pani Joanny w Sejmie
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Bulwersująca interwencja policji w szpitalu wobec pani Joanny wywołała oburzenie w całej Polsce. Kobieta przyznała, że policjantki kazały się jej rozbierać do naga, wykonywać przysiady, kaszleć. Po wszystkim działań funkcjonariuszy bronił publicznie Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk.

Sprawa pani Joanny wywołała kolejne wielkie poruszenie w temacie traktowania kobiet w kraju, zwłaszcza w temacie aborcji. W środę 26 lipca w Sejmie Parlamentarny Zespół Praw Kobiet wysłuchał historii kobiety i jej pełnomocniczki.

Sprawa pani Joanny. Kobieta nie odpuszcza policji, ale i TVP

- Jestem na SOR-ze, w tym czasie zniknął mój komputer. Może z jeden lekarz się za mną wstawił. Tylko w tym szpitalu była policja. Czułam, że jestem przedmiotem – mówiła łamiącym się głosem pani Joanna. Następnie jej pełnomocniczka opowiedziała o krokach prawnych, które podejmie w obronie krakowianki.

Redakcja poleca

- Skala policyjnej przemocy z troską nie ma nic wspólnego. Trzeba powiedzieć, że aborcja nie jest przestępstwem dla osoby, która sama swoją ciążę przerywa. Informacja, którą otrzymują organy ścigania, jest neutralna procesowo. Nie ma mowy, by policja wszczynała śledztwo ws. pomocy w aborcji. Policja nie powinna ulegać obsesji ścigania aborcji – mówiła w Sejmie Kamila Ferenc, pełnomocniczka pani Joanny.

Dodała, że policji chodziło jedynie, by w "pośredni sposób ukarać osoby decydujące o swoim zdrowiu, życiu". Ferenc odniosła się też do ujawnienia tajemnicy medycznej przez policję, w tym działań, które chciały podjąć policjantki. - Ostre przesłuchanie, zatrzymanie jej rzeczy, haniebna rewizja osobista. Próba włożenia palców do pochwy i odbytu – to próbowano zrobić pani Joannie. To było niedopuszczalne, nie tylko z punktu widzenia godności, ale bez uzasadnienia procesowego – mówiła prawniczka.

Mec. Ferenc wniosła o umorzenie postępowania ws. pomocnictwa w aborcji i nakłaniania do samobójstwa, ale też zaskarżyła działania funkcjonariuszy policji i złożyła zawiadomienie do prokuratury o przekroczeniu przez nich uprawnień. A to nie koniec działań. - Wnosimy w procedurze karnej i cywilnej o zadośćuczynienie finansowe dla pani Joanny, a także przeprosiny. Będziemy też pracować nad wyciągnięciem konsekwencji prawnych wobec Telewizji Polskiej, która naruszyła dobra osobiste – zapowiedziała prawniczka pani Joanny.

Oglądaj

Wspomniała, że ruszą też postępowania ws. naruszenia praw pani Joanny jako pacjentki. - One nakręciły antyaborcyjną spiralę, żeby kogokolwiek ukarać – mówiła. - Dlaczego lekarze nie wyprosili policji poza SOR? Sprawa pani Joanny pokazuje, że to pacjentki mają się czego bać, że są nękane przez organy ścigania – komentowała prawniczka.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET