Wraca sprawa Stefana Wilmonta. Matka: Proszę tylko o jedno
Przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku rozpoczął się w czwartej proces apelacyjny Stefana Wilmonta, który w marcu 2023 roku został nieprawomocnie skazany na dożywotnie pozbawienie wolności za zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. - To dla mnie bardzo trudny okres. Stefan skrzywdził przede wszystkim prezydenta i jego bliskich. Ale nasza rodzina też bardzo ucierpiała - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Jolanta, matka Stefana.
Stefan Wilmont został doprowadzony do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z pobliskiego aresztu śledczego. W czwartek sędzia Włodzimierz Brazewicz otworzył odwoławczy przewód sądowy. Na miejscu jest reporter Radia ZET Maciej Bąk.
Przypomnijmy, że w marcu 2023 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku zdecydował, że m.in. z uwagi na publiczny charakter zbrodni i zainteresowanie sprawą opinii publicznej, można upublicznić dane i wizerunek Stefana Wilmonta. Sam oskarżony też domagał się ujawnienia swoich danych.
Ruszył proces apelacyjny Stefana Wilmonta. "Chodzi w kółko i mówi do rzeczy"
Wirtualna Polska rozmawiała z Jolantą, matką Stefana. Kobieta powiedziała, że przed czwartkową rozprawą "bardzo się denerwuje". - Nie sądzę, by wyrok uległ zmianie. Sędzia bazuje na drugiej i trzeciej opinii biegłych, a nie na pierwszej, która mówiła o niepoczytalności Stefana. Wyrok jest dla mnie okrutny, bo rozmawiamy o chorym człowieku. Nawet strażnicy mówili mi na widzeniach: "Pani syn chodzi w kółko i mówi do rzeczy" - relacjonowała.
Jolanta przyznała też, że "to, co zrobił jej syn, było okrutne". - I wiem, że Stefan nigdy nie wyjdzie z więzienia. Nie zamierzam go usprawiedliwiać, bo jego czynu nie da się usprawiedliwić. Nie twierdzę, że powinien dostać dziesięć czy piętnaście lat - powiedziała.
- Jednocześnie nie zgadzam się z tym, że sądzono go jako zdrowego człowieka. Zaskoczyło mnie też, że sąd upublicznił dane Stefana. Moje pozostałe dzieci mogą z tego powodu bardzo cierpieć. I ta jako rodzina wiele przeszliśmy i nie mówię tego, żeby wzbudzać czyjeś współczucie czy litość - mówiła.
Matka Stefana Wilmonta: O nic więcej nie proszę
Jolanta Wilmont pytana przez Wirtualną Polskę o to, czy zbrodnie jej syna można wybaczyć, odpowiedziała: - Tak, moim zdaniem to możliwe. - Przebaczenie daje ulgę, ale na pewno nie da się zapomnieć. Myślę teraz o wypadku, w którym zginął mój pierwszy mąż. Sądziłam wówczas, że świat się zatrzyma, jednak nic takiego się nie wydarzyło. Sama potrzebowałam czasu, żeby wybaczyć osobie, która odebrała mężowi życie - wyznała.
- Wiem, że bliscy prezydenta są w terapii. Chciałabym, żeby wiedzieli, że też cierpię i bardzo potępiam to, co zrobił mój syn. Odebranie życia jest najgorszą rzeczą, jaką można wyrządzić drugiemu człowiekowi - dodała, podkreślając, że ona sama wybaczyła już Stefanowi.
Odpowiadając na pytanie o to, czy "jest coś, na co czeka", kobieta stwierdziła, że "na złagodzenie wyroku". - Jednocześnie nie mam wielkiej nadziei. Dożywocie pozostanie, moim zdaniem to przesądzone. Doskonale rozumiem, że sprawa do dziś budzi emocje. Jeśli ktoś ją ocenia, prosiłabym, aby pamiętał o kwestii stanu psychicznego Stefana. Chciałabym, żeby mimo zbrodni ludzie widzieli w nim człowieka. I człowieka we mnie. Żeby zrozumieli moje uczucia. O nic więcej nie proszę - powiedziała.
Źródło: Radio ZET/PAP/Wirtualna Polska
- CBA weszło do Orlenu. Od rana przeszukują pomieszczenia Daniela Obajtka
- Ostrzeżenia IMGW dla 12 województw. Będzie bardzo niebezpiecznie
- Duda powiedział o planach Putina. "Będzie to znak, że musimy szykować się do wojny"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET