Mama 16-letniego Eryka wspomina dzień śmierci syna. To były jego ostatnie słowa do niej
16-letni Eryk został śmiertelnie pobity, gdy wracał ze szkoły. Mama Eryka w rozmowie z Wirtualną Polską powiedziała, jak wyglądał ostatni dzień jej syna. W piątek kobieta uczestniczyła w "Marszu przeciwko przemocy", który przeszedł ulicami Zamościa.
Horror, do jakiego doszło ostatniego dnia lutego w Zamościu, jest na ustach wszystkich. Rówieśnicy śmiertelnie pobili 16-latka, a następnie spokojnie odeszli i zostawili go na trawniku, tuż pod kamerą monitoringu. Mama Eryka o tragedii dowiedziała się od policjantów.
Kobieta w rozmowie z Wirtualną Polską przyznała, że myślała, że to pomyłka. - Powiedzieli wprawdzie, że miał przy sobie dokumenty, ale znowu pomyślałam, że przecież dokumenty mógł mu ktoś ukraść, zabrać. Eryk był takim dzieckiem, że zawsze pisał mi, o której wróci ze szkoły, albo dzwonił, że gdzieś tam idzie - stwierdziła.
Mama Eryka: Moje dziecko zostało brutalnie pobite i zamordowane
Eryk zmarł prawie w biały dzień, w centrum miasta, w czasie, gdy ludzie wracają z pracy. Pomoc przyszła za późno. Mama chłopca ma żal, że nikt nie zareagował. - Ci ludzie są tak samo winni. Dlatego apeluję do wszystkich, żeby reagowali. Jeżeli jestem kobietą, nie mogę za dużo zrobić, bo napastników jest kilkoro, to przecież krzyczeć mogę. Więc chociaż krzyczmy - powiedziała.
Kobieta wspominała, kiedy widziała syna po raz ostatni. - Rano, w dniu, kiedy został zamordowany, jak wychodził do szkoły. To był normalny dzień, trochę zaspał, więc szybciutko się zebrał, jeszcze rzucił coś w stylu: "mami, trójkę dostałem". Potem jeszcze ścisnął naszego psa i powiedział: "cześć, staruchu". I popędził na autobus. Mieszkamy w Żdanowie, dojeżdżał do szkoły w Zamościu - relacjonowała.
Zobacz także: Marsz po śmierci 16-letniego Eryka. "Dramat, co zrobią wam wasze dzieci"
Jak dodała, niedaleko szkoły mieszkała babcia Eryka. Feralnego dnia nastolatek prawdopodobnie szedł do niej. - Babcia mu pisała, czy dzwoniła, że obiadek ugotowała, czy kolację. Jak to babcia. I to właśnie ona zaczęła się denerwować przed godziną 18, że Eryka telefon jest głuchy, tak jakby poza zasięgiem i że nie oddzwania - opowiadała.
To kolejna tragedia w domu rozmówczyni Wirtualnej Polski. Trzy lata wcześniej zmarł tata Eryka. - Od tamtej pory Eryk był trochę wrażliwy na mnie, że ja się martwię o niego - przyznała kobieta. W rozmowie z WP powiedziała, że "na chwilę obecną o tragedii nie wie właściwie nic."
Pisał muzykę, chodził na siłownię, jeździł na rolkach, łyżwach, rowerze, pływał. Był wysportowanym dzieciakiem. W Zamościu chodził do drugiej klasy technikum ekonomicznego. Myślał o studiach, bo nieźle się uczył.
Skomentowała także doniesienia, że Eryk miał zostać zaatakowany, bo rzekomo rozpowszechniał informacje na czyjś temat. - Teraz już moje dziecko może być oczerniane za wszystko. Nie zmienia to faktu, że zostało zamordowane. Brutalnie pobite i zamordowane! Nie można tak ludzi traktować, nie ma dla mnie żadnego powodu, dla którego to się wydarzyło - podsumowała.
Pogrzeb 16-letniego Eryka ma się odbyć w poniedziałek o godzinie 11 w kapliczce na "starym cmentarzu" przy ul. Peowiaków w Zamościu.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET