14-latek zginął w hotelowym basenie. "Zrobią wszystko, by ukryć dowody"
14-letni chłopiec zginął, a kilka osób zostało rannych w wyniku porażenia prądem w basenie na terenie luksusowego kompleksu hotelowego w jednym z meksykańskich kurortów. Matka zmarłego domaga się ukarania winnych tragedii.
Do tragedii, o której napisało m.in. "Daily Mirror", doszło w sobotę ok. godz. 19:30 czasu lokalnego (w niedzielę nad ranem czasu polskiego) w luksusowym kompleksie hotelowym Dream Lagoon w mieście Apodaca (północno-wschodnia część Meksyku).
Meksyk. 14-latek zginął tragicznie w hotelowym basenie
W hotelowym basenie doszło do zwarcia, w wyniku czego ucierpiało co najmniej osób. Niestety, dla 14-letniego Emiliano Sancheza Tavitasa sytuacja skończyła się najbardziej tragicznie. Chłopiec zginął od porażenia prądem, mimo że zaraz po wyłowieniu go ze zbiornika próbowano go reanimować przez 50 minut.
Matka Emiliano domaga się ukarania winnych śmierci syna. Chce, aby nie nazywać go "ofiarą nieszczęśliwego wypadku", przekonując, że przyczyną wypadku są zaniedbania przy pracach budowlanych, a także nieodpowiednia konstrukcja oraz konserwacja infrastruktury basenowej, zwłaszcza świateł.
Kobieta oskarżyła przedstawicieli hotelu o fałszowanie prawdy oraz ukrywanie dowodów. Zdementowała pogłoski, jakoby telefon jej syna wpadł do basenu. "Zrobią wszystko, aby nie było żadnych dowodów zdarzenia" - napisała w mediach społecznościowych. Poinformowała też, że złożyła już skargę do prokuratury, licząc na wyjaśnienie sprawy.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET