Zabici i ranni w starciach w Kazachstanie. Prezydent o "zdecydowanej" odpowiedzi
Chaos w Kazachstanie. Protestujący w największych miastach kraju zaatakowali budynki rządowe. Część funkcjonariuszy służb otworzyła ogień w stronę tłumów. Niektóry z przedstawicieli służb przeszli na stronę przeciwników rządu. W orędziu do narodu prezydent Kasym-Żomart Tokajew poinformował o zabitych i rannych. Zapowiedział też zdecydowaną odpowiedź.
- 14 zdjęć Zobacz galerię
Kazachstan od kilku dni był miejscem narastających protestów antyrządowych. Mieszkańcy postsowieckiego państwa w Azji Środkowej demonstrowali przeciwko gwałtownemu wzrostowi cen paliw. W środę doszło do eskalacji sytuacji, która w kilku kazachskich miastach wymknęła się spod kontroli władz.
Manifestanci opanowali i podpalili kilka budynków rządowych, m.in. ratusz w Ałmaty i jedną z rezydencji prezydenta w tym mieście. Wojsko i policja w starciach z protestującymi używały armatek wodnych, gazu łzawiącego i granatów hukowych.
Rewolucja w Kazachstanie? Starcie na ulicach
Według informacji podawanych przez media protestujący w różnych miejscach kraju rozbrajali funkcjonariuszy i żołnierzy oraz przejmowali ich pojazdy. Jak poinformowała policja, w Ałmaty "radykałowie i ekstremiści" ranili w starciach ponad 500 cywilów i zniszczyli 120 pojazdów.
W Ałmaty i Nur-Sułtanie obowiązuje stan wyjątkowy, wprowadzający m.in. godzinę policyjną. Jak przekazała monitorująca ruch w sieci grupa NetBlocks, w całym Kazachstanie zablokowano internet. W środę nad ranem Tokajew przyjął dymisję rządu, którego ustąpienie było jednym z postulatów protestujących.
W orędziu do narodu prezydent kraju grzmiał: - Grupy kryminalistów biją naszych żołnierzy, upokarzają ich, ciągną ich nagich po ulicach, atakują kobiety i plądrują sklepy. Dodał, że w szeregach funkcjonariuszy służb są zabici i ranni. Kasym-Żomart Tokajew zapowiedział "maksymalnie zdecydowaną" odpowiedź na przeradzające się w starcia z mundurowymi protesty, do których dochodzi w całym Kazachstanie.
Tokajew ogłosił także, że przejmuje kierownictwo krajowej Rady Bezpieczeństwa - instytucji przy urzędzie prezydenta, która koordynuje działania w sferze bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Funkcję tę wcześniej sprawował Nursułtan Nazarbajew, który rządził Kazachstanem od uzyskania przez ten kraj niepodległości w 1991 r. do 2019 r., gdy przekazał władzę Tokajewowi, zachowując jednak szerokie wpływy i kierując Radą Bezpieczeństwa.
Odsunięcie od władzy Nazarbajewa było jednym z haseł manifestantów. Protesty początkowo były reakcją na podwyżkę cen gazu LPG, używanego do tankowania samochodów, której towarzyszy wzrost cen innych towarów. W środę po południu pojawiła się informacja, że Nazarbajew może opuścić Kazachstan wraz z rodziną.
Na nagraniach publikowanych w mediach społecznościowych widać, jak część funkcjonariuszy służb przechodzą na stronę narodu. Pojawiły się również niepotwierdzone informacje o przejęciu składów z amunicją przez demonstrantów i tworzenie się samozwańczych grup samoobrony. Regularne nadawanie wstrzymała kazachska telewizja publiczna. Biuro prasowe lotniska w Ałmaty poinformowało o zajęciu portu przez nieznanych sprawców.
RadioZET.pl/PAP