17-letnia uczestniczka koncertu Ariany Grande o eksplozji: Zrobiło się tłoczno, napieraliśmy na siebie
- To był przerażający dźwięk, wszyscy płakali - tak świadkowie zamachu w hali koncertowej w Manchesterze relacjonowali tragiczne zdarzenia z wczorajszej nocy.
Jak informujemy na bieżąco, podczas koncertu gwiazdy POP Ariany Grande doszło do eksplozji. Zginęło 19 osób, a 59 jest rannych. Policja prowadzi śledztwo pod kątem zamachu terrorystycznego. Choć wciąż czekamy na oficjalne stanowisko służb, świadkowie relacjonują, że widzieli zamachowca-samobójcę, który miał wysadzić się tuż przed salą koncertową.
- Usłyszeliśmy eksplozję. To był bardzo nietypowy dźwięk, dlatego wszyscy zaczęli panikować. Potem wszyscy płakali. Zrobiło się tłoczno, napieraliśmy na siebie, dlatego tak ciężko było wydostać się z budynku - relacjonowała dla telewizji Sky News 17-letnia uczestniczka koncertu. Brytyjska premier Theresa May zapewnia, że rząd robi wszystko, by ustalić szczegóły ataku. Wyraziła też współczucie dla rodzin ofiar i poszkodowanych.
Po eksplozji w Manchesterze rodzice szukają dzieciPomimo narastających spekulacji medialnych, policja nie przedstawiła na razie oficjalnej informacji na temat przebiegu incydentu, przekazując jedynie, że w śledztwie biorą udział przedstawiciele służb antyterrorystycznych i brytyjskich służb wewnętrznych. Nie ma żadnych informacji o sprawcy lub sprawcach ataku. Niepotwierdzone relacje świadków cytowanych przez brytyjskie media wskazują na możliwość ataku terrorysty-samobójcy, który miałby wysadzić się w powietrze w pobliżu wejścia do hali. Część źródeł informowała także o tym, że poszkodowani mieli rany odłamkowe, m.in. od gwoździ, które mogły być dodane do bomby w celu zwiększenia siły rażenia.
Radio ZET/PAO/MAAL
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET