`

Zaskakujące doniesienia ws. katastrofy Titana. Załoga mogła wiedzieć, że idą na dno

2 min. czytania
05.07.2023 17:35
Obserwuj nas na Google

Były doradca OceanGate Rob McCallum przerwał milczenie. W wywiadzie dla "New Yorkera" przyznał, że pasażerowie łodzi mogli zdawać sobie sprawę z tego, że maszyna idzie na dno. Media opublikowały również fragmenty korespondencji mailowej między McCallumem a szefem OceanGate Stocktonem Rushem, które również rzucają nowe światło na sprawę.

Titan
fot. Handout/OceanGate Expeditions/AFP/East News

Titan, mała komercyjna łódź podwodna firmy OceanGate, 18 czerwca straciła łączność 105 minut po rozpoczęciu 4-kilometrowej podróży na dno Atlantyku, by zwiedzić wrak Titanica.

Na jej pokładzie znajdowali się brytyjski miliarder i podróżnik Hamish Harding, pochodzący z jednej z najbogatszych pakistańskich rodzin Shahzada Dawood i jego syn Suleman, współzałożyciel OceanGate Stockton Rush oraz francuski nurek Paul-Henry Nargeolet. W wyniku wyczerpania zapasu tlenu, co miało miejsce 22 czerwca, żaden z pasażerów nie przeżył.

Katastrofa Titana. Na jaw wyszła korespondencja mailowa

Teraz na jaw wychodzą niepokojące informacje, dotyczące całego projektu. Rob McCallum, wiodący specjalista w dziedzinie eksploracji głębin morskich, ostrzegał Ocean Gate, że firma naraża klientów na ryzyko. Wnioskował, by nie korzystać z Titana, dopóki nie zostanie on zaaprobowany przez niezależny organ.

"Błagam o zachowanie wszelkiej ostrożności podczas testów i prób morskich oraz o bardzo, bardzo konserwatywne podejście" - napisał McCallum w mailu do Stocktona Rusha, opublikowanym w piątek przez portal BBC. "Chociaż doceniam przedsiębiorczość i innowacyjność, potencjalnie narażacie na ryzyko całą branżę" - dodał. Jednak ostrzeżenia nie zostały dobrze przyjęte przez szefa firmy.

Redakcja poleca

Rush odrzucał sugestie eksperta, twierdząc, że "gracze z branży wykorzystują argument bezpieczeństwa do powstrzymywania innowacji". Oświadczył, że OceanGate "rzuca wyzwanie ortodoksji podwodnej, ale taka jest natura innowacji" i przekonywał, że konkurencja próbuje powstrzymać "nowych uczestników przed wejściem na mały rynek". Czuł się też oburzony ostrzeżeniami: "bezpodstawne okrzyki «zabijecie kogoś» traktuję jako poważną osobistą zniewagę".

Ostra wymiana zdań zakończyła się po tym, jak prawnicy OceanGate zagrozili podjęciem kroków prawnych przeciwko ekspertowi - twierdzi BBC, powołując się na McCalluma. "To próby morskie określą, czy pojazd poradzi sobie z tym, co zamierzasz z nim zrobić, więc jeszcze raz: uważaj i bądź bezpieczny. W tym przypadku chodzi o coś więcej niż Titan i Titanic" - miał skonkludować dyskusję McCallum. Firma nie skomentowała wymiany wiadomości mailowych.

Katastrofa Titana. Ekspert: wiedzieli, że idą na dno

Z kolei w wywiadzie dla "New Yorkera" McCallum przekonywał, że niedługo przed tym, jak Titan zniknął z radarów, a z jego załoga utracono kontakt, podjęto próbę wyciągnięcia łodzi na powierzchnię. - Łódź zrzuciła balast i próbowała przerwać opadanie na dno - powiedział McCallum.

Dodał, że pasażerowie musieli zdawać sobie sprawę, że cała procedura nie odbywa się prawidłowo. - Raport, który otrzymałem natychmiast po zdarzeniu, na długo przed tym, jak uznano łódź za zaginioną, mówił o tym, że Titan schodził na głębokość 3,5 tys. metrów - przekazał.

RadioZET.pl/PAP/New Yorker

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET