Metale ziem rzadkich. „Czas eldorado się skończył”

6 min. czytania
16.10.2025 13:03
Obserwuj nas na Google

Czy metale ziem rzadkich to instrument gry politycznej, czy już wyścig zbrojeń - pytamy dr hab. Małgorzatę Burchard-Dziubińską, prof. UŁ z Katedry Ekonomii Rozwoju Uniwersytetu Łódzkiego.

Metale ziem rzadkich
fot. Lintao Zhang/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Chiny blokują eksport metali ziem rzadkich.
  • Jakie znaczenie mają metale ziem rzadkich.
  • Jaki nowy kraj wchodzi do gry.

Chiny zaostrzyły przepisy dotyczące eksportu metali ziem rzadkich. Co to za ruch?

Chiny od dawna realizują, jak to trafnie nazwał prof. Bogdan Góralczyk, „nowy długi marsz”. To państwo od tysiącleci nastawione jest na powolne, ale skuteczne realizowanie swoich planów. Tym razem obserwujemy ruch związany z umacnianiem pozycji światowego lidera. Chiny znane są z tego, że potrafią podejmować radykalne decyzje, żeby zademonstrować swoje niezadowolenie czy dążenia do różnych celów. W 2010 roku, w reakcji na aresztowanie rybaka w okolicy wysp będących przedmiotem sporu pomiędzy Chinami a Japonią, Chińczycy od razu wprowadzili zakaz eksportu metali ziem rzadkich do Japonii. W 2023 roku wprowadzono ograniczenia o zasięgu międzynarodowym. Tak naprawdę wymierzone w państwa Zachodu. W tym roku już dwukrotnie - pierwszy raz w kwietniu, a drugi teraz, 9 października Chiny opublikowały listy metali ziem rzadkich objętych restrykcjami w eksporcie. Pierwsza lista siedmiu metali z tej grupy objętych zakazem wywozu została wydłużona o kolejnych pięć pozycji. Początkowo wydawało się, że jest to reakcja na wojnę celną zainicjowaną przez prezydenta Donalda Trumpa. Dziś można zakładać, że chodzi także o inne cele, w tym militarne.

Zachód sam się podłożył?

Stany Zjednoczone zachowały się niefrasobliwie, gdy na własne życzenie wycofały się z wydobycia, przetwarzania i produkcji pierwiastków ziem rzadkich, a przecież wiodły prymat w tej dziedzinie do lat 90. XX w. Jednak wydobycie było uciążliwe i bardzo obciążające dla środowiska, więc pozbyto się problemu. Chiny produkowały dużo i tanio, nikt się nie przejmował kwestiami środowiskowymi czy zdaniem lokalnej społeczności. Ale Chiny zaczęły się zmieniać. W „nowym długim marszu” są cele bardzo ambitne, rozwojowe, również militarne. Nie należy zapominać, że tli się konflikt pomiędzy Chińską Republiką Ludową a Tajwanem. Nikt na świecie nie produkuje tej klasy półprzewodników co Tajwan, co bardzo „boli” Chiny. W tym kontekście zawsze pojawia się też pytanie, jak mocno Stany Zjednoczone stanęłyby za Tajwanem, gdyby konflikt z Chinami eskalował. Morze Południowochińskie to obszar potencjalnego konfliktu zbrojnego. Drugi powód, to szukanie przywództwa gospodarczego. Sami, jako Zachód, postawiliśmy się w trudnej sytuacji, przenosząc m.in. produkcje obciążające środowisko do Azji. „Zimnym prysznicem” była pandemia, podczas której zerwały się łańcuchy dostaw.

Mówiąc „metale ziem rzadkich” - co dokładnie mamy na myśli?

Lantanowce: lantan, cer, prazeodym, neodym, promet, samar, europ, gadolin, terb, dysproz, holm, erb, iterb, tul i lutet. Do tego skand i itr. Jakbyśmy sięgnęli do historii, to znaleźlibyśmy się w Skandynawii pod koniec XVIII w., w Ytterby, na jednej z niewielkich wysepek archipelagu sztokholmskiego. Nazwa tej miejscowości stała się inspiracją do nadania nazw przynajmniej kilku pierwiastkom z tej grupy. Do tego doszedł holm - od Sztokholmu, gadolin od nazwiska Johana Gadolina jednego z pierwszych badaczy tych minerałów. Zanim odkryto pełen skład lantanowców, upłynęło ok. 120 lat. Były dobrze ukryte - jeden maskował drugi, trudno je było rozdzielić.

Jakie jest ich praktyczne zastosowanie?

Na początku były to kamienie do zapalniczek i siatki aurowskie stosowane w lampach gazowych. Nawet niewielki dodatek metali ziem rzadkich do stopów metali powoduje, że znacząco zmieniają się ich parametry fizyczne i chemiczne. Można spowolnić korozję, zwiększyć wytrzymałość, także na wysokie temperatury. Ich stosowanie zmienia też np. parametry szkła. Mamy więc łopaty w wirnikach samolotów odrzutowych, zastosowanie w optyce - od masek ochronnych stosowane w spawalnictwie, po szkła wykorzystywane, żeby zajrzeć do reaktora jądrowego. Mamy luminofory, medyczną diagnostykę obrazową, światłowody, przemysł kosmiczny i zbrojeniowy. Ale to, o co będzie się toczył największy bój, to te metale ziem rzadkich, które są magnesami: prazeodym, neodym, samar, dysproz i holm. Są one wykorzystywane np. do budowy turbin w elektrowniach wiatrowych. Plus oczywiście zastosowania w sektorze militarnym.

98% metali ziem rzadkich używanych w produkcji myśliwców pochodzi z Chin.

W amerykańskich samolotach F-35 jest ponad 400 kg metali ziem rzadkich w każdym. Na okrętach bojowych i lotniskowcach - idzie to w tony.

To koniec dominacji Stanów Zjednoczonych na świecie?

Państwa, które tworzą np. BRICS, dużo się nauczyły. Są dzisiaj w innym miejscu, niż jeszcze kilka lat temu, mają swoje ambicje. To duże państwa, często o licznych populacjach: oprócz Chin, mamy tutaj Brazylię, Indie, Afrykę Południową i Rosję, którą teraz trochę marginalizujemy. Te państwa się konsolidują i w pewnym stopniu nadają na tych samych falach - mają niechęć do przywódczej roli Zachodu, tego pouczania, część z nich ma przykre doświadczenia kolonialne. Rozmawiałam ostatnio z młodym naukowcem z Zambii. Powiedział: tak, Chińczycy u nas są widoczni i dobrze postrzegani, bo inwestują, pojawiły się nowe drogi, lepsza infrastruktura, ludzie to doceniają. W wielu krajach słabiej rozwiniętych - afrykańskich i w Ameryce Łacińskiej - napływ kapitału chińskiego jest lepiej widziany od amerykańskiego, czy szerzej „zachodniego”.

Polska odrywa jakąkolwiek rolę w tym wyścigu? Podobno jesteśmy światowym potentatem srebra.

Jeśli chodzi o srebro, od dawna byliśmy w światowej czołówce producentów, ale KGHM wywindował się na bardzo wysoką pozycję - nr 2 na świecie. Oczywiście trzeba spojrzeć na skalę - my produkujemy trochę ponad 1300 ton srebra rocznie, a Meksyk ponad 6 tys. - ale jednak to się liczy. Wydział Metali Szlachetnych KGHM wytwarza też złoto, ren czy platynowce. To nie jest bez znaczenia.

A metale ziem rzadkich?

Są wszędzie, pytanie, czy są wystarczająco skoncentrowane, żeby warto było po nie sięgać. Na pewno trzeba przebadać stare góry: Sudety, zwłaszcza Sudety Zachodnie, może Góry Świętokrzyskie. Niezbadaną częścią pod względem eksploatacyjnym jest Polska północno-wschodnia, która kojarzy nam się raczej z „zielonymi płucami”, ale tam też można się spodziewać ciekawych znalezisk. Pytanie, czy jesteśmy gotowi na ruch w tym kierunku.

Z jednej strony zmiany klimatu, globalne ocieplenie, trzeba zalesiać, z drugiej - ciężki sprzęt i surowce. Jak to pogodzić?

To jest rysujący się coraz wyraźniej konflikt. Na ile powinniśmy skracać łańcuchy dostaw, stawać się coraz bardziej samowystarczalni, ewentualnie w ramach Europy dzielić się tymi zasobami, a na ile chronić przyrodę. Te miejsca, o których wiemy, że dawniej coś tam wydobywano, są już bardzo mocno wyeksploatowane. Oczywiście jakieś zasoby nadal tam są, ale nie ma co się oszukiwać - po kilkudziesięciu latach eksploatacji nie jest to już to, co było na początku. Trzeba będzie sięgać do nowych lokalizacji, ale też wracać na stare hałdy kopalniane i bardzo mocno stawiać na odzysk, czyli recykling.

Co i rusz słyszymy, że odkryto kolejne „gigantyczne złoże”. Faktycznie tyle się ostatnio dzieje, czy to raczej „stroszenie piórek” przez kolejne kraje, na zasadzie „my też mamy swoje surowce”.

Przedsiębiorstwa górnicze krążą po świecie i szukają złóż. Mamy dziś o wiele większe możliwości techniczne poszukiwań geologicznych, możemy bardzo precyzyjnie określić parametry interesującego nas złoża. Kraje bogate w surowce przyciągają inwestycje zagraniczne i know-how. Większość krajów w centralnej Azji kooperuje dziś ze spółkami górniczymi z całego świata. Cały czas są znajdowane nowe pokłady ropy, gazu, miedzi, złota i innych surowców mineralnych. Sięgamy na dno morskie. Nie ma na razie sprecyzowanych zasad eksploatacji w rozumieniu prawa międzynarodowego, ale my też jako Polska mamy swój kawałek dna Oceanu Atlantyckiego, który planujemy eksplorować. Totalna zapaść nam nie grozi, ale mamy przed sobą trudny czas. Surowców wokół jest mnóstwo, ale czasy eldorado, kiedy łatwo było znaleźć prawdziwe „skarby” tuż pod powierzchnią ziemi, się skończyły.

Czasem słychać wręcz, że światowe zasoby surowców się kończą.

Nie kończą się. To, czego nam ubywa, w takim sensie, że nie można tego wykorzystać po raz drugi, to surowce energetyczne typu ropa, węgle czy gaz ziemny. Natomiast cała reszta jest. Choćby w oceanach znajduje się cała tablica Mendelejewa. Chodzi o dostęp do zasobów o odpowiednio wysokiej koncentracji. Metale ziem rzadkich też są rzadkie tylko z nazwy, bo w przyrodzie są dość powszechne. Najczęściej występują cer i itr, a najrzadziej - tul i europ. Na przykład ceru jest więcej niż ołowiu czy cyny. Przecież nie martwimy się, że zabraknie nam ołowiu. Problemem jest to, że ich występowanie jest rozproszone. Kiedyś nie rozpoczynano prac górniczych, jeśli koncentracja złóż w rudzie nie była rzędu 2-4 proc. Dziś wraca się na hałdy pokopalniane, sięga się po ścieki czy popioły lotne. Mapa świata jeśli chodzi o metale ziem rzadkich, też się zmieniła, pojawiły się na niej nowe kraje. Coraz częściej mówi się np. o Grenlandii, ale to trudny obszar, jeśli chodzi o wydobycie. Dużo większe nadzieje wiąże się z Australią i to w perspektywie najbliższych pięciu lat.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET