Nie żyje 32-letnia listonoszka. "Nikt nie usłyszał jej krzyku"
32-letnia listonoszka zmarła po tym, jak na kilka dni utknęła w zepsutej windzie. Mieszkańcy bloku w stolicy Uzbekistanu, gdzie doszło do tragedii, mówili, że w ostatnim czasie wielokrotnie dochodziło do awarii. Sprawę wyjaśnia prokuratura.
To miał być zwykły dzień w pracy dla 32-letniej listonoszki z Taszkentu, stolicy Uzbekistanu. Jednak gdy nastał wieczór, kobieta dalej nie wróciła do domu, bliscy nie mieli pojęcia, co się z nią dzieje.
Listonoszka nie wróciła do domu. Utknęła w windzie
Rodzina zaniepokojona tym, że kobieta nie wróciła do domu, udała się po pomoc na policję, gdzie 26 lipca zgłosiła zaginięcie. Rozpoczęły się poszukiwania, które przez dobę nie przynosiły efektu. W końcu służbom udało się dotrzeć do nagrań z monitoringu, które doprowadziły do makabrycznego odkrycia.
Materiały wideo ujawniły, że listonoszka weszła do nowego budynku w dzielnicy Jasznabad, jednak nigdy z niego nie wyszła. Okazało się, że przez przerwy w dostawach prądu, winda, którą jechała kobieta, utknęła na ostatnim piętrze. Blok nie jest jeszcze w pełni zamieszkały, dlatego nikt nie usłyszał jej wołania o pomoc.
Sprawę śmierci bada prokuratura
Niestety, gdy służbom udało się otworzyć drzwi windy, kobieta już nie żyła. Mieszkańcy mówili, że dźwig jest unieruchomiony od kilku dni, a w ostatnim czasie wielokrotnie dochodziło do awarii.
Zdaniem biegłych lekarzy do śmierci kobiety doprowadziła choroba niedokrwienna serca, ostry zawał i niewydolność naczyniowo-oddechowa. Teraz dokładne przyczyny i okoliczności tej tragedii zbada prokuratura.
RadioZET.pl/uzdaily.uz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET