Tragiczny finał protestu na autostradzie. Dwie osoby nie żyją
Tragiczny finał wtorkowego protestu na autostradzie w Panamie. Emerytowany prawnik Kenneth Darlington wyciągnął broń i zastrzelił dwóch aktywistów, którzy brali udział w blokadzie drogi w ramach protestu przeciwko umowie na odkrywkową kopalnię miedzi i zmianom klimatycznym. 77-latek został zatrzymany przez policję i tymczasowo aresztowany.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
We wtorek 7 listopada na autostradzie panamerykańskiej w dzielnicy Chame w Panamie odbywał się protest przeciwko wieloletniej umowie panamskiego rządu z kanadyjską firmą na prowadzenie gigantycznej odkrywkowej kopalni miedzi w Ameryce Środkowej na obszarze szczególnie chronionym. Na autostradzie stworzył się gigantyczny korek, w którym utknął 77-letni prawnik z amerykańskim obywatelstwem.
Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych widać, jak Kenneth Darlington podchodzi do protestujących i próbuje z nimi rozmawiać. Po chwili sytuacja się zaognia i mężczyzna sięga do kieszeni po pistolet. 77-latek dalej prowadzi dyskusje z protestującymi oraz próbuje usuwać rozrzucone na jezdni fragmenty opon. W pewnym momencie mężczyzna oddaje dwa strzały do dwóch mężczyzn.
Tragiczny protest na autostradzie w Panamie. Nie żyją dwie osoby
Strzelanina wywołała panikę wśród protestującej grupy osób, część z nich schowała się za samochodami, a pozostali ruszyli z pomocą do postrzelonych mężczyzn. Niestety obrażenia okazały się śmiertelne. Chwilę później na autostradzie zjawiła się policja. 77-latek został aresztowany.
Uwaga! Poniższe nagranie może być nieodpowiednie dla niektórych użytkowników.
Jak podaje Daily Mail, mężczyzna został już przesłuchany, a sędzia w mieście La Espiga, po trwającej dwie godziny rozprawie, postanowił tymczasowo aresztować 77-latka. Według lokalnych mediów emerytowany prawnik wcześniej był karany za nielegalne posiadanie broni. Z racji na swój wiek mężczyzna może uniknąć kary więzienia.
Źródło: Radio ZET/Daily Mail
- Nurek, który zginął podczas poszukiwań Grzegorza Borysa, wcale nie utonął. Szokujące ustalenia
- Na pomoc strażakowi było za późno. "Był filarem naszej jednostki"
- Tajemnicza śmierć Rafała w Holandii. Komunikat policji ws. 40-letniego Polaka