Dwuletnia dziewczynka straciła rodziców w koszmarnym wypadku. Nowe informacje prokuratury
W miejscowości Kiełpiny (województwo kujawsko-pomorskie) czołowo zderzyły się dwa samochody. Jednym z nich jechali rodzice wraz z 2-letnią córką. Przeżyła tylko ona. Za kierownicą drugiego z pojazdów siedział Karol N., wtedy jeszcze żołnierz w czynnej służbie wojskowej. Kilka miesięcy po tragedii 40-latek usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.
- Karol N. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci w wypadku na drodze krajowej nr 15
- 40-latek to były żołnierz zawodowy. W chwili wypadku był w czynnej służbie wojskowej
- W wypadku zginęli rodzice 2-letniej dziewczynki. Tylko ona przeżyła czołowe zderzenie z samochodem Karola N.
Tragiczny wypadek w Kiełpinach
Do wypadku doszło 24 sierpnia ubiegłego roku na drodze krajowej nr 15 w miejscowości Kiełpiny (około 30 km od Torunia). Pracujący na miejscu policjanci ustalili, że to 40-letni kierowca forda najprawdopodobniej odpowiada za spowodowanie tragedii. Na drodze w pewnym momencie zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z prawidłowo jadącym peugeotem, którym podróżowali rodzice z 2-letnim dzieckiem. Oboje nie przeżyli wypadku. 40-letni ojciec dziecka zginął na miejscu. Jego 33-letnią partnerkę próbowali uratować przybyli na miejsce ratownicy, jednak bezskutecznie.
Po wypadku okazało się, że Karol N. jest zawodowym żołnierzem z jednostki wojskowej w Brodnicy. Śledztwo trafiło więc najpierw do wydziału wojskowego Prokuratury Rejonowej w Bydgoszczy, a następnie do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Toruńskie "Nowości" poinformowały, że mężczyzna usłyszał już zarzuty.
Karol N. usłyszał zarzuty
- Karolowi N., lat 40, byłemu żołnierzowi zawodowemu w stopniu starszego szeregowego specjalisty rezerwy (w chwili zarzucanego czynu żołnierzowi w czynnej służbie wojskowej), prokurator przedstawił zarzut popełnienia przestępstwa z art. 177 par. 2 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. To czyn zagrożony karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności - powiedział w rozmowie z "Nowościami" prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
40-latek po wypadku został odsunięty od służby. Jeszcze przed postawieniem zarzutów zabrano mu prawo jazdy. W chwili zdarzenia jechał właśnie do jednostki w Brodnicy. Podróżująca drugim samochodem rodzina z powiatu brodnickiego kierowała się w stronę Kowalewa Pomorskiego. Prokuratura potwierdziła to, co wstępnie ustalili policjanci - Karol N. z nieustalonych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu i doprowadził do zderzenia. - Prokurator postawił zarzuty Karolowi N. na podstawie całego zgromadzonego materiału dowodowego, a w szczególności uzyskanych opinii z zakresu medycyny sądowej oraz rekonstrukcji wypadków drogowych - dodał prok. Duszyński w rozmowie z "Nowościami".
Karol N. ma zakaz opuszczania kraju, został też objęty policyjnym dozorem. "Nowości" nieoficjalnie ustaliły, że śledczy wciąż jeszcze badają różne możliwości tego, co miało się wydarzyć feralnego dnia na drodze. Od początku śledztwa brano pod uwagę to, że kierowca mógł zasłabnąć w czasie jazdy. Dlatego mimo zarzutów nie skierowano jeszcze aktu oskarżenia do sądu. Prokuratura wciąż bada sprawę.
Źródło: Radio ZET / "Nowości"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET