Pierwsza noc spadających gwiazd w 2020 roku. "Będą latać po całym niebie"

03.01.2020 20:14
Noc spadających gwiazd styczeń 2020. Kiedy i gdzie oglądać Kwadrantydy?
fot. shutterstock.com

To pierwsze takie astronomiczne wydarzenie 2020 roku. Przed nami noc spadających gwiazd. Wkrótce na niebie rozbłysną Kwadrantydy, największy rój meteorów w roku. Kiedy i gdzie patrzeć w niebo? Podpowiadamy!

Jak każdego roku, na początku stycznia promieniują meteory z obfitego roju Kwadrantydów. Ich maksimum przypada na noc z 3 na 4 stycznia. Można wówczas oczekiwać nawet 120 „spadających gwiazd” na godzinę.

W tym roku maksimum aktywności przewiduje się w dzień, bo 4 stycznia około godziny 9.20 polskiego czasu. - Obserwacje najlepiej prowadzić w drugiej połowie nocy i tuż przed świtem (miedzy 3:00 a 6:00 rano). Wtedy nie będzie przeszkadzał już Księżyc, a radiant roju będzie blisko zenitu – tłumaczy znany popularyzator astronomii i autor bloga „Z głową w gwiazdach”, Karol Wójcicki.

O ile więc sprzyjać będzie pogoda, warto wybrać się na polowanie na „spadające gwiazdy”. - Będą latać praktycznie po całym niebie. Najlepiej skierować wzrok pionowo do góry, aby polem widzenia obejmować jak największą połać nieboskłonu. Pamiętajmy, aby na obserwacje wybrać miejsce oddalone od sztucznych świateł – radzi Wójcicki.

Spadające gwiazdy, meteory, Kwadrantydy, Perseidy – czym się różnią?

- Takie zjawisko zachodzi wtedy, gdy maleńkie okruchy materii, nie większe od ziarnka piasku, dostają się do naszej atmosfery i na skutek tarcia powodują świecenie gazów na trasie swojego przelotu. Z naszej perspektywy wygląda to tak, jakby gwiazdy odrywały się ze sfery niebieskiej i szybowały w dół. Stąd właśnie potoczna nazwa spadające gwiazdy, choć w rzeczywistości z gwiazdami i ze spadaniem mają niewiele wspólnego - tłumaczy nam Karol Wójcicki.

Tych okruchów materii jest w kosmosie całe mnóstwo i możemy je obserwować tak naprawdę przez cały rok. Zdarza się jednak, że w pewnych porach roku w różnych obszarach nieba meteory są bardziej aktywne. To przez konkretne komety, które generują sporą ilość tych właśnie okruchów materii. Ich nazwy są zależne od tego, z jakiego gwiazdozbioru wylatują. Te najbardziej znane, sierpniowe, są związane z Perseuszem - stąd mowa o Perseidach. Teraz, w styczniu, z nieba spada deszcz Kwadrantydów. Wójcicki podkreśla jednak, że gwiazdozbiór Kwadrantu... już nie istnieje. 

- Kwadrant Ścienny to historyczna konstelacja, funkcjonująca na niebie przez ok. 100 lat, od 1795 roku, do końca XIX wieku. […] Konstelacja Kwadrantu Ściennego do spektakularnych nie należała. Tworzyły ją gwiazdy od 5 do 7 wielkości gwiazdowej, a więc takie które są na granicy widoczności nieuzbrojonym okiem pod bardzo ciemnym niebem. Dziś nie zobaczylibyśmy tego gwiazdozbioru praktycznie z żadnego miasta w Polsce. Mało praktyczna w obserwacjach konstelacja wyszła z użytku, tak jak wiele jej podobnych w tamtych czasach - tłumaczy Karol Wójcicki na swoim blogu. Na szczęście  po konstelacji pozostał na niebie ślad w postaci spektakularnego roju Kwadrantydów.

RadioZET.pl/Facebook Z głową w gwiazdach/news.astronet.pl