Czekają na listy od dłuższego czasu, mogą nawet tygodni, bo... listonosz zachorował

Mikołaj Pietraszewski
06.12.2018 13:21
Poczta
fot. Artur Szczepański/Reporter

Do mieszkańców jednej z centralnych dzielnic Łodzi od jakiegoś czasu nie docierają listy i przesyłki. Opóźnienia w niektórych przypadkach mogą sięgnąć nawet kilku tygodni, a wszystko przez... chorobę listonosza. 

O sprawie informuje łódzka „Gazeta Wyborcza”, którą zaalarmowała jedna z mieszkanek Łodzi. Pani Agnieszka od trzech tygodni nie otrzymuje bowiem przesyłek. Gdy udała się do urzędu pocztowego, pod który podlega jej ulica, okazało się, że obsługujący tę okolicę listonosz przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim. 

Zobacz także

Łodziankę odesłano więc do placówki na ul. Tuwima, gdzie teoretycznie miała odebrać przesyłki. Tam jednak kazano jej zgłosić się do naczelnika, a ostatecznie usłyszała, że na swoje przesyłki nadal będzie musiała trochę poczekać. 

– Dostałam tylko dwa urzędowe listy, na których akurat najmniej mi zależało – mówi w rozmowie z „GW”, dodając: „Ja się upomniałam, bo wiedziałam, że coś powinno przyjść, ale nie wszystkich przesyłek przecież się spodziewamy. Wiele osób przecież nie wie, że paczka do nich idzie”.

Problemy kadrowe i okres przedświąteczny

Chociaż brzmi to absurdalnie, to wychodzi na to, że choroba jednego pracownika niemal całkowicie zdezorganizowała system pracy. I to mimo odpowiedzi ze strony biura prasowego Poczty Polskiej, które informuje o zastępstwach, w przypadku gdy którykolwiek z listonoszy zaniemoże. 

Zobacz także

W rozmowie z „Wyborczą” Lucyna Prygiel-Augystyniak, dyrektor Poczty Polskiej w Łodzi, potwierdza problemy kadrowe, z którymi boryka się przedsiębiorstwo. Powodem opóźnień może być również wzmożenie logistycznie w okresie przedświątecznym.

Na łódzkich forach internetowych można z kolei znaleźć informacje, że problem dotyczy nie tylko centrum, ale i innych dzielnic miasta. 

RadioZET.pl/lodz.wyborcza.pl/MP