Zamknij

Mieczysław Bieniek: Gdyby nie zginęło dwóch obywateli, moglibyśmy uznać to za mało znaczący incydent

16.11.2022 15:08

- Trudno w tej chwili ocenić te sytuację. Ukraińska obrona przeciwlotnicza dysponując radarami, jak i pociskami S 300, robiła wszystko, żeby niszczyć te nadlatujące fale rakiet rosyjskich. Wiemy, że to był zmasowany atak - powiedział generał Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO, w  popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej. 

Mieczysław Bieniek
fot. Anna Kaczmarz/Dziennik Polski/Polska Press/East News

- Incydenty takie się zdarzają. To było blisko polskiej granicy, oni tam chcieli zaatakować jakiś obiekt elektroenergetyczny, czy kolejowy. Bardzo tragiczne jest to, że zginęło dwóch polskich obywateli. Gdyby nie to, moglibyśmy uznać za mało znaczący incydent – dodał generał, zaznaczając jednocześnie: - Jesteśmy krajem przyfrontowym, musimy się liczyć z tym, żeby wzmocnić naszą obronę przeciwlotniczą, nie tylko w czasie pokoju, ale także wobec kryzysu.  Prosić naszych sojuszników, aby wzmocnili nas bateriami rakiet. Wzmocnić czujność rozpoznania elektronicznego, czujność naszych stacji naziemnych.

Beata Lubecka: - Generał Skrzypczak mówił, że polskie niebo nie jest bezpieczne, skoro spadła przypadkowa rakieta, bo nikt nie przewidzi, czy spadnie w Przewodowie, czy na Pl. Trzech Krzyży. - Tu się z generałem nie zgadzam. Wlot rakiety przy granicy to 5-7 sekund, a do Pl. trzech Krzyży to 10 – 15 minut. W związku z tym stacje radarowe, które przechwycą taki pocisk, byłyby w stanie go zestrzelić. Nie ma żadnego kraju na świecie, nawet Izraela, który byłby w stanie ochronić swoją przestrzeń powietrzną na krótkich dystansach przy granicy – powiedział Bieniek, dodając: - Ale zgadzam się z generałem Skrzypczakiem, że musimy robić wszystko, aby wzmocnić system obrony przeciwlotniczej. Nie tylko siły rakietowe, ale także siły powietrzne, które mamy, ale też siły sojusznicze. Ten system, w który jesteśmy wpięci powinien być wzmacniany, co państwa NATO rozumieją.

- Czym dysponujemy teraz, jeśli chodzi o obronę nieba? – zapytała gospodyni programu. - Dysponujemy zmodernizowanymi rakietami jeszcze z lat 70-tych średniego zasięgu. Rakietami krótkiego zasięgu do 4,5 tys. m. oraz rakietami NATO typu Patriot na flance wschodniej.Mamy także system rozpoznania radioelektronicznego, system radarów naziemnych, na flance wschodniej. Mamy tego sporo. Dysponujemy naszymi i sojuszniczymi eskadrami lotnictwa myśliwskiego F-16 – odpowiedział generał Mieczysław Bieniek.

 

"Rosji nie zależy na eskalacji konfliktu, szczególnie z państwami NATO. Oni konwencjonalnie nie mogą sobie poradzić z jednym państwem"

- Premier powiedział, że nie możemy wykluczyć zamierzonej akcji ze strony Rosji, żeby doprowadzić do prowokacji -  powiedziała Beata Lubecka. - Rosji nie zależy na eskalacji konfliktu, szczególnie z państwami NATO. Oni konwencjonalnie nie mogą sobie poradzić z jednym państwem, a gdyby wkroczyły państwa NATO, prowadzenie takiej walki byłoby dla nich nie możliwe -  wyjaśnił generał Mieczysław Bieniek.

- Natomiast prezydent po spotkaniu RBN powiedział, że nie mamy sygnałów, aby istniała groźba powtórzenia się tego zdarzenia -  zauważyłaBeata Lubecka.  - Trzeba jeszcze jedno przyznać, że te konsultacje, które szeroko się odbyły, zyskały błyskawicznie aprobatę wszystkich tych osób, z którymi nasze władze się kontaktowały – powiedział generał. Szef NATO powiedział, że nie ma wskazań, że Rosja przygotowuje działania ofensywne wobec sojuszu. Jakie było pana pierwsze odczucie po tej eksplozji? - Trochę mnie to zmroziło. Czekałem w następnych godzinach, co się wydarzy. „Mgła wojny” zawsze przynosi pierwszy meldunek, jako nieprawdziwy, trzeba zweryfikować jeszcze to wszystko - przyznał Bieniek.

Jak dalej potoczy się sytuacja, biorąc pod uwagę retorykę rosyjską? - Retoryka Miedwiediewa jest znana. Albo on za dużo pije, albo zbytnio puszcza wodze fantazji. Od początku nas straszyli bronią jądrową, teraz ta retoryka osłabła. Ja zawsze mówiłem, że użycie broni jądrowej jest prawie nie możliwe. Rosja w działaniach konwencjonalnych nie odnosi sukcesów, więc preferuje wojnę barbarzyńską, bombardując rakietami infrastrukturę krytyczną, zabijając cywili. Tylko to im obecnie pozostało – powiedział gość beaty Lubeckiej, dodając: - Obecnie skróciła swoje działania do obronnych, cofnęła się za Dniepr, jakieś 20 km. Jednocześnie szkolą tę masę poborowych, chcąc rzucić ich do walki za jakieś dwa – trzy miesiące. Drugą częścią rezerwistów uzupełnili braki i stracili ich bardzo dużo w czasie działań bojowych.

- Ukraińcy nie zgadzają się z tezą szefa NATO, że to ich pocisk przeciwrakietowy i wskazują na Rosjan – zauważyła gospodyni programu. - Ważne jest, że podjęto błyskawiczne działania ze strony polskiej, otoczono ten teren kordonem Policji i Żandarmerii i powołano komisje międzynarodową, w celu ustalenia wiarygodnego źródła pochodzenia tej rakiety – odpowiedział Bieniek. Może amerykanie chcą uniknąć konfliktu NATO z Rosją? - Gdybyśmy się chcieli powołać na art. 5, to musiałaby być eskalacja, kilka ataków rakietowych, wtargnięcie fizyczne oddziałów rosyjskich na terytorium Polski, zagarnięcie terytorium, lub uderzenie lotnicze. To była jedna, przypadkowa rakieta, nie wiązałbym tego z celowym atakiem.

RadioZET.pl