Zamknij

Policja atakuje dziennikarzy, przed Białym Domem zamieszki. Dramatyczne sceny po śmierci George'a Floyda

31.05.2020 13:02
George Floyd. Protesty w USA coraz gwałtowniejsze, policja atakuje dziennikarzy, przed Białym Domem zamieszki
9 Zobacz galerię
fot. Atlanta Journal-Constitution/Associated Press/East News

To już kolejny dzień protestów w USA. Po śmierci Afroamerykanina George'a Floyda w Minneapolis, mimo że w mieście obowiązuje godzina policyjna, na ulice wychodzą tysiące osób. Policja używa gazu łzawiącego i granatów hukowych. Wśród poszkodowanych są dziennikarze. Ale niespokojnie jest też poza Minneapolis, bo protesty wybuchły już w co najmniej 30 miastach. Tłum zebrał się też przed Białym Domem.

  • W Stanach Zjednoczonych trwają protesty wywołane śmiercią czarnoskórego George'a Floyda z rąk białego policjanta w Minneapolis
  • Zamieszki są coraz bardziej gwałtowne i rozszerzają się na kolejne miasta. W wielu z nich wprowadzono godzinę policyjną. Donald Trump postawił wojsko w stan gotowości.
  • Protesty trwają od piątku również w Waszyngtonie. "Bez sprawiedliwości nie ma pokoju", "Nie mogę oddychać" - takie hasła pojawiły się w nocy z soboty na niedzielę przed Białym Domem

Gwałtowne protesty po śmierci George'a Floyda przybierają na sile. Po tym jak Afroamerykanin zginął z rąk policji w Minneapolis, protesty rozszerzają się na kolejne miasta, w tym na Nowy Jork. Tłum wznosi antyrasistowskie i antypolicyjne hasła, dochodzi do starć z funkcjonariuszami. W sobotę demonstrowano m.in. przed wieżowcem prezydenta USA Trump Tower, na 5. Alei, Times Square oraz na Brooklynie.

Uczestnicy manifestacji we wszystkich pięciu dzielnicach Nowego Jorku blokowali ruch uliczny. Doszło do podpalenia co najmniej dwóch policyjnych samochodów. „Czarne życie ma znaczenie”, „Biała cisza to biała przemoc” – brzmiały napisy na transparentach. Policja używała gazu pieprzowego. Według wstępnych informacji aresztowano ponad 50 osób. 

"Nie mogę oddychać". Zamieszki przed Białym Domem

"Bez sprawiedliwości nie ma pokoju", "Nie mogę oddychać" - takie hasła wznosili z kolei demonstrujący w nocy z soboty na niedzielę w okolicy Białego Domu. Z tłumu w policjantów rzucano racami i butelkami, ci odpowiadali gazem łzawiącym. Przypomnijmy, że "Nie mogę oddychać” to ostatnie słowa Floyda, który zmarł po brutalnej interwencji policjanta w Minneapolis. Starsi protestujący nierzadko apelowali do młodszych o spokój. "Stracimy sprawę, nie może być zgody na przemoc żadnej ze stron" - mówiła około 60-letnia demonstrantka w reakcji na agresywne okrzyki. "Ustaw się po stronie policji" - odpowiadała jej grupa nastolatków.

Na ulicach w pobliżu parku Lafayette'a przed rezydencją prezydenta Donalda Trumpa policjanci cierpliwie rozmawiali z demonstrantami. - Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak wy. Mamy uczucia, rodziny. Nie zamierzamy do nikogo strzelać" - tłumaczył jeden z nich. - Jesteśmy inni niż policja w Minneapolis. U nas na takie rzeczy nie ma miejsca - zapewniał, mówiąc o zabójstwie Floyda drugi. Młodych protestujących argumenty te nie przekonywały. Wielu z nich przytaczało przykłady agresywnych interwencji służb bezpieczeństwa z przeszłości. - Funkcjonariusz nie może zabijać, nie może odpowiadać na opór przesadną siłą - mówił jeden z nich. Dla wielu zabicie Floyda to nie odosobniony incydent, ale rezultat panujących w USA nierówności społecznych.

Dziennikarze zaatakowani przez policjantów gazem łzawiącym

Wciąż jednak najbardziej drastyczne obrazki docierają do nas z Minneapolis. Ludzie wychodzą na ulice, mimo że w sobotę o godz. 20. czasu lokalnego rozpoczęła się tam godzina policyjna. Jak podaje CNN, siły porządkowe użyły gazu łzawiącego i granatów hukowych, by nie dopuścić demonstrantów pod budynek policji. Wśród poszkodowanych są dziennikarze.

Molly Hennessy-Fiske z "LA Times" relacjonowała na Twitterze, że stała w grupie kilkunastu dziennikarzy, gdy policjanci „wystrzelili z bliskiej odległości kanistry gazu łzawiącego”. Dziennikarka zapewniła, że wszyscy reporterzy przedstawili się jako media i pokazali służbom legitymacje prasowe. Pytali policjantów, dokąd mają iść. – Nie powiedzieli nam, dokąd się udać. Nigdzie nas nie skierowali. Po prostu strzelali – mówiła.

Amerykańskie media mówią też o powaleniu na ziemię i potraktowaniu gazem pieprzowym jednego z reporterów. Wszystko zostało nagrane.

Przypomnijmy, że w piątek w Minneapolis policja aresztowała reportera CNN podczas transmisji na żywo. Zatrzymani zostali też realizator i operator kamery. Wszyscy zostali już wypuszczeni.

RadioZET.pl/CNN/PAP/LA Times