`

Wiele lat pracowała w Moskwie, mówi o sobowtórach Putina. "Do dziś nie mogę uwierzyć"

3 min. czytania
25.04.2023 13:49
Obserwuj nas na Google

Nie milkną doniesienia o złym stanie zdrowia Władimira Putina. Dyktator ma się lękać o swoje życie, unika także kontaktu z ludźmi. Była wieloletnia korespondentka polskich mediów w Moskwie oraz autorka książki o Władimirze Putinie Krystyna Kurczab-Redlich zabrała głos w Wirtualnej Polsce ws. spekulacji dotyczących istnienia jego sobowtórów.

Władimir Putin
fot. ALEXANDER ZEMLIANICHENKO/AFP/East News

Władimir Putin miał przejść załamanie nerwowe - donosił w ubiegłym tygodniu na Telegramie Generał SWR, który podaje się za byłego funkcjonariusza Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej. O komentarz do medialnych informacji zapytano autorkę książki o gospodarzu Kremla Krystynę Kurczab-Redlich.

- Bardzo chętnie bym wierzyła w te wszystkie doniesienia i wcale nie twierdzę, że nie są prawdziwe, ale my naprawdę nie możemy wiedzieć, w którym momencie zły stan zdrowia Putina jest prawdą, a kiedy jest manifestacją po to, by sprowokować nadzieję Zachodu, że Putina "diabli wezmą" - oceniła w programie "Newsroom".

Redakcja poleca

Sobowtóry Putina? "Nigdy nie wchodził między ludzi"

Ekspertka nawiązała także do sobowtórów dyktatora Kremla, którzy według doniesień mediów czy np. ukraińskich polityków mają wyręczać go w niektórych obowiązkach. Szczególnie teraz, podczas wojny w Ukrainie. Według szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) generała Kyryło Budanowa rosyjski przywódca ma co najmniej trzy takie osoby.

- Jestem przekonana, że istnieją. Tam, gdzie szczególnie on się odważnie pojawia, myślę, że są to jego sobowtóry. Do dziś nie mogę uwierzyć, że można nie tylko znakomicie naśladować wygląd, ale także i głos. Tam, gdzie Putin wchodzi między ludzi, jestem przekonana, że to nie on - stwierdziła Kurczab-Redlich.

Jej zdaniem zachowanie Putina bardzo różni się od jego poprzedników. - Nigdy nie wchodził między ludzi. Robił to Gorbaczow, Jelcyn, czego byłam świadkiem, absolutnie nie bali się ludzi. Ich ochroniarze dostawali szału. A Putin nigdy - dodała.

W momencie, gdy Putin nastał, z 50-osobowej ochrony, zrobiła się 500-osobowa. Stworzył własną gwardię narodową, która ma bronić jego interesów i która jest teraz nie tylko władzą wojskową, ale i policyjną. - Krystyna Kurczab-Redlich

Zapytana o to, czy Putin boi się zamachu, czy przewrotu pałacowego, odpowiedziała, że "ma wszelkie powody ku temu": - Nie będę wymieniała nazwisk, ale nawet w jego najbliższym otoczeniu bardzo wiele osób jest przeciwko niemu. Jedni chcieliby, by zaostrzył wojnę, inni twierdzą, że należy ją zakończyć ze względu na dobro Rosjan.

Jak wyjaśniła, chodzi o to, by władza zupełnie nie upadła. - Ale o Rosjan chodzi im najmniej. Nie dopuszcza się do świadomości ludzi liczby poległych na wojnie w Ukrainie. Ekspertka podała przykład fotografa, który zajął się robieniem zdjęć nagrobków Rosjan poległych na wojnie i został oskarżony o zdradę tajemnicy państwowej.

Przybliżyła również sytuację po pierwszej agresji z 2014 roku. - Rosyjskie ofiary tej wojny palono w przenośnych krematoriach, topiono w kopalniach i chowano pod osłoną nocy. Rodzinom nie wolno było mówić, że ktoś z ich bliskich poległ. Za dochowanie tajemnicy osoby te dostawały często jakieś wynagrodzenie. Zdajmy sobie sprawę z tego, jak ta władza podchodzi do ludzi. Dziś też nie ma takiej możliwości, żeby Rosjanie dowiedzieli się, ilu ich poległo na wojnie w Ukrainie - podsumowała Kurczab-Redlich.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET