Upadek sieci marketów budowlanych. Prokuratura stawia zarzuty

Alicja Bartosiak
2 min. czytania
30.01.2024 13:27
Obserwuj nas na Google

Niemiecka sieć marketów budowlanych Praktiker, która prowadziła 400 placówek, w tym 24 na terenie Polski, ogłosiła upadek. Jak podaje Super Express, na początku 2024 roku prokuratura postawiła oskarżenia byłemu prezesowi i byłemu reprezentantowi Praktiker w Polsce. Opisujemy szczegóły sprawy.

Upadłość Praktikera, marketu budowlanego
fot. EastNews

Kilka lat temu sieć sklepów Praktiker była wiodącą w branży budowlanej. Po okresie dynamicznego wzrostu, w 2016 roku zaczęły się problemy sieci: ostatecznie w 2017 roku ogłoszono upadłość. Teraz zakończyło się śledztwo, a były prezes Praktikera został oskarżony m.in. o działanie na niekorzyść spółki poprzez fałszowanie dokumentacji i pranie brudnych pieniędzy.

–  W wyniku zawierania niekorzystnych lub fikcyjnych umów i innych niekorzystnych dla sieci sklepów działań konieczne było ogłoszenie upadłości. Z majątku spółki wyprowadzono łącznie 15 mln zł, a logo sklepów z materiałami budowlanymi zniknęło kilka lat temu z polskiego rynku – czytamy w komunikacie policji, cytowanym przez serwis wiadomoscihandlowe.pl.

Sprawę przez kilka lat prowadzili policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Jak przekazali mediom, w toku śledztwa zabezpieczono i przeanalizowano około tysiąca segregatorów z dokumentacją i informatycznymi nośnikami danych. Przesłuchano też wielu świadków.

– Sprawa była bardzo zawiła i wymagała zajęcia stanowiska przez fachowców z danych dziedzin, dlatego do akt postępowania dołączono opinie biegłych z zakresu informatyki, opodatkowania międzynarodowego i rachunkowości – opisywał zespół prasowy śląskiej policji.

Byłemu szefostwu Praktikera grozi kilkanaście lat więzienia

W lipcu ubiegłego roku zatrzymano prezesa i pełnomocnika spółki. Mężczyźni działali na niekorzyść firmy, którą kierowali. Pełnomocnik wykorzystywał przy tym szereg kontrolowanych przez siebie podmiotów gospodarczych, nie tylko w Polsce, ale też w Szwajcarii i na Litwie, gdzie zajmował stanowisko prezesa zarządu lub posiadał pełnomocnictwo.

Mężczyznom postawiono zarzuty niegospodarności, posłużenia się podrobionymi dokumentami i prania brudnych pieniędzy. Pełnomocnik spółki został tymczasowo aresztowany, a prezesa spółki zastosowano dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. W postępowaniu zabezpieczono też majątek warty 1,2 mln zł. Mężczyznom grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET