Upadek sieci marketów budowlanych. Prokuratura stawia zarzuty
Niemiecka sieć marketów budowlanych Praktiker, która prowadziła 400 placówek, w tym 24 na terenie Polski, ogłosiła upadek. Jak podaje Super Express, na początku 2024 roku prokuratura postawiła oskarżenia byłemu prezesowi i byłemu reprezentantowi Praktiker w Polsce. Opisujemy szczegóły sprawy.
Kilka lat temu sieć sklepów Praktiker była wiodącą w branży budowlanej. Po okresie dynamicznego wzrostu, w 2016 roku zaczęły się problemy sieci: ostatecznie w 2017 roku ogłoszono upadłość. Teraz zakończyło się śledztwo, a były prezes Praktikera został oskarżony m.in. o działanie na niekorzyść spółki poprzez fałszowanie dokumentacji i pranie brudnych pieniędzy.
– W wyniku zawierania niekorzystnych lub fikcyjnych umów i innych niekorzystnych dla sieci sklepów działań konieczne było ogłoszenie upadłości. Z majątku spółki wyprowadzono łącznie 15 mln zł, a logo sklepów z materiałami budowlanymi zniknęło kilka lat temu z polskiego rynku – czytamy w komunikacie policji, cytowanym przez serwis wiadomoscihandlowe.pl.
Sprawę przez kilka lat prowadzili policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Jak przekazali mediom, w toku śledztwa zabezpieczono i przeanalizowano około tysiąca segregatorów z dokumentacją i informatycznymi nośnikami danych. Przesłuchano też wielu świadków.
– Sprawa była bardzo zawiła i wymagała zajęcia stanowiska przez fachowców z danych dziedzin, dlatego do akt postępowania dołączono opinie biegłych z zakresu informatyki, opodatkowania międzynarodowego i rachunkowości – opisywał zespół prasowy śląskiej policji.
Byłemu szefostwu Praktikera grozi kilkanaście lat więzienia
W lipcu ubiegłego roku zatrzymano prezesa i pełnomocnika spółki. Mężczyźni działali na niekorzyść firmy, którą kierowali. Pełnomocnik wykorzystywał przy tym szereg kontrolowanych przez siebie podmiotów gospodarczych, nie tylko w Polsce, ale też w Szwajcarii i na Litwie, gdzie zajmował stanowisko prezesa zarządu lub posiadał pełnomocnictwo.
Mężczyznom postawiono zarzuty niegospodarności, posłużenia się podrobionymi dokumentami i prania brudnych pieniędzy. Pełnomocnik spółki został tymczasowo aresztowany, a prezesa spółki zastosowano dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. W postępowaniu zabezpieczono też majątek warty 1,2 mln zł. Mężczyznom grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
- Śledztwo ws. wybuchów Nord Stream. "WSJ": polskie władze utrudniały dochodzenie
- Podejrzany "transfer danych na telefon" byłego szefa stołecznej policji. CBA unika odpowiedzi
- UOKiK wziął się za PZPN. Opłaty za „korzystanie z wyników rozgrywek”
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET