Andrzej Duda przechodzi na prezydencką emeryturę. Co będzie robił?

6 min. czytania
05.08.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Stanowisko w międzynarodowej organizacji, teka premiera w prawicowym rządzie czy utworzenie nowego ruchu politycznego? Sprawdzamy, co Andrzej Duda może robić na prezydenckiej emeryturze. Bo na polityczną raczej się nie uda.

Andrzej Duda kończy drugą kadencję
fot. Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie plany polityczne po zakończeniu kadencji ma Andrzej Duda.
  • Jakie przywileje przysługują Andrzejowi Dudzie po odejściu z urzędu prezydenta.
  • Jak potoczyły się polityczne kariery poprzednich prezydentów.

To już ostatnie godziny urzędowania Andrzeja Dudy jako prezydenta Polski. Właśnie dobiega końca jego druga kadencja. W środę, 6 sierpnia Zgromadzenie Narodowe odbiera przysięgę od Karola Nawrockiego, który wygrał czerwcowe wybory. Duda uda się na prezydencką emeryturę. Opuszczając Pałac Prezydencki, dostanie trzymiesięczną odprawę w wysokości około 80 tys. zł. Będzie miał też tzw. prezydencką emeryturę. Świadczenie wyniesie ponad 18 tys. zł, choć może być wyższe po zliczeniu różnych dodatków. Będzie mu też przysługiwał samochód i ochrona.

Mimo godnych warunków jest niemal pewne, że 53-letni Andrzej Duda nie zakończy swojej działalności w świecie polityki. Zwłaszcza że sam zainteresowany w wielu wywiadach i wystąpieniach dawał do zrozumienia, że nie zamierza przechodzić na emeryturę.

Duda marzy, by zostać premierem, ale...

O politycznych planach po opuszczeniu Pałacu Prezydenckiego Duda mówił kilkukrotnie. W jednym z wywiadów tłumaczył, że rozważy podjęcie nowej funkcji pod warunkiem, że będzie to odpowiadało "potrzebom politycznym i społecznym" i nie naruszy godności urzędu prezydenta. Jego zdaniem objęcie funkcji premiera tej godności nie narusza. Gdyby jego obóz polityczny, czyli Prawo i Sprawiedliwość, wygrało wybory i taka propozycja by się pojawiła, Duda by ją rozważył. Przypomniał też, że w przeszłości Lewica miała pomysł, by premierem został były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Jednocześnie ustępujący prezydent odrzuca start w wyborach parlamentarnych. To oznaczałoby konieczność prowadzenia kampanii w mniejszym okręgu wyborczym, a on sam dwukrotnie wygrywał przecież wybory prezydenckie na poziomie krajowym. Według niego walka o miejsce w Sejmie nie przystoi prezydentowi. Ta deklaracja oznacza, że również funkcja marszałka Sejmu, czyli drugiej osoby w państwie, nie jest dla niego. Marszałkiem musi być czynny poseł.

Z objęciem teki premiera, nawet przy założeniu, że PiS wygra kolejne wybory, albo będzie współrządziło z Konfederacją, Duda może mieć jednak duży problem. To funkcja, o której obsadzeniu zdecyduje prezes PiS Jarosław Kaczyński. A jego stosunki z prezydentem w minionych latach były, delikatnie mówiąc, dość napięte. Gdy Duda próbował wybijać się na niezależność, szef PiS szybko sprowadzał go na ziemię.

Redakcja poleca

Poza tym chrapkę na stanowisko premiera ma kilku innych polityków PiS. Największą Przemysław Czarnek, który ma wysokie notowania u prezesa Kaczyńskiego, a niedawno został wiceprezesem PiS. - Jeśli prezes miałyby wybierać między nimi dwoma, z pewnością wybierze Czarnka. To jego wierny żołnierz, będzie lojalny i nie będzie próbował grać przeciwko prezesowi. Poza tym ma zdecydowanie większą charyzmę niż Duda. Ustępujący prezydent na pewno nie będzie faworytem prezesa do tej roli – mówi nam jeden z polityków PiS.

Nowy ruch polityczny, a może nowa partia?

W przeszłości prezydent starał się też utrzymywać dobre stosunki z politykami Konfederacji. Przykładem może być spotkanie ze Sławomirem Mentzenem w środku kampanii wyborczej i wspólna sesja zdjęciowa w ogrodach Kancelarii Prezydenta. To rozwścieczyło polityków PiS. Ostatecznie wybory wygrał Karol Nawrocki, więc złość na Dudę w PiS minęła, ale raczej nie ma co liczyć na wejście do ścisłego kierownictwa partii. Brak takiego stanowiska mogłoby go zachęcić do budowania alternatywy dla PiS.

Problemem może być tłok na prawej stronie sceny politycznej. Warto pamiętać, że Zjednoczona Prawica to nie tylko PiS. Mamy tu choćby Suwerenną Polskę Zbigniewa Ziobry, a oprócz tego jest Konfederacja i rosnący w siłę ruch Grzegorza Brauna. Na kolejne ugrupowanie może zabraknąć miejsca. Nawet gdyby takie powstało, to musi mieć charyzmatycznego lidera i mocne zaplecze. - Jeśli chodzi o pierwsze, to prezydent ma jeszcze dużo pracy. Jeśli chodzi o drugie, to zaplecze z kancelarii to zdecydowanie za mało. Trzeba mieć ludzi od ciężkiej roboty w terenie, speców od kampanii i tak dalej. Znane nazwisko to za mało - mówi RadioZET.pl jeden z parlamentarzystów PiS.

Redakcja poleca

Gdy pytamy w partii i otoczeniu Andrzeja Dudy o jego plany, wszyscy wzruszają ramionami. - Nic na ten temat nie wiem. Na pewno tuż po przejściu na prezydencką emeryturę będzie jeździł po kraju i promował swoją książkę, która lada dzień się ukaże. Co dalej to wie chyba tylko sam prezydent – mówi osoba z otoczenia Andrzeja Dudy.

Książka "To ja, Andrzej Duda" ukaże się 6 sierpnia. Jej pierwszy egzemplarz ustępujący prezydent wręczył w ubiegłym tygodniu prezydentowi-elektowi Karolowi Nawrockiemu.

Spotkanie Andrzeja Dudy z Karolem Nawrockim
Fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Andrzej Duda i Karol Nawrocki

Andrzej Duda toruje sobie drogę do kariery w Krakowie?

Wracając do przyszłości Dudy, dobrym tropem mogą być jego ostatnie ruchy. Jak sam mówił, po opuszczeniu Pałacu Prezydenckiego zamierza wrócić do Krakowa, z którego pochodzi. Według części działaczy PiS właśnie tam będzie chciał kontynuować polityczną i zawodową karierę. I już szykuje sobie pod to dobry grunt. Choćby po cichu odznaczając byłego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego Orderem Odrodzenia Polski. Portal lovekrakow.pl informował, że uroczystość odbyła się 22 lipca w krakowskim oddziale Narodowego Banku Polskiego i miała prywatny charakter. - Takich ruchów w ostatnich dniach prezydentury może być więcej. Prezydent, nadając odznaczenia, może chcieć sobie utorować drogę do dalszej kariery - słyszymy w kuluarach.

Duda może też wrócić na uczelnię. 6 sierpnia kończy mu się bezpłatny urlop akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, gdzie był asystentem na Wydziale Prawa i Administracji. Czy prezydent będzie znów tam wykładał prawo? - O decyzji w tej sprawie poinformujemy 6 sierpnia - ucina Marcin Kubat, rzecznik prasowy UJ.

Powrotu byłego prezydenta na uczelnię nie wyobrażają sobie jej pracownicy. - Andrzej Duda był adiunktem, to dość niskie stanowisko w uczelnianej hierarchii. Niskie z perspektywy byłego prezydenta. Poza tym nie sądzę, żeby taki powrót spotkał się z dobrym przyjęciem ze strony współpracowników i samych studentów. Po tym jak przez lata deptał konstytucję, mógłby się narazić na ostracyzm z ich strony. UJ wybierają jednak dość światłe i otwarte osoby. Po tym wszystkim, co robił, po prostu nie wyobrażam sobie jego powrotu na uczelnię – mówi jeden z byłych współpracowników Andrzeja Dudy.

Protesty po wyroku TK ws. aborcji, październik 2020
Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
Protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego

Andrzej Duda pójdzie śladami byłych prezydentów?

Jak słyszymy w otoczeniu prezydenta, Andrzej Duda chętnie zasiadłby we władzach ważnej międzynarodowej organizacji. W przeszłości mówiło się o jego członkostwie w Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim. Kandydaturę Dudy mocno lansował Radosław Piesiewicz, szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, blisko związany z politykami PiS. Wydał mu rekomendację. Na razie jednak do głosowania nad kandydaturą Dudy nie doszło.
Jak się dowiedzieliśmy, w grę może wchodzić też stanowisko w innej organizacji. Ustępujący prezydent nie ma jednak co liczyć na wsparcie w kraju. - Po tym jak przez lata niszczył praworządność, nikt z rządu nie poprze jego kandydatury do jakichkolwiek międzynarodowych organów. Nie ma o tym mowy – mówi RadioZET.pl jeden z członków rządu.

Trudno oczekiwać, że Duda pójdzie w ślady  swoich poprzedników. Z trójki żyjących byłych prezydentów zwłaszcza Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniwski cieszyli się uznaniem na świecie. Pierwszy z nich po przegranej w wyborach w 1995 roku założył Fundację "Instytut Lecha Wałęsy", której ideą była współpraca różnych środowisk społecznych wokół "postulatów decentralizacji państwa, upowszechniania zasad moralnych w działalności politycznej i konieczności pielęgnowania tradycji niepodległościowej."

Nadal angażował się politycznie. Założył partię Chrześcijańska Demokracja III Rzeczpospolitej, której był przewodniczącym i której działacze startowali z list Akcji Wyborczej Solidarność w wygranych w 1997 roku wyborach. W 2000 roku po klęsce w wyborach prezydenckich już nie uczestniczył tak czynnie w polityce, choć wspierał różne inicjatywy i kandydatów. Regularnie też wygłaszał wykłady na uczelniach na całym świecie.
Także prezydent Aleksander Kwaśniewski, który zakończył urzędowanie w 2010 roku, był zapraszany do wygłaszania wykładów, m.in. o demokratyzacji Europy, angażował się w promocję integracji europejskiej, współprowadził misję Parlamentu Europejskiego w Ukrainie, jest członkiem wielu organizacji międzynarodowych oraz komentatorem życia politycznego w kraju.

Z kolei Bronisław Komorowski. Założył  fundację Instytut Bronisława Komorowskiego, której celem jest "działanie na rzecz wolności, dialogu i bezpieczeństwa." - Te przykłady pokazują, że można kontynuować karierę w życiu publicznym i politycznym. Każdy z byłych prezydentów jest szanowany w świecie, godnie reprezentuje Polskę. Z Andrzejem Dudą jest ten problem, że nie potrafił zbudować swojego autorytetu ani w kraju, ani za granicą. Stąd na pytanie o jego przyszłość tak trudno odpowiedzieć - konkluduje nasz rozmówca z rządzącej koalicji.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET