Koszmar nastolatek nad morzem. Poniżane pracowały przez 12 godzin dziennie
Robaki w pokojach, poniżanie przez szefa i do tego brak obiecanego zarobku - tak według dwóch nastolatek wygląda codzienność w jednym z punktów gastronomicznych w Dziwnowie (woj. zachodniopomorskie). Zamiast dodatkowych pieniędzy na wakacje, spotkał je koszmar w letnim kurorcie.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
"Postanowiłyśmy spróbować pracy i zarobić na własną rękę trochę pieniędzy. Niestety zostałyśmy oszukane i dowiedziałyśmy się, że pozory mylą i to bardzo" - tak swój list zaczyna 17-latka i jej o rok młodsza koleżanka. Sprawę opisał portal WP.pl.
Dziewczyny zatrudniły się w ośrodku "Pana Janusza i jego małżonki" oferującym pokoje, restaurację oraz kawiarnię. Nastolatki po całonocnej podróży od razu przystąpiły do pracy. Ich zmiana trwała 12 godzin, co w kolejnych dniach okazało się w tym miejscu normą.
20 dni więzienia za protest przeciw łamaniu praw pracowniczych. Działacz Inicjatywy Pracowniczej zatrzymanySytuacja nie zmieniła się nawet po podpisaniu umowy. "Byłyśmy zmęczone pracą ponad normę i siły" - wspominają dziewczyny. Właściciel lokalu, jak i jego syn miał kierować w stronę młodych pracownic mnóstwo wulgaryzmów.
„Jesteście ch*ja warte tak samo jak wasza praca, znajdźcie sobie takich samych mężów brudasów to będziecie je*ane trzy razy dziennie, jesteście tylko dziewczynkami/gówniarami i szacunek za taką pracę się wam nie należy, z resztą tak jak jakiekolwiek wynagrodzenie” - w tych słowach mieli obrażać nastolatki.
Szykan podobno było znacznie więcej. Jedna z dziewczyn wspomina, że nawet nie miała możliwość zażywania swoich leków o określanej porze "bo wyjście do pokoju na 5 minut nie wchodziło w grę".
Poza pracą w restauracji, dziewczyny sprzątały hotelowe pokoje."Nie było nawet możliwości bym dostała rękawiczki (używałam ciężkiej chemii przemysłowej która poparzyła mi nie raz dłonie) a szef niejednokrotnie popchnął mnie, bym robiła coś szybciej lub sprawdzał każdy centymetr posprzątanego przeze mnie miejsca" - dodała jedna z dziewczyn.
Robert Rutkowski: Pracoholizm prowadzi do depresji [WYWIAD cz. 2]Według relacji nastolatek pokoje pracownicze były w opłakanym stanie, "pełen robactwa".
Co więcej - na nic lepszego również nie mogli liczyć klienci obiektu. "Cała wizja tego miejsca od strony pracownika to mrożone dania (dosłownie wszystko), zupy i sosy do makaronu z proszku (a makaron gotowany kilka dni wcześniej), przeterminowane owoce, które się mrozi robiąc z nich później koktajle" - napisały dziewczyny w liście.
Nie dostały wynagrodzenia
Nastolatki zostały w tych koszmarnych warunkach 15 dni licząc, że chociaż otrzymają obiecane wynagrodzenie.
"Zaproponowano nam 2500 zł za miesiąc i zgodziłyśmy się myśląc że będzie to 8 godzin pracy. Oczywiście nie dostałyśmy ani grosza za przepracowane w sumie 179 godzin" - wskazały dziewczyny.
Informacja o fatalnych warunkach pracy w dziwnowskim ośrodku wywołała lawinę komentarzy w sieci. Do sprawy odniósł się również właściciel hotelu i restauracji, na którego spadała fala nienawistnych komentarzy.
"Te kłamliwe, szkalujące informacje są nadal rozsyłane w Internecie i bezrefleksyjnie powielane, przez co zalała nas fala „hejtu”. Dostaliśmy wiele obraźliwych wiadomości zupełnie niesłusznie" - napisał na Facebooku właściciel.
Podkreślił, że "zawsze do wszystkich naszych pracowników podchodzi z należytym szacunkiem oferując zawsze uczciwe i stosowne wynagrodzenie".
Co więcej - pan Janusz poinformował, że zabezpieczył szkalujące go komentarze. "Wraz z naszym prawnikiem będziemy walczyli o nasze dobre imię przed sądem" - podkreślił.
Sprawa Wybieralskiego i Dymka. Prokuratura zbada, czy dochodziło do molestowania i mobbinguRadioZET.pl/WP.pl/PTD
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET