Archeolodzy znaleźli ślady osadnictwa sprzed 10 tys. lat. Dziś powstają tu nowe bloki
W tym miejscu mogą znajdować się jedne z najstarszych śladów obecności człowieka na terenie Torunia. Obecnie trwa tu jednak budowa nowych bloków. Wygląda jednak na to, że nie pojawią się tu archeolodzy. O sytuacji na toruńskim osiedlu Jar poinformowały lokalne media.
Ślady osadnictwa sprzed 10 tys. lat na Jarze w Toruniu
Jar to jedno z najmłodszych osiedli w Toruniu. Historia osadnictwa w tym miejscu może jednak sięgać nawet 10 tys. lat wstecz. Właśnie takie ślady odnaleziono tu jeszcze na początku lat 90. Sprawę opisały lokalne "Nowości", z którymi skontaktował się czytelnik, twierdzący, że w rejonie ul. Heweliusza znalazł narzędzia z epoki kamienia. Miały one zostać wykopane przez pracujących obecnie w okolicy budowlańców. Osiedle Jar ciągle jest w budowie i powstają tu nowe bloki. Prac jednak nie nadzorują archeolodzy.
"Nowości" zapytały o to w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Toruniu, który potwierdził, że na tym terenie w 1991 roku odkryto i wprowadzono do ewidencji stanowiska archeologiczne datowane na schyłkowy paleolit. - Znaleziono wtedy wiele wyrobów krzemiennych, narzędzia i półprodukty, świadczące o tym, że grupa zbieraczy i łowców schyłkowopaleolitycznych założyła tu ok. 10 000 lat temu obozowisko - przekazała archeolożka WUOZ Joanna Sosnowska.
Co w tym miejscu znaleźli archeolodzy?
W kolejnych latach również podejmowano badania archeologiczne w tej okolicy. - W 2014 roku pani Beata Bielińska-Majewska z Muzeum Okręgowego w Toruniu przeprowadziła na tych stanowiskach badania archeologiczne, finansowane przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, które niestety dały wynik negatywny, co świadczy o tym, że zebrane w 1991 r. wyroby krzemienne były już ostatnim śladem tego obozowiska. Pomimo negatywnego wyniku badań B. Bielińskiej-Majewskiej, podczas budowy infrastruktury technicznej na osiedlu Jar, Kujawsko-Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, nakazał w 2022 roku przeprowadzenie kolejnych badań archeologicznych, którymi kierował pan Jerzy Czerniec. Niestety, te badania też dały wynik negatywny - poinformowała w rozmowie z "Nowościami" Sosnowska.
Lokalny portal zauważa, że podczas prac na Jarze nie ma nadzoru archeologicznego, a pozostałości z epoki kamienia, jak np. krzemienne groty, mogą być łatwo przeoczone przez budowlańców. - Bardzo bym chciała, aby na każdej budowie czegokolwiek i gdziekolwiek był obecny archeolog i prowadził stały nadzór nad robotami ziemnymi, bo zawsze może być tak, że ekipa budowlańców przeoczy fakt występowania zabytku archeologicznego, którego nie mamy w ewidencji - powiedziała "Nowościom" Sosnowska. Dodała jednak, że wojewódzki konserwator zabytków nie może dowolnie nakazywać przeprowadzenia badań. - Takie są procedury i musimy postępować zgodnie z przepisami, choć nie zawsze się merytorycznie z nimi zgadzamy - podkreśliła.
- W przypadku stanowisk schyłkowopaleolitycznych na osiedlu JAR już w 2014 r. po badaniach Beaty Majewskiej wiedzieliśmy, że zebrane w 1991 r. wyroby krzemienne są jedyną pozostałością po obozowiskach, prawdopodobnie krótkotrwałych, bo w schyłkowym paleolicie i mezolicie zbieracze i łowcy nie zakładali osad wieloletnich, jak to później nastąpiło od epoki neolitu. Ponieważ obozowiska te zostały założone na wydmach, przemieszczających się z powodu działalności wiatru, tak samo jak na pustyniach, jedyne co zostało po tych krótkotrwałych obozowiskach, to właśnie wyroby krzemienne i odpady po ich produkcji - przekazała Sosnowska "Nowościom". Te zauważają, że mimo to ich czytelnik znalazł w okolicach placu budowy pozostałości osadnictwa z epoki kamienia.
Źródło: Radio ZET / "Nowości"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET