"Babcia Kasia" pilnowana w cukierni przez 7 policjantów. KSP komentuje
W towarzystwie siedmiu funkcjonariuszy stołecznej policji zakupy w cukierni robiła dziś 64-letnia "babcia Kasia", słynna demonstrantka, która pojawiła się w rejonie Marszu Żołnierzy Wyklętych w Warszawie. Sprawę skomentował rzecznik KSP, który przyznał w Onecie, że chodziło o zabezpieczenie marszu, na którym znajdowały się osoby o "odmiennych poglądach".
Siedmiu policjantów pilnowało przez chwilę wejścia do cukierni, w której zakupy robiła wyłącznie 64-letnia Katarzyna Augustynek, znana aktywistka głównie jako "babcia Kasia". Kobieta była zatrzymywana przez policję w czasie strajków kobiet i przetrzymywana na komisariatach.
Do zadziwiającej sytuacji doszło 1 marca w okolicy placu Unii Lubelskiej, kiedy zwarty oddział policjantów towarzyszył garstce protestujących antyfaszystów. Mundurowi mieli reagować, gdyby nagle doszło do starć z uczestnikami marszu na cześć żołnierzy wyklętych.
Babcia Kasia w cukierni pilnowana przez 7 policjantów. "Tradycją są osoby o odmiennych poglądach"
Do sprawy odniósł się rzecznik KSP, Sylwester Marczak. Zapewnił w Onecie, że łatwo w tej sytuacji stworzyć do nagrania tzw. legendę, która żyje dalej w sieci swoim życiem. Nagranie uwiecznił w sieci reporter z kanału Włodek Ciejka TV.
"Przypominam, że my legendami się nie zajmujemy, a jesteśmy od zapewnienia bezpieczeństwa. Wczoraj mieliśmy zarejestrowanych osiem zgromadzeń. Niestety tradycją już jest to, że znajdują się osoby o odmiennych poglądach, które od lat je blokują. Stąd obecność policjantów i to niejedynie w miejscu wskazanym przez autora filmu, ale na całej trasie przemarszu zgłoszonych zgromadzeń" – powiedział Onetowi rzecznik KSP.
Jakkolwiek była to krótka migawka z wydarzenia, rozbudza ona wyobraźnię internatów. I daje do myślenia, w końcu jednej aktywistki, prężnej, ale zaawansowanym wieku, pilnowało bowiem wielu mundurowych.
RadioZET.pl/Onet.pl/Ciejka TV Facebook
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET